Wyniki wyszukiwania dla hasła: Julian Tuwi Wiosna


                 Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
                 Którego nigdy nie słyszałem.
                 Julian Tuwim


Cytat/motto/inspiracja pochodzi z wiersza "Erotyk".
Na cześć wieszcza, zacytuję.

Erotyk
J. Tuwim

Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!

A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.

Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!



[ Adam Płaszczyca ]


| Nasza namiętność w stosunku do Żydów wynikać musi z zawiści! Żaden inny naród
| nei wydał tylu zdolnych artystów
|                         ^^^^^^^^^^
| ROTFL!
Że wspomne tylko Juliana Tuwima.....


To wspominaj dalej. Jeden poeta (i to nienadzwyczajny)
wiosny nie czyni.


Jeden z moich ulubionych.

Julian Tuwim "Dzieci w oknach".

Czasami dziwne dzieci, co od innych stronią,
Zadumaniem i smutkiem przedwczesnym bolesne,
Siadają koło okna, blade czółka dłonią
Wsparłszy - i patrzą długo w przestrzenie bezkresne.

I oczy na wędrówki wysyłają w dale,
Co przynoszą żal pierwszy i pierwszą tęsknotę,
I myśli mają smutne, jak wiosną szpitale,
I ze snów po raz pierwszy ścierają pozłotę...

Później na szyby okien chuchają bezwiednie
I wątłymi palcami dziwne piszą słowa,
Które są jako przyszłych godzin przepowiednie...

I w zadumaniu cichym schyla im się głowa,
Łza padnie z oczu... druga... westchną kilka razy...
I szybko napisane ścierają wyrazy...

Prawda, że piękny wiersz?

do mnie też wiersz trafił, chociaż dopóki nie przeczytałam wyjaśnienia nie domyśliłam się o jakie wydarzenie chodzi. moja ignorancja ?

w każdym razie za ten wiersz-


Warto zainteresować się tym poetą- jego życiorysem (bardzo ciekawy!!!!) i jego twórczoscią- szczególnie piękny jest poemat "Obłok w spodniach" ( warto przeczytac kilka tłumaczen tego poematu)- jeżeli odrzucimy z jego twórczosci wiersze zbyt zafascynowane komunizmem (to tylko kilka wierszy - ale kto tak nie robił ...i Szymborska i Broniewski i Tuwim i Brecht...) to Majakowski moze uraczyc kazdego swoja wielkością

Oszołomieni zasięgiem totalitarnego oddziaływania partii, zafascynowani dynamizmem systemu, zastraszeni, albo też przekupywani przywilejami materialnymi, jakie przyznawano posłusznym, polscy twórcy coraz aktywniej właczali się w propagowanie nowych kanonów sztuki. U szczytu sławy znajdował się wtedy Władysław Broniewski autor ”Słowa o Stalinie” oraz Konstanty Ildefons Gałczyński autor licznych socrealistycznych wierszy, sprawnie zresztą napisanych. W duchu socrealistycznym pisali czołowi polscy poeci: Julian Tuwim, Mieczysław Jastrun (wielbiący Bieruta), Adam Ważyk (wielbiący Stalina), Antoni Słonimski oraz wielu innych. W prozie dominowały powieści „produkcyjne” o schematycznej akcji i fabule, sławiące ustrój i piętnujące „wrogów ludu”. W tym duchu pisali Bohdan Czeszko („Pokolenie”), Witold Zalewski („Traktory zdobędą wiosnę”), Jerzy Putrament, Tadeusz Konwicki, Władysław Machejek, Wojciech Żukrowski. ( z Wikipedii)


to ja w celu zaklinania

To było tak

To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To był początek.

Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
Kwieciste ptaki coraz głośniej.

Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miękkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.

O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!

Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod tobą niespokojna
Gałązka, która się powiła.

Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.

Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo słodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

Julian Tuwim

a to jeszcze panem Adamem Ziemianinem polecę

wychodzimy z zimy]

Wychodzimy z zimy
trochę bladzi
trochę jakby
z zaspy zamyślenia

Uczymy się chodzić
po trawie
kaczeńcom
patrzymy prosto w oczy

Jabłko z zimy
co nam zostało
dzielimy na dwoje
na dwoje babka wróżyła

Może przejdziemy razem
do lata i dalej
może jest nam to
dzisiaj pisane

A może po prostu
nasza miłość
w wodę rzucony
kamień

JULIAN TUWIM

Trudy majowe

Trzeba kochać po majowemu,
Jak najgłupiej i jak najprościej,
Cierpieć, ginąć, nie wiedząc czemu,
Nie dla ciebie, lecz dla miłości.

Zaplątany w zabawę bzową,
Musisz w gąszczu wikłać się rośnym
I roztrącać węszącą głową
Zgiełk i trzepot wesołej wiosny.

Nocą długo kochać w ogrodzie,
Potem spacer w mrok samotności,
Wolno, smutnie, bo tak się chodzi
Za pogrzebem swojej młodości.

I tak krocząc za karawanem
Umajonym szczęściem zielonem,
Mruczeć głupstwa nieporównane,
Głupstwa niczym niezastąpione.

Julian Tuwim - Wspomnienie (śpiewał Czesław Niemen)

[center]Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.[/center]

tekst jesienny, ale mi kojarzy się z wiosną... ta już tuż

1

To było tak
To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To byl początek.

Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
Kwieciste ptaki coraz głośniej.

Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miekkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.

O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!

Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod toba niespokojna
Gałązka, która się powiła.

Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.

Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo slodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

Julian Tuwim

Bosiu ależ to super wiersze o miłości są piękne i zawsze czyta się je z przyjemnością ja też coś wkleję

Ambicje
Alicja Rybałko

Mówisz: "Masz głowę".
Dla tej głowy
dalekosiężne plany kreślisz.

Ona na wszystko jest gotowa -
żeby r o z s ą d n i e ciebie pieścić
i b a r d z o m ą d r z e cię całować ...

Co to jest miłość

Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile

Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu

Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chcę cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu

Jonasz Kofta

Erotyk

Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!

A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.

Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!
Julian Tuwim

To było tak- Julian Tuwim
To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To był początek.
Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
Kwieciste ptaki coraz głośniej.
Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miękkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.
O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!
Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod tobą niespokojna
Gałązka, która się powiła.
Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.
Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo słodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

zagadka:

"......
Nie żądajcie, bym wojnę doceniał!

Zbyt ciężka jest i surowa!...

Podobnie i kwiaty nie dźwigną kamienia

Na swych gwiaździstych głowach..."

To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To był początek.

Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka Kwieciste ptaki coraz głośniej.

Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miękkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.

O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!

Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod tobą niespokojna
Gałązka, która się powiła.

Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.

Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo słodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

Julian Tuwim

Co to jest miłość...

Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile
Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu
Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chce cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu

Jonasz Kofta

Wspomnienie

Mimozami jesień się zaczyna,
Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.

Od Twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.

Julian Tuwim

Burza / albo Miłość/

Zamknij pamięć, bo idzie burza,
Wiatr firanki nadyma.
Idzie burza, niebo się zachmurza
I patrzy moimi oczyma.

Zamknij oczy, żeby noc opadła
Na burzliwe, na huczące dalekim gongiem.
Wieją firanki jak widziadła.
Zamknij okno. Rozpacz nadciąga.

Między oknem i pamięcią - przeciągiem
Ciemne myśli, jasne oczy - a przez ulicę
Dumy szumne i żałobne chorągwie,
Zamknij oczy. Już błyskawice...

Julian Tuwim

i coś radosnego:
Wiosna

Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
Wesele musuje w ciele,
Można oszaleć z radości,
O, moi przyjaciele!

Od stóp do głowy krązy
Potok niepowstrzymany!
Pomyślcie, co się to dzieje!
Jaki to pęd opętany!

Jak bardzo jest! jak wiele!
Jak żywo, zupełnie, cało!
- Chodź, Młoda, do Młodego :
Ojcostwa mi sie zachciało!
Julian Tuwim.

...może trochę cicho. I trochę pusto
Ale teraz, jest wiosna. Rok temu rozmawialiśmy o Poniedzielskim. Dzisiaj, jeszcze nie ma upragnionej zieleni; wyruszam na wędrówkę w jej poszukiwaniu:
Julian Tuwim
TRAWO, TRAWO
Trawo, trawo do kolan!
Podnieś mi się do czoła,
Żeby myślom nie było
Ani mnie, ani pola.

Żebym ja się uzielił,
Przekwiecił do rdzenia kości
I już się nie oddzielił
Słowami od twej świeżości.

Abym tobie i sobie
Jednym imieniem mówił:
Albo obojgu - trawa,
Albo obojgu - tuwim

LIRYKA
Płynność... płynność... falistość...
Rytm wieczornych dostrzeżeń...
Drżąca, żywa rtęcistość...
Śnień wstydliwość i zwierzeń.

Chwilna, zwiewna przelotność,
Nikłe, smętne więdnienie,
Cicha, cicha samotność,
Cienie, cienie i cienie...

Słowa: słowa ukryte.
Oczy: oczy spuszczone
(Przeświecanie rozkwitu
Przez pajęczą zasłonę).

Pozdrawiam serdecznie.

Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.

Julian Tuwim

Julian Tuwim "Erotyk" (01)

Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!
A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.
Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!

Masz, Sebuś, na pocieszenie...:
Julian Tuwim
Wspomnienie.

Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.

Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.

Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.

Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.

Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.

    Tak o kobiecie pisał Julian Tuwim w wierszu pt. "Ewa"

    Fragment;

    ...........
    Od grzechu zaczął się jej świat,
    A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
    Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
    Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
    I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
    I gołąb i żmija, i piołun i miód,
    I anioł i demon, i upiór i cud,
    I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
    Początek i koniec - kobieta, to ja !


    Ten fragment z wiersza "Ewa" dedykuję bardzo bliskiej mi osobie...

    .............
    Gdyby nie Ty, nie świeciłyby gwiazdy na niebie,
    Gdyby nie Ty, nie pachniałyby kwiaty na wiosnę,
    A z moich ust wykwitają jedynie dla Ciebie
    Te słowa najsłodsze... miłosne.
    Jeśli nie Ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
    Jeśli nie Ty, to kto spełni upojne me sny?
    Przytul mnie, weź! Będę kochać jak nigdy, bo zawsze,
    Bo wszystko na świecie - to Ty, to Ty!

Hmmmm..... co prawda spóźniłam się, ale mimo to przeczytawszy twojego posta postanowiłam odpowiedzieć.
Wiesz Manulka, mam podobny temat, a mianowicie:
Skandale i prowokacje literackie. Rozważając problem, odwołaj się do wybranych utworów.

Ograniczyłam się do trzech ostatnich epok. Z tego co widzę jednak poszłyśmy w różnych kierunkach. Ja zostałam bliżej szkolnych dzieł. I tak oto zdecydowałam się na:
„Lubię, kiedy kobieta” Kazimierz Przerwa-Tetmajer
„Bal w operze” Julian Tuwim
WiosnaJulian Tuwim
„Ferdydurke” Witlod Gombrowicz
„But w butonierce” Bruno Jasieński
„Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną” Masłowska Dorota

Hm... troszkę to inny zestaw niż twój. Na pewno wymagający mniej czytania Na to wpłynął chyba najbardziej fakt, że bibliografie właściwie układałam ostatecznie e ten wekend przy czym w poniedziałek muszę oddać wszystko gotowe....
Podoba mi się twoja lista.
Życzę powodzenia! Pozdrawiam!

A wierszydła mogą być? Bo mi w pamięć zapadły dwa tworki Tuwima (któryś miał chyba "2" przy tytule, ale nie pamiętam dokładnie):

Julian Tuwim
Erotyk

Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!
A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.
Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!

Julian Tuwim
Erotyk

Nieszczelnie otulona płaszczem zdziwienia
oswajasz ciszę dymem z papierosa,
a dym się w obłok niechętnie zamienia;
wieczór, jak przypinka, utkwił ci we włosach.

Wybór niepewnych podróży przede mną,
niebo i ziemia - szale obojętnych wag,
i nagle spadam w twoją ciemność
jak drapieżny ptak.

[ Dodano: 2007-05-05, 14:33 ]

WIOSNA
(Julian Tuwim)

Serce pęcznieje, nabrzmiewa,
Wesele musuje w ciele,
Można oszaleć z radości,
O, moi przyjaciele!

Od stóp do głowy krąży
Potok niepowstrzymany!
Pomyślcie, co się dzieje!
Jaki to pęd opętany!

Jak bardzo jest! jak wiele!
Jak żywo, zupełnie, cało!
- Chodź, Młoda do Młodego
Ojcostwa mi się zachciało!

Tak o kobiecie pisał Julian Tuwim w wierszu pt. "Ewa"

Fragment;

...........
Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek i koniec - kobieta, to ja !

Ten fragment z wiersza "Ewa" dedykuję bardzo bliskiej mi osobie...

.............
Gdyby nie Ty, nie świeciłyby gwiazdy na niebie,
Gdyby nie Ty, nie pachniałyby kwiaty na wiosnę,
A z moich ust wykwitają jedynie dla Ciebie
Te słowa najsłodsze... miłosne.
Jeśli nie Ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
Jeśli nie Ty, to kto spełni upojne me sny?
Przytul mnie, weź! Będę kochać jak nigdy, bo zawsze,
Bo wszystko na świecie - to Ty, to Ty!

ten ma wartość sentymentalny, bo ja lubię maj, i bzy i brzozy i dostałam go an urodziny

Trudy majowe

Trzeba kochać po majowemu,
Jak najgłupiej i jak najprościej,
Cierpieć, ginąć, nie wiedząc czemu,
Nie dla ciebie, lecz dla miłości.

Zaplątany w zabawę bzową,
Musisz w gąszczu wikłać się rośnym
I roztrącać węszącą głową
Zgiełk i trzepot wesołej wiosny.

Nocą długo kochać w ogrodzie,
Potem spacer w mrok samotności,
Wolno, smutnie, bo tak się chodzi
Za pogrzebem swojej młodości.

I tak krocząc za karawanem
Umajonym szczęściem zielonem,
Mruczeć głupstwa nieporównane,
Głupstwa niczym niezastąpione.

Julian Tuwim

---------------------------------

a to chyba mój ukochany

Rozmowa liryczna

- Powiedz mi, jak mnie kochasz.
- Powiem.
- Więc?
- Kocham Cię w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham Cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
- A latem jak mnie kochasz?
- Jak treść lata.
- A jesienią, gdy chmurki i humorki?
- Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
- A gdy zima posrebrzy ramy okien?
- Zimą kocham Cię jak wesoły ogień.
Blisko przy Twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Konstanty Ildefons Gałczyński

No tak...
UE chce wyslac w rejon Kosova 1800 umundurowanego chlopa.
O ile obecnosc KFOR i UNMIK w jakis sposob jeszcze legitymuje rezolucja ONZ 1244, to jak nalezy sobie tlumaczyc wprowadzanie kolejnej formacji. Czy Serbia o to prosila? Po co oni tam sa potrzebni?

To bardzo brzydko pachnie.
A tak przy okazaji warto troche sie zastanowic nad zbieznoscia dwuch procesow. I byc moze poszukac analogii historycznych.
Bo oto, kiedy jestesmy juz swiadkami toczacych sie wojen i eskalacji punktow zapalnych, jak w przypadku Kosova. Rownolegle wchodzimy w kryzys ( tak kryzys) gospodarczy. Poczatki juz sa zauwazalne w postaci wzrostu cen energii i produktow zywnosciowych. A to dopiero poczatek.
"Wiosna Ludow" moze sie na rok 2008 formowac.
Wtedy trzeba za morde, w moro, karabin do lapy i wyslac na front.

Do prostego człowieka

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta!"

Julian Tuwim

najlepsze życzenia!!!... a ile to już wiosen??

'Kobieta nie goni za mężczyzną, bo kto kiedy widział, żeby pułapka goniła mysz.' JULIAN TUWIM
'Kobieta jest arcydziełem wszechświata.' G. LESSING

LucaS

Jeżeli piękna, to bezwzględnie wiosna,
Jeśli zielone, to trawy kobierce,
Jeżeli twórczość, to zawsze radosna,
Jeśli zajęte, to W.C. lub serce.
Julian Tuwim (chyba )

2007-09-01 (zapowiedź)
Górny Śląsk - Imprezy, koncerty

Koncert Akurat - Rybnik

AKURAT jest jednym z najczęściej koncertujących zespołów w Polsce. W ciągu trzech ostatnich sezonów grali prawie po 100 koncertów rocznie. Grali w Niemczech, Holandii, Norwegii, Czechach i Słowacji.

Są obecnie jedną z najpopularniejszych formacji środowiska akademickiego i tzw. rynku niezależnego.

Głównym atutem AKURAT jest ich twórczość własna, wymykająca się wszelkim klasyfikacjom. Jedni przywołują legendy reggae (Daab i Gedeon Jerubal). Inni widzą w nich spadkobierców Mr.Zooba lub Kazika, Kultu a nawet UB40. W ich muzyce jest ogromny ładunek pozytywnej energii i radości grania. Sami swą twórczość nazywali kiedyś poezją „ska-kaną”. Z jednej strony grają rock z dużą domieszką muzyki ska. Z drugiej strony ich przewrotne teksty to zgrabne, pełne humoru „wierszyki” opisujące rzeczywistość, tę dużą i małą. W ich repertuarze znajdują się wiersze wielkich poetów Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima.

Grupa AKURAT powstała w Bielsku-Białej, w 1994 roku. Ich kariera rozpoczęła od kilku amatorskich przeglądów, które wygrali. Później trafili na Przystanek Woodstock, gdzie grali trzykrotnie (1998, 1999, 2001). Potem były m.in. Hunter Fest, Jarocin, Przystanek Olecko, FAMA, Regałowisko czy Hrahovka, Skateboard Fest, Punk do Police, Mish & Mash Party w Czechach. W 2001 roku nagrali pierwszy album „Pomarańcza” („Hahaczyk”, „Espania”, „Droga długa jest” i „Lubię mówić z Tobą”). Drugą płytę „Prowincja” wydali własnym sumptem („Wiej-ska” , „Do prostego człowieka” trafiły na listy przebojów). Wiosną 2006 roku ukazał się trzeci album „Fantasmagorie”, który uczynił z nich gwiazdę rozpoznawalna nie tylko w Polsce.

AKURAT tworzą - Tomasz Kłaptocz (śpiew, trąbka), Piotr Wróbel i Wojciech Żółty (gitary), Przemysław Zwias (saksofon), Ireneusz Wojnar (bas) i Łukasz Gocal (perkusja).

1 września 2007 (sobota) Rybnik Boguszowice

Ogród Farski , godz.: 19:00

MobyDicku! Czy owo ,,piórko" Jana Izydora Sz. to też tak aby na pewno o wiośnie?...Może faktycznie o wiośnie . - ,,O jednej". Wiośnie.Hej!

Pozdrawiam Cię serdecznie!

P.S. Winien Ci jestem też podziękowania za pewien wiersz... Juliana Tuwima. Niniejszym to czynię.

Widzę że temat ma mały zastój więc dam trochę informacji o zespole.

AKURAT jest jednym z najczęściej koncertujących zespołów w Polsce. W ciągu trzech ostatnich sezonów grali prawie po 100 koncertów rocznie. Grali w Niemczech, Holandii, Norwegii, Czechach i Słowacji. Są obecnie prawdziwą gwiazdą rynku niezależnego i jedną z najpopularniejszych formacji środowiska akademickiego.

Głównym atutem AKURAT jest ich twórczość własna, wymykająca się wszelkim klasyfikacjom. Jedni przywołują legendy reggae (Daab i Gedeon Jerubal). Inni widzą w nich spadkobierców Mr.Zooba lub Kazika, Kultu a nawet UB40. Wypracowali swój własny rozpoznawalny już styl. W ich muzyce jest ogromny ładunek pozytywnej energii i radości grania. Sami swą twórczość nazywali kiedyś poezją „ska-kaną”. Z jednej strony grają rock z dużą domieszką muzyki ska. Z drugiej strony ich przewrotne teksty to zgrabne, pełne humoru „wierszyki” opisujące rzeczywistość, tę dużą i małą. W ich repertuarze trafiają się również piosenki napisane do wierszy wielkich polskich poetów Kazimierza Wierzyńskiego i Juliana Tuwima.

Grupa AKURAT powstała w Bielsku-Białej, w 1994 roku. Założyli ją ówcześni uczniowie i studenci – przyszli graficy, filmowiec, aktor i dwaj muzycy „po szkole”. Od tego czasu skład, zmienił się bardzo niewiele i dzisiaj zespół tworzą - Tomasz Kłaptocz (śpiew, trąbka), Piotr Wróbel i Wojciech Żółty (gitary), Przemysław Zwias (saksofon, flet), Ireneusz Wojnar (bas) i Łukasz Gocal (perkusja). Ich zawodowa kariera rozpoczęła od kilku amatorskich przeglądów. Nieco później trafili na Przystanek Woodstock – największy festiwal muzyczny w Europie - gdzie grali trzykrotnie (1998, 1999, 2001). Potem były inne festiwale – m.in. Hunter Fest, Jarocin, Przystanek Olecko, FAMA, Regałowisko czy Hrahovka, Skateboard Fest, Punk do Police, Mish & Mash Party w Czechach. W 2001 roku nagrali pierwszy album „Pomarańcza” - przeboje: „Hahaczyk”, „Espania”, „Droga długa jest” i „Lubię mówić z Tobą”. Drugą płytę „Prowincja” wydali własnym sumptem – piosenki: „Wiej-ska” i „Do prostego człowieka” trafiły na listy przebojów. Wiosną 2006 roku ukazał się ich trzeci album „Fantasmagorie” oraz reedycje poprzednich płyt, które uczynił z nich gwiazdę rozpoznawalna nie tylko w Polsce.

Dzisiaj AKURAT to profesjonalna grupa, która nic nie straciła ze swej młodzieńczej witalności. Zespół gra ostrzej niż na początku, zdecydowanie rockowo, jednak nadal sięga po figury rytmiczne rodem ze ska i reggae. Charyzmatyczny wokalista, świetnie brzmiące dęciaki, rasowi gitarzyści i sprawna sekcja rytmiczna stanowią dzisiaj o sile zespołu.

Saiya-jin - to temat do prezentacji takowych wierszy, nie do wypisywania tytułów swoich ulubionych, tudzież takich autorów - dlatego usunałem Twój post

Julian Tuwim - Wiosna

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulice wylegnie,
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świetować wiosną w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu na biodrach szerokich
Niewiasto!

Zachybotało! - - Buchnęło - - i płynie - -
Szurgają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurgają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawaleryjskich chorób"!

A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromotne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarne, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta, tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj do rogu, śmiej się, wiruj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z tych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór poróbczy! Hej czternastolatki,
Będzie z was dziś korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! do hotelów! na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedną taką widział, niejedną, serdeńko...

A kiedy cią obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwe, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdzra, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rozdzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki z szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda! - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpiatalów gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swoje bastarzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie, bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By gdy w dół je życicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
Och, sławię ja cię, tłumie, wznisłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

Binnesman,
Super, ten wierszyk. Dobry humor i pozytywne nastawienie to sukces.
Wiosna, wiosna, marzec, Brawo ! Binnesmann, ty jeden chyba miales piatke z historii,
skojarzyles Mickiewicza i Kochanowskiego z Marcem, z wiosna! Chyle czola!

Nie wiem, nie rozumiem sugestii , ani pomyslunku, ze tutaj sie walczy o wolnosc dla wulagaryzmow, lub chec rozwalenia tego pozytecznego i cennego forum informacyjnego.
Trzeba nie lada wysokiego IQ , aby dojsc do takiego wniosku.
Nic bledniejszego trudno mi sobie wyobrazic.

Trzeba tez nielada "inteligencji" aby pamietajac wlasne posty imputowac bezpodstawnie donosicielstwo i teorie spiskowa komu kolwiek.

Bernardzie,
Dowcipny okropnie jestes stwierdzeniem o "naszej" korespondencji.
Reakcje na ewidentna dyskryminacje nazywasz pieniactwem, z twojej strony to nie napastliwosc, oczywiscie.

Dlaczego nazywasz swoje forum dyskusyjnym?
Nazwij je forum informacyjnym, rzeczowym, konkretnym. Pomocnikiem.
Dla mnie temat sie wyczerpal.
Pozdrawiam wszystkich. .

Tym razem Julian Tuwim:

Apsztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w ......nos
Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z "Naje Fraje"
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w .....nos.
Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w....nos.
Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w .....nos.
Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy... wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)
I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w ....nos.
Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że "szumią jodły w Tel-Avivie",
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w ....nos.
I ty fortuny s...wysynu,
Gó.niarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gęb.e zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A s ..ć chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w ....nos.
Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co ..tasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w ....nos.
I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w ...nos!...

Tak na dobry początek, pewien znany, acz dość kontrowersyjny wiersz (żeby Was trochę rozruszać). Wydaje mi się, że dosyć "na czasie"

Julian Tuwim
Wiosna

(dytyramb)

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulicę wylegnie
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świętować wiosnę w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu w biodrach szerokich,
Niewiasto!

Zachybotało! -- Buchnęło - i płynie -
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty,
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawalerskich chorób"!
A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, ty zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarny, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj, straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj od rogu, śmiej się, wariuj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z swych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór porubczy! Hej, czternastolatki,
Będzie dziś z was korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
Ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! Do hotelów! Na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedna taką widział, niejedna serdeńko...

A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwie, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki ze szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpitali gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swe bastrzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie! Bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By, gdy je w dół wrzucicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
- Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

WIOSNA Julian Tuwim
(dytyramb)

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulicę wylegnie
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świętować wiosnę w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu w biodrach szerokich,
Niewiasto!

Zachybotało! -- Buchnęło - i płynie -
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty,
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawalerskich chorób"!
A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, ty zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarny, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj, straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj od rogu, śmiej się, wariuj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z swych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór porubczy! Hej, czternastolatki,
Będzie dziś z was korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
Ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! Do hotelów! Na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedna taką widział, niejedna serdeńko...

A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwie, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki ze szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpitali gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swe bastrzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie! Bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By, gdy je w dół wrzucicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
- Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

Dla mnie to będzie:

Leopold Staff

Los

Dla siebie los nas stworzył dwoje,
Lecz nas rozdzielił traf żywota
I twe słodycze nie są moje,
Nie mój twój uścisk i pieszczota.

Żyjemy jeno w snach o sobie,
Gdzieś na wyżynach ponad światem,
Gdzie nawet uśmiech jest w żałobie,
Gdzie zimno wiosną jest i latem.

Róż szczęsnym kwieciem nie wieńczone,
Lecz nad łzy wyższe i dumniejsze,
Sięgają w niebo po koronę
Gwiazd serca nasze nietutejsze.

Tam się kochamy bladzi, niemi,
Oczarowani przez cisz głusze,
Jak jeszcze nigdy się na ziemi
Dwie ludzkie nie kochały dusze.

Niechaj tęsknoty wiecznej siła
Przepoi istność naszą całą,
By miłość bólem nagrodziła
To, czego szczęście nam nie dało

Wiesława Szymborska

Nic dwa razy

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

Niebo

Od tego trzeba było zacząć: niebo.
Okno bez parapetu, bez futryn, bez szyb.
Otwór i nic poza nim,
Ale otwarty szeroko.

Nie muszę czekać na pogodną noc,
ani zadzierać głowy,
żeby przyjrzeć się niebu.
Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.
Niebo owija mnie szczelnie
i unosi od spodu.

Nawet najwyższe góry
nie są bliżej nieba
niż najgłębsze doliny.
Na żadnym miejscu nie ma go więcej
niż w innym.
Obłok równie bezwzględnie
przywalony jest niebem co grób.
Kret równie wniebowzięty
jak sowa chwiejąca skrzydłami.
Rzecz, która spada w przepaść,
spada z nieba w niebo.

Sypkie, płynne, skaliste,
rozpłomienione i lotne
połacie nieba, okruszyny nieba,
podmuchy nieba i sterty.
Niebo jest wszechobecne
nawet w ciemnościach pod skórą.

Zjadam niebo, wydalam niebo.
Jestem pułapką w pułapce,
zamieszkiwanym mieszkańcem,
obejmowanym objęciem,
pytaniem w odpowiedzi na pytanie.

Podzial na ziemię i niebo
to nie jest właściwy sposób
myślenia o tej całości.
Pozwala tylko przeżyć
pod dokładniejszym adresem,
szybszym do znalezienia do znalezienia,
jeślibym była szukana.
Moje znaki szczególne
to zachwyt i rozpacz

Bolesław Leśmian

śnisz mi się obco. Dal bez tła,
Wieczność się w chmurach błyska.
Lecimy razem. Mgła i mgła!
Bóg, ciemność i urwiska.

Do mgły i mroku naglisz mnie
I szepcesz, zgrzana lotem:
"Toć ja się tobie tylko śnię!
Nie zapominaj o tem..."

Nie zapominam. Mkniemy wzwyż
Do niewiadomej mety.
O, jak ty trudno mi się śnisz!
O, jawo moja, gdzie ty?

uwielbiam też Marię Pawlikowska-Jasnorzewska,Stanislawa Grochowiaka, Juliana Tuwima,Adama Mickiewicza, Konstanty Ildefons Gałczyński:, Ks. Jan Twardowski)

Jako, że dziś jest pierwszy dzień wiosny (kalendarzowy - prawdziwa wiosna się już wcześniej zaczęła dla niektórych ), proponuję odświerzenie sobie wiedzy z liceum...
Poniżej utworek Juliana Tuwima, pt."Wiosna (Dytyramb)"

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulicę wylegnie
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świętować wiosnę w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu w biodrach szerokich,
Niewiasto!

Zachybotało! -- Buchnęło - i płynie -
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty,
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawalerskich chorób"!
A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ

O, ty zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarny, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj, straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj od rogu, śmiej się, wariuj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z swych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór porubczy! Hej, czternastolatki,
Będzie dziś z was korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
Ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! Do hotelów! Na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedna taką widział, niejedna serdeńko...

A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwie, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki ze szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpitali gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swe bastrzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie! Bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By, gdy je w dół wrzucicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
- Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!

Właśnie- co Wy na Tuwima? Bo ja go uwielbiam, np. za(klasycznie;):

"Erotyk"

Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!
A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.
Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!

"Jeżeli"

A jeżeli nic? A jeżeli nie?
Trułem ja się myślą złudną,
Tobą jasną, tobą cudną,
I zatruty śnię:
A jeżeli nie?
No to ... trudno.

A jeżeli coś? A jeżeli tak?
Rozgołębią mi się zorze,
Ogniem cały świat zagorze
Jak czerwony mak,
Bo jeżeli tak,
No to... - Boże!!!

"Chrystus miasta"

Tańczyli na moście,
Tańczyli noc całą.

Zbiry, katy, wyrzutki,
Wisielce, prostytutki,
Syfilitycy, nozownicy,
Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

Tańczyli na moście,
Tańczyli do rana.

Żebracy, ladacznice,
Wariaci, chytre szpicle,
Tańczyły tan ulice,
Latarnie, szubienice,
Hycle.

Tańczyli na moście
Dostojni goście:
Psubraty:

Starcy rozpustni, stręczyciele,
Wstydliwi samogwałciciele,
Wzięli się za ręce,
Przytupywali,
Grały harmonie, harmoniki,
Do świtu grali,
Tańczyli swój taniec dziki:
Dalej, Dalej!
Żarli. Pili. Tańczyli.

A był jeden obcy,
Był jeden nieznany,
Patrzyli nań spode łba,
Ramionami wzruszali,
Spluwali.

Wzięli go na stronę:
Mówili, mówili, pytali.
Milczał.

Podszedł Rudy, czerwony:
- Coś za jeden?
Milczał.

Podszedł drugi, bez nosa,
Krościasty:
- Coś za jeden?
Milczał.

Podszedł pijus, wycedził:
- Coś za jeden?
Milczał.

Podeszła Magdalena:
Poznała, powiedziała...
Płakał...

Ucichło. Coś szeptali.
Na ziemię padli. Płakali.

"Nie śmiej się z nich..."

Nie śmiej się z nich. Nie wolno. Nie drwij. Bo to boli.
To przecież tacy biedni, tacy mali ludzie...
To kąkole i chwasty na bezpłodnej roli.
Nie wiń ich. Mają dusze. I też żyją w trudzie.

A czyś widział ich dumę? Każdy z nich wszak sądzi,
Że jest wyższy od ciebie. Nie masz w nich pokory.
Ale niech sobie myśli. Pokój z nimi. Niech błądzi.
To człowiek biedny, mały. Może zły i chory.

Och, nie śmiej się z biedoty! Bo serce mi ranisz!
Bo mi twa każda drwinka, jak im, w duszę wrasta.
Wiedz, że daremnie, bracie, tych maluczkich ganisz:
Przyjdzie do nich - pić z nimi - smutny Chrystus Miasta.

Skamander – grupa poetycka założona w roku 1918 przez Juliana Tuwima, Antoniego Słonimskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Kazimierza Wierzyńskiego oraz Jana Lechonia. Wzorem dla skamandrytów była przede wszystkim twórczość Leopolda Staffa.

Swoją nazwę wzięła od mitologicznej rzeki opływającej Troję. Jednocześnie jednak zawarta jest w niej aluzja do słynnego zdania z Akropolis Stanisława Wyspiańskiego: "Skamander połyska, wiślaną świetląc się falą". Pomimo bardzo silnego utrwalenia się w ogólnej świadomości funkcjonowania poetów Skamandra jako grupy Michał Głowiński sformułował sąd, że Skamandryci to grupa sytuacyjna, czyli taka, której głównym spoiwem jest rzeczywistość pozaliteracka (wpólna działalność kabaretowa, odczyty i działalność "Pod Picadorem", stolik na półpiętrze w kawiarni Ziemiańskiej, obracanie się w tych samych kręgach towarzyskich).

Główne cechy
bezprogramowość, związana z postulatem wolności
koncepcja poety "słowiarza", rzemieślnika słowa, nie wynoszącego się ponad tłum poety-uczestnika
zachwyt nad życiem (również jego stroną biologiczną) i codziennością, zwrot ku sprawom "szarego" człowieka
elementy języka potocznego, stosowanie kolokwializmów, neologizmów i wulgaryzmów
żądanie doskonałości artystycznej
nawiązanie do tradycji i dorobku kulturowego

Skamandryci pisalli wiersze językiem potocznym(przez pewien czas było to uznawane za nie-poezje). Ponieważ mieli dosyć wzrowaniu się na tekstach patriotycznych/ powstańczych. Polska już była uwolniona z władzy zaborców. Ich wiersze wskazały nowy nurt modernizmu, prosta poezja- zaczęto jej szukać w języku mówionym/potocznym, odcięto się od tych górnolotnych idei

Julian Tuwim
Wiosna

Gromadę dziś się pochwali,
Pochwali się zbiegowisko
I miasto.
Na rynkach się stosy zapali
I buchnie wielkie ognisko,
I tłum na ulicę wylegnie
Z kątów wypełznie, z nor wybiegnie
Świętować wiosnę w mieście,
Świętować jurne święto.
I Ciebie się pochwali,
Brzuchu w biodrach szerokich,
Niewiasto!

Zachybotało! -- Buchnęło - i płynie -
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Gwar, gwar, gwar, chichoty,
Gwar, gwar, gwar, piski,
Wyglancowane dowcipkują pyski,
Wyległo miliard pstrokatej hołoty,
Szurają nóżki, kołyszą się biodra,
Szur, szur, szur, gwar, gwar, gwar,
Suną tysiące rozwydrzonych par,
- A dalej! A dalej! A dalej!
W ciemne zieleńce, do alej,
Na ławce, psiekrwie, na trawce,
Naróbcie Polsce bachorów,
Wijcie się, psiekrwie, wijcie,
W szynkach narożnych pijcie,
Rozrzućcie więcej "kawalerskich chorób"!
A!! będą później ze wstydu się wiły
Dziewki fabryczne, brzuchate kobyły,
Krzywych pędraków sromne nosicielki!
Gwałćcie! Poleci każda na kolację!
Na kolorowe wasze kamizelki,
Na papierowe wasze kołnierzyki!
Tłumie, bądź dziki!
Tłumie! Ty masz RACJĘ!!!

O, ty zbrodniarzu cudowny i prosty,
Elementarny, pierwotnie wspaniały!
Ty gnoju miasta tytanicznej krosty,
Tłumie, o Tłumie, Tłumie rozszalały!
Faluj, straszliwa maso, po ulicach,
Wracaj od rogu, śmiej się, wariuj, szalej!
Ciasno ci w zwartych, twardych kamienicach,
Przyj! Może pękną - i pójdziecie dalej!

Powietrza! Z swych zatęchłych i nudnych facjatek
Wyległ potwór porubczy! Hej, czternastolatki,
Będzie dziś z was korowód zasromanych matek,
Kwiatki moje niewinne! Jasne moje dziatki!

Będzie dziś święto wasze i zabrzęczą szklanki,
Ze wstydem powrócicie, rodzice was skarcą!
Wyjdziecie dziś na rogi ulic, o kochanki,
Sprzedawać się obleśnym, trzęsącym się starcom!

Hej w dryndy! Do hotelów! Na wiedeński sznycel!
Na piwko, na koniaczek, na kanapkę miękką!
Uśmiechnie się, dziewczątka, kelner wasz, jak szpicel,
Niejedna taką widział, niejedna serdeńko...

A kiedy cię obejmą śliskie, drżące łapy
I młodej piersi chciwie, szybko szukać zaczną,
Gdy rozedmą się w żądzy nozdrza, tłuste chrapy,
Gdy ci kto pocznie szeptać pokusę łajdaczną -

- Pozwól!!! Przeraź go sobą, ty grzechu, kobieto!
Rodzicielko wspaniała! Samico nabrzękła!
Olśnij go wyuzdaniem jak złotą rakietą!
"Nie w stylu" będziesz - trwożna, wstydliwa, wylękła...

Wiosna!!! Patrz, co się dzieje! Toć jeszcze za chwilę
I rzuci się tłum cały w rui na ulicę!
Zośki ze szwalni i pralni, "Ignacze", Kamile!
I poczną sobą samców częstować samice!

Wiosna!!! Hajda - pęczniejcie! Trujcie się ze sromu!
Do szpitali gromadnie, tłuszczo rozwydrzona!
Do kloak swe bastrzęta ciskaj po kryjomu,
I znowu na ulicę, w jej chwytne ramiona!!!

Jeszcze! Jeszcze! I jeszcze! Zachłannie! Bezkreśnie!
Rodźcie, a jak najwięcej! Trzeba miasto silić!
Wyrywajcie bachorom języki boleśnie,
By, gdy je w dół wrzucicie nie mogły już kwilić!

Wszystko - wasze! Biodrami śmigajcie, udami!
Niech idzie tan lubieżnych podnieceń! Nie szkodzi!
- Och, sławię ja cię, tłumie, wzniosłymi słowami
I ciebie, Wiosno, za to, że się zbrodniarz płodzi!
(1915)

To jest wiersz który wywołał rewoltę w śród ludzi i dobry przykład nurtu Skamandrytów.

Może ktoś coś dopowie ??

Biblioteczka Sharina

Książki

1. Frank Herbert „Diuna”
2. Frank Herbert „Mesjasz Diuny“
3. Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu“ (tom I)
4. Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” (tom II)
5. Jarosław Grzędowicz „Księga Jesiennych Demonów”
6. Jarosław Grzędowcz „Wypychacz zwierząt”
7. Jarosław Grzędowicz „Popiół i kurz. Opowieść ze świata pomiędzy”
8. Andrzej Pilipiuk „2586 kroków”
9. Andrzej Pilipiuk „Kroniki Jakuba Wędrowcza”
10. Andrzej Pilipiuk „Czarownik Iwanow”
11. Andrzej Pilipiuk „Weźmiesz czarno kure...”
12. Andrzej Pilipiuk „Zagadka Kuby Rozpruwacza”
13. Andrzej Pilipiuk „Wieszać każdy może”
14. Jacek Komuda „Czarna bandera”
15. Feliks W. Kres „Piekło i szpada”
16. Robert Jordan „Nowa wiosna
17. Robert Jordan „Wielkie polowanie”
18. Robert Jordan „Róg Valere”
19. Robert Jordan “Smok Odrodzony”
20. Robert Jordan „Wschodzący cień”
21. Robert Jordan „Ten, który przychodzi ze świtem”
22. Robert Jordan „Triumf chaosu”
23. Robert Jordan “Czarna wieża”
24. Robert Jordan „Czara wiatrów”
25. Robert Jordan „Korona mieczy”
26. Robert Jordan „Ścieżka sztyletów”
27. Robert Jordan „Dech zimy”
28. Robert Jordan „Wichry cienia”
29. Robert Jordan „Gilotyna marzeń”
30. J.R.R. Tolkien „Silmarillion”
31. J.R.R. Tolkien „Hobbit”
32. J.R.R. Tolkien “Dzieci Hurina”
33. J.R.R. Tolkien „Władca Pierścieni”
34. Philip Pullman „Złoty kompas”
35. Philip Pullman „Magiczny nóż”
36. Philip Pullman „Bursztynowa luneta”
37. J.R. Rowling „Harry Potter i Kamień filozoficzny”
38. J.R. Rowling „Harry Potter i Więzień Azkabanu”
39. J.R. Rowling “Harry Potter i Czara Ognia”
40. J.R. Rowling “Harry Potter i Zakon Feniksa”
41. J.R. Rowling “Harry Potter i Książę Półkrwi”
42. J.R. Rowling “Harry Potter i Insygnia Śmierci”
43. Gene Wolfe “Śmierć doktora Wyspy”
44. Gene Wolfe „Piąta głowa Cerbera”
45. Gene Wolfe „Cień kata”
46. Gene Wolfe „Pazur Łagodziciela”
47. Gene Wolfe „Miecz liktora”
48. Gene Wolfe „Cytadela Autarchy”
49. Gene Wolfe „Urth Nowego Słońca”
50. Gene Wolfe „Żołnierz z mgły”
51. Gene Wolfe „Żołnierz z Arete”
52. Ursula K. Le Guin „Czarnoksiężnik z Archipelagu”
53. Ursula K. Le Guin “Grobowce Atuanu”
54. Ursula K. Le Guin “Najdalszy brzeg”
55. Ursula K. Le Guin „Tehanu”
56. Ursula K. Le Guin “Jesteśmy snem”
57. Ursula K. Le Guin „Świat Rocannona”
58. Andrzej Sapkowski „Wiedźmin”
59. Andrzej Sapkowski „Miecz przeznaczenia”
60. Andrzej Sapkowski „Krew elfów”
61. Andrzej Sapkowski „Czas pogardy”
62. Stephen King „Roland”
63. Stephen King “Powołanie trójki”
64. Stephen King „Ziemie jałowe”
65. Stephen King „Czarnoksiężnik i kryształ”
66. Stephen King „Pieśń Susannah”
67. Guy Gavriel “Pieśń dla Arbonne”
68. „Trupojad. Nie ma ocalenia” – zbiór opowiadań
69. „Pokój. Do wynajęcia” – zbiór opowiadań
70. David Eddings „Diamentowy tron”
71. David Eddings “Rubinowy rycerz”
72. David Eddings “Szafirowa róża”
73. “Polska nowela fantastyczna” – zbiór opowiadań (zebrał Julian Tuwim)
74. Neil Gaiman „Koralina”
75. Neil Gaiman „Gwiezdny Pył”
76. Neil Gaiman „Amerykańscy Bogowie”
77. Magdalena Kozak „Mocarz”
78. Magdalena Kozak „Renegat”
79. Tom Lloyd „Siewca burzy”
80. C.S. Lewis „Opowieści z Narnii”
81. "Dom bez powrotu" red. Peter Haining ("R.L. Stine, Anne McCaffrey, Dean R, Koontz, Neil Gaiman i inni mistrzowie psychlogicznego horroru przekraczają granice strachu")
82. "Księga Cmentarna" Neil Gaiman
83. "Chłopaki Anansiego" Neil Gaiman
84. "Demony" Łukasz Śmigiel
85. "Dzienniki Gwiazdowe" Stanisław Lem
86. "Kongres futurologiczny. Opowiadania Ijona Tichego" Stanisław Lem
87. "Opowieści z Ziemiomorza" U.K. Le Guin
88. "Solaris" Stanisław Lem
89. "Głos Pana" Stanisław Lem
90. "Opowieści o pilocie Pirxie" Stanisław Lem
91. "Tamta Strona Świata" Eugeniusz Dębski
92. "Fantastyka '50" Marek Kubala
93. "Komórka" Stephen King

Komiksy

1. „Superman” (roczniki 1991-1997)
2. „Superman” (numery amerykańskie – zbiór nie pełny)
3. „Thorgal” (zbiór niepełny)

Czasopisma (wybrane numery, ale jest ich całkiem sporo )

1. „Fantastyka”
2. „Nowa Fantastyka”
3. „Nowa Fantastyka. Wydania Specjalne”
4. „Czas Fantastyki”
5. „Science Fiction. Fantasy i Horror”

Opracowania

1. Erberto Petoia “Wampiry i Wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności”

Pozdrawiam
Sharin

1. Imię: Asia
-----------------------------------------------
2. Miejsce zamieszkania? Południowo-wschodnia część Polski. Ale nie tak bardzo, trąca troche o Polskę centralną, o.
-----------------------------------------------
3. Ulubiona gra? yyy.. Zrób Hamburgera na mojegry.pl [?] No i monopol na kurniku.
-----------------------------------------------
4. Ulubiony program w telewizji? Nie mam.
-----------------------------------------------
5. Ulubione czasopismo, gazeta, magazyn? Glamour, Cosmopolitan, Joy.
-----------------------------------------------
6. Ulubione perfumy? Escada Rockin'Rio
-----------------------------------------------
7. Ulubiona muzyka: jazz, smooth jazz, poezja śpiewana, rock.
-----------------------------------------------
8. Pierwsza mysl po obudzeniu się rano? Spaaaaaać!
-----------------------------------------------
9. Masz jakieś zwierzątko ? A jakże
-----------------------------------------------
10. Pióro atramentowe czy ołówek? Pióro.
-----------------------------------------------
11. Ile razy dzwoni telefon zanim go podniesiesz? czasem 1, czasem 2, 3, czasem wcale nie podnoszę, zależy.
-----------------------------------------------
12. Lubisz dzieci ? Bardzo.
-----------------------------------------------
13. Jak by nazwał/a swojego syna? Aleksander, Julian.
-----------------------------------------------
14. A córkę? Zuzia, Marysia.
-----------------------------------------------
15. Ulubione jedzenie? Lasagne.
-----------------------------------------------
16. Lody Waniliowe czy czekoladowe? Waniliowe.
-----------------------------------------------
17. Pioruny i błyskawice - Boję się ich.
-----------------------------------------------
18. A wiatr ? Nie lubię, oczy mi łzawią na wietrze.
-----------------------------------------------
19. Twój pierwszy samochód? Opel Corsa
-----------------------------------------------
20. Jeśli byś miał/a możliwość spotkać się z kim znanym, to kto by to był? yyy... Edward Stachura, Julian Tuwim, K. Iłłakowiczówna, Grzegorz Turnau.
-----------------------------------------------
21. Ulubione picie???? Kawa Latte, grzane wino, sok marchwiowo owocowy.
----------------------------------------------
22. Ulubiona bajka? The Simpsons, bezapelacyjnie.
-----------------------------------------------
23. Gdybyś mógł/a robić to co chcesz, co byś robił/a? To, co robię.
-----------------------------------------------
24. Zakochałe/a się już kiedy ? Zdarzyło się.
-----------------------------------------------
25. Chodzisz z kimś? Jesli nie to chodziłes/a już kiedys? Tak.
-----------------------------------------------
26. Co wisi na ścianie nad Twoim łóżkiem? 3 płyty winylowe z kolorowymi obrazkami w środku, krzyżyk, kilka bibelotów.
-----------------------------------------------
27. Co jest pod Twoim łóżkiem? Po porządkach przedświątecznych, to pewnie czyściuteńka podłoga, chociaż nie wiem, nie zaglądałam.
-----------------------------------------------
28. Jaki język obcy lubisz najbardziej? Angielski.
-----------------------------------------------
29. Ulubiony film? Miasto Aniołów.
-----------------------------------------------
30. Twój największy sukces? yyy... Było kilka rzeczy, z których jestem dumna, ale niczego nie uważam za jakiś ogromny sukces.
-----------------------------------------------
31. Jesteś prawo- czy leworęczny/a i prawo- czy lewonożny/a? Prawo.
-----------------------------------------------
32. Gdybyś miał się porównać do samochodu, to do jakiego ? BMW CS Jak się bawić, to się bawić.
-----------------------------------------------
33. Ulubiony taniec ? Z towarzyskich tango.
-----------------------------------------------
34.Twój Szczęliwy numer? 19.
-----------------------------------------------
35. Gdybys był/a narzędziem, to czym? Lokówką, zalotką... no, czymś takim.
-----------------------------------------------
36. Znak zodiaku? Strzelec
-----------------------------------------------
37. Plyta / kaseta / książka, którą ostatnio kupiłeś? Język Łaciński, podręcznik dla lektoratów szkół wyższych.
-----------------------------------------------
38. Ulubiony sport? Taniec, łyżwy <3
-----------------------------------------------
39. Przylatuje UFO i chce Cię wziąć ze sobą... ...a ja przypuszczalnie mdleje ze strachu.
-----------------------------------------------
40. Co Cię wkurza w ludziach? Spoufalanie się, fałsz, drętwe poczucie humoru.
-----------------------------------------------
41. Ulubiona pora roku ? Późna wiosna, wczesna jesień, grudniowa zima.
-----------------------------------------------
42. A kwiat? Lilia wodna, niebieska róża.
-----------------------------------------------
43. Wakacje w górach, nad morzem czy nad jeziorem ? Morze, morze, plaża, molo, nic więcej.
-----------------------------------------------
44. Lubisz gotować ? Lubię.
-----------------------------------------------
45. Kraj, w którym chciałby/chciałaby pomieszkać parę miesięcy... Kuba <3, Szwecja.

Agnes postanowiła wrzucić tutaj również swoje opowiadanie o Strachu na Wróble Nie wiem czy jest jakoś bardzo na temat. Uprzejmie proszę o nie wytykanie błędów, i tak zrobi to pani W.S.

„Najstraszniejsze opowiadanie o Strachu na Wróble.”

Zima. Czas przemyśleń i długich, mroźnych wieczorów w świetle księżyca. Na polach w malowniczym hrabstwie Bookshire leżał śnieżnobiały puch, a coraz to nowe płatki spadały z nieba. Każdy z nich był indywidualny, samotny w tłumie. Jedyną oznaką mieszkającej tu ludności był oliwkowozielony mały domek z czerwoną dachówką . Posesja, z zapewne soczysto-zielonym trawnikiem podczas wiosny, okolona była drewnianym płotem z ceglanymi słupkami, na których leżały czapy śniegu. Z zielonej rynny zwisały drobne sople lodu. Drzwi pozostawały nieskazitelnie białe. W oknach wisiały firanki i zasłony o wymyślnych wzorach. W ogrodzie, przyprószone śniegiem, stały figurki, od czerwononosych krasnoludków w czapeczkach do reniferów z niebezpiecznie wniesionymi rogami. Wszystkie zapewne wykonane własnoręcznie. Od frontu wspaniale prezentował się okazały bałwan. Posiadał długi, marchewkowy nos i paciorkowe, czarne oczy, z kamienia, wygrzebanego ze ścieżki.
Jedynym elementem, który nie pasował do tego sielankowego, świątecznego obrazka, był Strach na Wróble, samotnie stojący wśród rozległych ziem. Ot stare paliki wbite w ziemię, okolone słomą. Z okrągłej głowy, z krzywo wyrysowanymi oczami zwisał smętnie dziurawy kapelusz, z fantazyjnie wplecionym piórem nieznanego ptaka. Odziany w stare ubrania właściciela, tkwił, bezmyślnie wpatrzony w zachodzące za horyzont słońce.
Smutek, samotność, strach i żal. Uczucia te towarzyszyły i doskwierały mu w każdej chwili życia. Życia? Nie, to nawet nie było życie. To pusta egzystencja nie wnosząca nic do współczesnego świata, równie dobrze mogłoby go tu nie być. Stary rolnik postawił go tu kiedyś, w zamierzchłych czasach, by odganiał nadgorliwe patki chcące dostać się do soczystego ziarna. Ptaki odeszły, drzewa były daleko, a one miały tam swe gniazda, w których czuły się bezpiecznie. Zakładały rodziny i wychowywały dzieci, znajdując pożywienie bliżej domu. Teraz wydawał się być niepotrzebny, ale cały czas tu był, nieprzerwanie, od czasów, których już nie pamiętał.
Jak mogli go tak zostawić? Na pastwę złośliwego losu. Przestał już walczyć o przetrwanie. Ludzie. Ludzie myślą, że tylko do nich świat należy, oni mają prawo czuć i narzekać na rzeczywistość. On nie miał nic, prócz ukochanego kapelusza, który chronił go to od palącego słońca to od deszczu. Teraz cały pokryty był śniegiem. Wydawało mu się, ze śnieżynka, która opadła na jego zamarznięty, marchewkowy nos, ma z nim wiele wspólnego. Oboje byli osamotnieni, indywidualni, oryginalni i zapomniani. Wyszeptał cicho usłyszane niegdyś strofy:
„Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi.
Bezprzyczynny mój dzień,
bezsensowny mój wiek
i te ślady bezładnych moich kroków po ziemi „
[Julian Tuwim]

W oliwkowym domku trwały przygotowania do świątecznej kolacji. Na wysokim świerku układano świece i ręcznie robione ozdoby. Po polach rozchodził się zapach cynamonu i imbiru. Na granatowym niebie zabłysła pierwsza gwiazda. Księżyc był w pełni, a magia tego dnia unosiła się w powietrzu. Przy suto zastawionym stole czekano na zbłąkanego wędrowca. Dlaczego to nie mógł być on?
Bał się. Przerażało go zapomnienie. Ludzie są egoistami. Nawet w ten niezwykły dzień nie dane mu było zaznać szczęścia. Zewsząd okalał go tylko strach.
Usłyszał kroki i wypełniła go nadzieja. Niestety, to tylko mały, szary zajączek wybrał się na przechadzkę w poszukiwaniu pożywienia. Stanął przed nim i znieruchomiał. Również się bał. Przecież strach jest tylko wymysłem naszej wyobraźni. Nic realnego. Nieznane, budzi lęk. Nie wiemy, czego się spodziewać, jakich zachowań oczekiwać. „Skoro się boisz zajączku, poznaj mnie. Wtedy przestanę być straszny.” Futrzak przełamał barierę nieufności, ale wcale nie zamierzał zostać przyjacielem stracha. Ukradł mu marchewkę, a więc można przezwyciężyć słabości ? Teraz został bez nosa, na mroźnym wietrze w świąteczny wieczór. Nazywają go Strachem na Wróble, i nie bez przyczyny, chociaż teraz, jest odwrotnie. Tkwi tu, na ośnieżonym polu, sam na sam, ze swym strachem, którego nie potrafi pokonać.
Przyszła oczekiwana wiosna, niosąc ze sobą ciepło, lekkie podmuchy wiatru i dużo wszechobecnej zieleni. Do gospodarstwa przyjechała rodzina z daleka. Wozy zaprzężone w konie furkotały nieustannie po dróżce. Dzieci rozbiegły się po polu w poszukiwaniu zabawy. Mali ludzie są pozbawieni strachu przed nieznanym, odwrotnie, bardziej boją sie tego, co już poznały i zapamiętały. Grupka małych istotek natrafiła na stracha, który po ciężkiej zimie wyglądał jeszcze marniej. Z miejsca, gdzie powinien być nos, spozierała ciemna dziura. Jeden z nich podszedł i dotknął rękawa wyblakłej koszuli. Z mankietu wysypało sie parę ździebełek słomy. Zajrzały pod kapelusz i odbiegły z krzykiem. Zaiste, „strach ma wielkie oczy”. Czy nie wiedzą, że to go zabolało? Nie fizycznie, lecz psychicznie. Pocieszał się jeszcze: „Nie bój się cieni. One świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło. „[ Oscar Wilde ]

Teraz już nikt się do niego nie zbliżał, już nie był Strachem na Wróble, teraz stał się przerażającym i odpychającym strachem w łachmanach.
Ongiś stary dziad wetknął mu pod pachę kosę, która przywodziła na myśl straszliwą śmierć. Przez lata spędzone na wietrze wychudł i zmarniał, gdyż ubyło mu słomy, która tańczy teraz po innych ziemiach. Ludzie omijali pagórek z daleka, jakby ktoś rozegrał tam straszliwą wojnę.
Strach wszystko odczuwał, widział i zapisywał w pamięci. Każde spojrzenie, pogarda i oznaka zapomnienia bolały go. Strach prowadzi do cierpienia i on doskonale się o tym przekonał.
Sierpień. Czas żniw. Palące słońce nie dawało wytchnienia. Pogoda nie pozwalała mu myśleć o świecie. Cieszyłby się kiedyś. Teraz już nie potrafił. Został mu tylko strach. Irracjonalny i wszechobecny.
Promienie słońca przedzierały się przez podziurawiony kapelusz. Słońce, które daje życie właśnie mu je odbierało. Słoma zapaliła się. Ogień powoli trawił ubrania i wnętrze. Ginął. Bez przyjaciół. Całkiem sam, choć teraz myślało o nim całe gospodarstwo. Pogrążone w przerażeniu, że pole świeżej pszenicy spali sie od żaru bijącego od niego... Oni, ludzie, boją się teraz, o swoją przyszłość, o dobra materialne. Chociaż powinni odrzucić negatywne i gnębiące uczucia.
Wyzbył się strachu, poznał już wszytko. Czy ten ognisty Feniks, który usiadł na jego ramieniu i uronił kryształowa łzę, to sen czy jawa ? Wydaje się, że tylko on jest jego przyjacielem, gdyby tylko pojawił się wcześniej...

Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho

Miłość Ci wszystko wybaczy.
Julian Tuwim

Miłość odkrywa się kochając.
Paulo Coelho

Ci, którzy kochają, sami sobie kształtują sny.
Wergiliusz

Miłość jest tęsknotą po utraconej połowie nas samych.
Milan Kundera

Kochać jest łatwo. To, można powiedzieć, jak z samochodem: wystarczy włączyć silnik, dodać gazu i wyznaczyć sobie cel podróży. Ale być kochaną to tak jak przejażdżka z kimś innym, jego samochodem. Nawet, jeśli uważasz tego kogoś za dobrego kierowcę, zawsze pozostaje ten podskórny strach, że może się pomylić, a wtedy w ułamku sekundy wystrzelicie oboje przez przednią szybę na spotkanie śmierci. Być kochaną może oznaczać największy koszmar. Bo miłość to rezygnacja z panowania nad własnym losem. A co się stanie, jeśli w połowie drogi postanowisz zawrócić albo skręcić w bok, a nie masz na to jako pasażer żadnego wpływu?
Jonathan Carroll

Kto kocha musi umieć zgubić się i odnaleźć.
Paulo Coelho

Oto jest milość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie.
Vitor de Lima Barreto

Miłość rodzi się z niczego, a umiera ze wszystkiego.
Alfons Karr

Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać kochać.
Anna Kamieńska

Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest najważniejsze przesłanie miłości - mieć najważniejszą osobę na świecie, ale jej nie posiadać.
Paulo Coelho

Miłość, która jest gotowa nawet oddać życie, nie zginie.
Jan Paweł II (Karol Wojtyła)

Jeżeli ktoś nie kocha cię tak jakbyś tego chciał, nie oznacza to, że nie kocha cię on z całego serca i ponad siły.
Gabriel Garcia Marquez

Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby, kiedy będziesz siedział obok niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie twoja.
Gabriel Garcia Marquez

i kilka wierszy {a nóż widelec Cię natchnie po nich? xd}:

"Niepokonana" {z jakiejś gazety xD}
Miłość... jakie piękne uczucie
Od wieków ogarniające ludzi.
I dziś istnieje, i istnieć będzie,
Bo ciągle na nowo się budzi.
Uczucie to piękne i subtelne,
Którego byle jak się nie wyznaje.
A jednak... Jak wielkie być potrafi,
Gdy mu się troskę oddaje.
Uczucie to kruche i delikatne,
Jak filiżanka z porcelany
A jednak jak silne być potrafi
Przetrzyma burze i huragany.
Już starożytni czcili syna
Afrodyty, Erosa złotowłosego
Rozporządzającego tą tajemną mocą,
Nad którą nie było silniejszego.
Nikt jej nie mógł zwyciężyć,
Człowieka, herosa, boga pokonała!
A przecież tak delikatna...
SKąd więc ta moc się w niej brała?
Przecież nieraz jest nieodwzajemniona!
Potrafi sprawić tyle bólu i cierpienia!
A jednak nikt z nią nie walczył...
Nikt nie zakłócał jej istnienia.

I nadal nikt nie jest w stanie
Zdusić w sobie jej głosu.
Nie pokonasz miłości...
Nie odwrócisz kolei losu...

Bolesław Leśmian "Romans"

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!
Ona była żebraczką, a on żebrakiem.

Pokochali się nagle na rogu ulicy
I nie było uboższej w mieście tajemnicy...

Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,
Siedli - ramię z ramieniem - na stopniach kościoła.

Ona mu podawała z wyrazem skupienia
To usta do pieszczoty, to - chleb do gryzienia.

I tak śniąc, przegryzali pod majowym niebem
Na przemian chleb - pieszczotą, a pieszczotę - chlebem

Dwa głody sycili pod opieką wiosny:
Jeden głód - ten żebraczy, a drugi - miłosny.

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć trzeba?
Ma dwa głody, lecz brak mu - dziewczyny i chleba.

Bolesław Leśmian "Dwoje Ludzieńków"

Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata.

Paul Fleming "O Całusach"

W same usta całuj składnie
A całus do serca wpadnie:
Bez przymusu, bez rozpusty
Dotknij zręcznie swemi usty.

Ani wiele, ani mało,
Bo się to na nic nie zdało

Kazimierz Przerwa - Tetmajer "Ja, Kiedy Usta..."

Ja, kiedy usta ku twym ustom chylę,
nie samych zmysłów szukam upojenia,
ja chce, by myśl ma omdlałą na chwile,
chce czuć najwyższą rozkosz - zapomnienia...

Namiętny uścisk zmysły moje studził - -
czemu ty patrzysz z twarzą tak wylękłą?
Mnie tylko żal jest, żem się już obudził
i ze mi serce przed chwila nie pękło.

Błogosławiona śmierć, gdy się posiada,
czego się pragnie nad wszystko goręcej,
nim twarz przesytu pojawi się blada,
nim się zażąda i znowu, i więcej...

moze coś Ci się przyda xD