Wyniki wyszukiwania dla hasła: JĘZYK MIGOWY SŁOWNIK

Witam.

Jestem autorem programu "Multimedialny Słownik
Języka Migowego". Jest to program dla osób niesłyszących.
(Więcej szczegółów pod adresem http://msjm.glt.pl )

Sam nie jestem w stanie wydać tego programu na rynek, więc przydałby się
jakiś inwestor. Ponieważ jest to grupa o programowaniu, więc może ktoś
orientuje się jakie firmy się tym zajmują i co trzeba zrobić aby wydać taki
program jakiejś firmie?




Witam.

Jestem autorem programu "Multimedialny Słownik
Języka Migowego". Jest to program dla osób niesłyszących.
(Więcej szczegółów pod adresem http://msjm.glt.pl )

Sam nie jestem w stanie wydać tego programu na rynek, więc przydałby się
jakiś inwestor. Ponieważ jest to grupa o programowaniu, więc może ktoś
orientuje się jakie firmy się tym zajmują i co trzeba zrobić aby wydać taki
program jakiejś firmie?


Witam,
proponuje zglosic sie do jakies firmy typu venture capital. Oni chetnie
zajmuuja sie tego typu sprawami :)

pozdrawiam,
szumski





Witam.

Jestem autorem programu "Multimedialny Słownik
Języka Migowego". Jest to program dla osób niesłyszących.
(Więcej szczegółów pod adresem http://msjm.glt.pl )

Sam nie jestem w stanie wydać tego programu na rynek, więc przydałby się
jakiś inwestor. Ponieważ jest to grupa o programowaniu, więc może ktoś
orientuje się jakie firmy się tym zajmują i co trzeba zrobić aby wydać
taki
program jakiejś firmie?


Próbowałeś pisać (listy) do popularnych czasopism komputerowych?



Witam.

Jestem autorem programu "Multimedialny Słownik
Języka Migowego". Jest to program dla osób niesłyszących.
(Więcej szczegółów pod adresem http://msjm.glt.pl )

Sam nie jestem w stanie wydać tego programu na rynek, więc przydałby się
jakiś inwestor. Ponieważ jest to grupa o programowaniu, więc może ktoś
orientuje się jakie firmy się tym zajmują i co trzeba zrobić aby wydać taki
program jakiejś firmie?


A tak z ciekawosci - pozabezpieczales jakos swoj program? czy masz
nadzieje,ze zaden cracker sie za niego nie wezmie? ;)




Jestem autorem programu "Multimedialny Słownik
Języka Migowego". Jest to program dla osób niesłyszących.
(Więcej szczegółów pod adresem http://msjm.glt.pl )


Gratulacje :)

Sam nie jestem w stanie wydać tego programu na rynek, więc przydałby się
jakiś inwestor. Ponieważ jest to grupa o programowaniu, więc może ktoś
orientuje się jakie firmy się tym zajmują i co trzeba zrobić aby wydać taki
program jakiejś firmie?


Na twoim miejscu "przebadał" bym firmy produkujące programy edukacyjne jak
równiez (a może nawet przede wszystkim) formy zajumujące się oprogramowaniem
dla osób niepełnosprawnych. Poszukaj np. firm produkujących polskie
syntezatory mowy dla niewidomych. Zrób sobie ich listę i do każdej napisz
"ładny" list. Większość zapewne cię oleje, pare odpisze "na okrągło" że ni
są zainteresowanie ale może kilka się zainteresuje.

Tylko nie daj(cie) się nabić w butelkę, czyli coś typu: "Fajny program,
macie tu chłopaki 2 tysiaki, podpiszcie tu tylko przekazanie praw a my się
już resztą zajmiemy". Zrobiliście kawał dobrej roboty jest ona sporo warta!

pzdr


Przepraszam na wstępie za tę auto-reklamę, ale nie mogę się powstrzymać
przed chęcią podzielenia się własną radością.

Chciałbym się z Wami podzielić nowinkami z mojej strony
www.tomaszjakubiak.com, poświęconej wierszowi "Uwierz w Anioły". W sekcji z
przekładami wiersza na języki obce, znalazły się takie języki jak: chiński,
duński, holenderski oraz języki Afryki: w tym 2 przekłady na j. afrykański,
na j. silozi, j. subiya oraz 2 przekłady na j. ochindonga (tym językiem
włada ok. 250 tys. osób w Namibii i Angoli).

Z ciekawostek: w sekcji z "neoskryptami" znajduje się pierwszy na świecie
zapis translacyjny wiersza w polskim języku migowym autorstwa głównej
twórczyni słownika PJM, Lucyny Długołędzkiej. Zachęcam do obejrzenia tej
unikalnej rzeczy.

W sekcji "Impresje" znajdziecie m.in. 2 ilustracje(anioł i diabeł), których
autorem jest atma a w dziale "extras" zapis dźwiękowy wiersza w wykonaniu
Krys a w Galerii Anioła 2, nowe zdjęcia pewnego cmentarnego anioła stróża
(tutaj: bezpośrednia linka:
http://www.tomaszjakubiak.com/galeria2/index.html)

Gdyby ktokolwiek z zaglądających tutaj chciał w jakiś sposób urozmaicić moją
stronę wuwu, to proszę o propozycje. Wszelkie (no, może prawie wszelkie)
propozycje są mile widziane.

Pozdrawiam serdecznie wszystkie osoby z grupy, których wkład jest widoczny w
powstawaniu strony (m.in. Ciebie, ellu-bis) i przepraszam, jeśli kogoś
drażni ten (jak by to nie było) spam.

Ambiento
(Tomasz Jakubiak)


| W literaturze pozapolskiej kaszubski uważa się za osobny język, min. ze
| względu na różnice fonetyczne i fleksyjne, ale nie tylko.

Właśnie różnice fonetyczne i fleksyjne są wyróżnikiem dialektów


Jak już pisałam, są to _między innymi_ te cechy --- różnice są tak wielkie, że
użytkownicy tzw. języka ogólnego napotykają zasadnicze trudności w rozumieniu,
przy czym nie chodzi tu o wiedzę i słownictwo fachowe. To coś jak polski język
migowy --- zupełnie odrębny system komunikacji.
Grupy dialektalne (czyli dialect clusters) wyróżnia się między innymi przez to,
że --- mimo różnic --- użytkownicy są w stanie zrozumieć ten sam tekst. Jeśli
nie są --- może to być dobry powód do wyodrębnienia różnych, choć blisko
spokrewnionych języków.
BTW Na pewnym kongresie pasł pomysł, by za język uważać tylko to, co ma korpus
tekstów większy niż 5 mln słów. Dzięki Korpusowi PWN polski szczęśliwie
dołączył w ostatnich latach do języków.
Uwaga o kaszubszczyźnie jako osobnym języku była zupełnie poboczna (choć moim
zdaniem to _jest_ jeden _z języków_ używanych w Polsce) --- bez wątpienia
obecnie większe znaczenie odgrywa polityka językowa i polityka w ogóle (por.
chorwacki i serbski, macedoński i bułgarski, mołdawski i rumuński, wspomniany
już łemkowski, liczne kreole itd.).

Pzdr ---

Magda  


A tak przy okazji:


znasz może jakieś kursy polskiego języka migowego w
internecie?
Takie dla całkiem początkujących :-)

Z Internetu nie można się nauczyć języka wizualno-przestrzennego :-). No,
może kiedyś, jak będą przyzwoite klipy video, to będzie to w pewnym stopniu
możliwe.
Nie ma nawet słownika PJM. Ja go dopiero tworzę na stronie
http://strony.wp.pl/wp/slownikpjm . Przewiduję ok. 700 znaków, tak na
początek, bo normalnie to jest ich o wiele więcej, jakieś 5-7 tys. (Bóg
jeden wie, ile właściwie ich jest, ale np. w amerykańskim jest kilkanaście
tysięcy, ale ASL jest najlepiej ze wszystkich migowych rozwinięty, i nie ma
się czemu dziwić, gdyż jest to język wykładowy na jednym uniwersytecie).
Poza tym jest mały słowniczek systemu językowo-migowego (jakim posługują się
w Polsce tzw. tłumacze migowego): http://www.pzg.org.pl/sc/sc_jm_1.htm (ok.
100 znaków).
Ponieważ na priva dość często dostawałam pytania dotyczące migowego, w FAQ

Lucy


Wersja DEMO programu multimedialnego pomocnego w nauce języka migowego. Pełna wersja zawiera 1100 znaków, które są wymagane na egzaminie na certyfikat T1 tłumacza języka migowego. Słownik posiada opisy wykonane przez specjalistę metodyka nauczania języka migowego oraz wiele ciekawych funkcji, dzięki którym nauka migania staje się prosta.
http://i.download.idg.pl/...Msetup_demo.exe

Obok tych wszystkich "typowych" języków -
angielskiego, który uważam za najpiękniejszy język świata (zwłaszcza jego wymiar literacki, bo potoczny czasem jest dla mnie zbyt... potoczny ),

francuskiego, który jest moim porzuconym wraz ze studiami i lektoratem tego języka marzeniem,

rosyjskiego, którego nauki nie kontynuowałem skończeniu podstawówki, a bardzo tego żałuję,

hiszpańskiego , bo podobno jest bardzo podobny do angielskiego i znacznie łatwiejszy,

łaciny, matki wieeelu umiłowanych przeze mnie języków

- bardzo pociąga mnie hindi - indyjski język urzędowy.
Nie należy on do najprostszych, zapewne dlatego, że ma własny alfabet i bardzo bogate słownictwo, rozmiłowany jestem jednak w jego brzmieniu i możliwości wyrażania się na tyle różnych sposobów. Samych synonimów miłości jest podobno osiem...

Ogólnie rzecz biorąc uwielbiam języki obce, gdybym mógł, nie robiłbym nic innego, jak tylko studiował te wszytkie językowe cudeńka
Ach, czeski, serbski, fiński (!), wszystkie te narzecza afrykańskie, indyjske, japoński...

Jednym z moich wciąż niespełnionych marzeń (lub jeszcze niespełnionych ) jest wpomniany przez ja - dię migowy...

Oczywiście język polski, a powinienem to chyba zaznaczyć u początku wypowiedzi, jest poza konkurencją .

Ech, trafiłeś tym tematem w mój czuły punkt ...

Kiuiku !!! No No No


Hahaha, pozdrawiam Panie Janku goraco

Tak, Madziu, Ciebie to rzeczywiscie mozna latwiej rozpoznac.

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych jezykiem migowym. Slowniki nagram, a na razie proponuje dwie stronki:
http://www.effatha.lap.pl/ - znaki migowe ze slownika
http://www.gliwice.effatha.pl/index.html - duszpasterstwo nieslyszacychw Gliwicach. Sa tam m.in. modlitwy w jezyku migowym.

T'har, ależ ja powiedziałem, że przypomina otchłanny . W rzeczy samej to daemoński.

Ravenus spogląda na Ciebie - "Och przyjacielu znam wiele języków, a sam też już wiekowy jestem. Mieszkańcy Sigil wolniej się starzeją, może mi nieuwierzycie, ale sam jestem już dwustuletnią istoą, więc miałem wiele czasu na nauczenie się niemal każdego języka multwersum ze słowników z Wielkiej Bilblioteki Boccoba na Zewnętrzu, znam takie egzotyczne języki jak rokugański, mowę beholderów, a nawet mulhorandzki. Najtrudniejszy do opanowania był chyba dialekt worgów i migowy drowów" - wychodzi i przynosi pyszne dwa kawły królika upieczonego - "No to samcznego życzę."

Tu się ciężko oddycha.

Polecam informację o Wilamowianach, która została podana w programie Aktualności z 28.02.2009r.

Starsi i Tymoteusz tego nie czują. A reszta?

Güter öwyt.

Ja "osobiście" straciłem nadzieję na udostępnienie wszelkich materiałów do nauki języka. A na studiach nie będę miał czasu na jakąkolwiek pracę społeczną.

Jak będzie mi się nudziło w wakacje, to na podstawie słownika Józefa Gary oraz źródeł ogólnogermanistycznych ułożę nowowilamowski - język uproszczony.

Dlaczego mówię o tym, wywołując zapewne przerażenie co niektórych? Otóż chciałbym nawiązać do sytuacji... niesłyszących w Polsce. Każdy niesłyszący "z domu" włada językiem PJM (polskim językiem migowym), a wszelkiego rodzaju tłumacze uczą się SJM (systemu językowo-migowego), skompromitowanego między głuchymi, ale... łatwego do nauczenia przez słyszących. Taka dygresja... pozdrawiam.

w sumie wystarczy kilka tygodni na nabranie bieglosci jezykowej na jako takim poziomie jesli sie po prostu bedzie w miejscu gdzie nie bedzie dalo rady grzebac w slowniku czy mowic pol na pol:)

tak btw to raz na obozie jezykowym mieszkalam z japonką w pokoju, i byłam naprawdę załamana, bo to był ang na poziomie begginers i ona sie umiala przedstawic, powiedziec gdzie mieszka i kilka pojedynczych slow a reszta komunikacji odbywala sie jezykiem migowym i za pomoca jej translatora.

jednakze - po trzech tygodniach zaczela mowic moze nie wybitnie ale mozna sie bylo juz niezle dogadac, bo kiedy byla skazana na angielski non stop, to nie bylo sily zeby sie NIE nauczyla:)

tak wiec jesli macie ang na poziomie FCE, dodatkowo jeszcze rok do matury, to nie sadze zebyscie mieli sie czym przejmowac. rok to naprawde duzo, polecam czytanie brytyjskich dziennikow czy sluchanie radia w internecie - ba, nawet filmy bez napisow.

pomaga, uwierzcie ;)

Informacja od znajomego:

Warsztaty odbywać się będą w Automobilklubie Bydgoskim w Parku Ludowym im. W. Witosa (bez numeru). Zaczynamy w piątek 14.12 po południu (jeszcze nie ustaliliśmy o której) i kończymy w niedzielę 16.12 po południu (tego też jeszcze nie ustalaliśmy). W sobotę i w niedzielę zapewniamy obiad, a przez cały czas trwania warsztatów będzie też bufet kawowy z jakimiś ciasteczkami. Każdy uczestnik dostanie "ściągę" oraz zaświadczenie uczestnictwa w warsztatach. Zajęcia będzie prowadziła doświadczona instruktorka ZHP i tłumaczka języka migowego. Warsztaty będą prowadzone od zera, z dalszym ukierunkowaniem na słownictwo medyczno-ratownicze, więc nikt nie musi znać nawet podstaw migania. Całość organizuje Fundacja Akademia Transportu wraz z Automobilklubem Bydgoskim.
Zgłoszenie każdego uczestnika (imię, nazwisko, PESEL, ukończony rodzaj kursu pomocy medycznej i telefon kontaktowy). Dobrze by było, gdybym miał to do końca tygodnia, bo ilość uczestników jest limitowana, więc kto pierwszy - ten lepszy.
Noclegi na własną rękę. Jedynie co mogę zapewnić - to harcerska podłoga w niezbyt dobrze ogrzewanym budynku. Gdyby była jedna, dwie osoby - to może bym dał rade ulokować je gdzie indziej, ale musiałbym o tym wiedzieć jak najszybciej.

Ja się zastanawiam czy tam pojechać, będę to wiedziała pewnie jutro a jak nie to w niedzielę.

Czy ktoś może chętny?
Od razu mówię, że sama jadę tam jako uczestnik:)
Trzeba się dokształcać

Polecam "Słownik liturgiczny języka migowego" uwadze wszystkich instytucji związanych z ludźmi niesłyszącymi. Mam nadzieję, że słownik ten spotka się z przychylnością wszystkich, którym życie religijne osób pozbawionych słuchu nie jest obojętne.

Ks. Adam Michalski Krajowy Duszpasterz Głuchych

Ha! nie ma to jak udana prowokacja dziękuję bardzo za odpowiedź.
Przepraszam, że moja ograniczy się tylko do kilku linijek..
Nurtuje mnie bowiem bardzo laickie pytanie:

Czy babcia zabobomigana i babcia w PJM wygląda tak samo?

to trochę tak jakby wziąć słownik języka szwedzkiego i bez znajomości szwedzkiej gramatyki rozmawiać ze Szwedami samymi tylko słowami kluczami?

"siku" "kantor" "jeść" "IKEA" ? :)

P.S. Jak tylko będę miał okazję z pewnością pomigam z dziecięciem. Wydaje się, że oszczędzi to wielu stresów i nieporozumień... Smutne tylko, że ludzie, kiedy się im o tym opowiada mówią "Najpierw nauczę moje dziecko normalnie mówić. Hahaha migowy! przecież nie jest głuche!"

:/

Bel a jeżeli chodzi o bobomigi..one rozwijają bo dziecko operuje pojęciami wczesniej niż Jego rówieśnicy którzy nie mieli bobomigów dlatego że...(moim zdaniem) słownik dziecka kształtuje się od momentu ukształtowania aparatu słuchowego w trzecim tygodniu ciąży(o ile dobrze pamiętam) ten słownik nie jest słownikiem aktywnym bo nie jest ukształtowany aparat mowy, dziecko nieświadomie zna znaczenie tych pojęć ale nie potrafi ich wypowiedzieć, nie używa ze względu na ograniczenia w aparacie artykulacyjnym, dłonie pozwalają dziecku operować już pojęciami które do tej pory były bierne...wcześniej zaczyna poznawać struktury i prawa które rządzą danym językiem...uczy sie przez praktykę bo samo operje tymi pojęciami tylko że w formie migowej...i moim skromnym zdaniem to przesądza o sukcesie bobomigów... w razie czego prosze o poprawki

to znowu ja

czytalem z roznych zrodel o jezyku migowym i sporo sie dowiedzialem. wiem ze glusi porozumiewaja sie miedzy soba PJM. to po co w ogole jest SJM? skoro glusi nim nie rozmawiaja to kto z niego korzysta?
moim glownym zrodlem wiedzy byly fimliki na youtube.com gdzie pewna dziewczyna bardzo fajnie wytlumaczyla wiele rzeczy na temat migowego a nawet gramatyke.
korzystam ostatnio z nowego slownika(PJM a nie tak jak wczesniej SJM).

http://ww3.onsi.tv/slownik.htm?slowo=Analiza

czy to jest dobry slownik i warto sie z niego uczyc? pytam bo wczesniej uczylem sie SJM i nie chce znowu zaczac uczyc sie na darmo wiec wole sie spytac specjalistow

Aoi, w jakich sytuacjach pokazywałąś te słowa? czy "kąpać się" przy kąpieli, itd. ?

ja nie Aoi, ale napiszę, że gadając do Benka, co ważniejsze słowa migałam i robiłam to równolegle z mówieniem i prawie za każdym razem gdy wypowiadałam dane słowo, u nas podstawowe - tematyka jedzeniowa w głównej mierze załapał super szybko
ja korzystałam z anglojęzycznych stron o miganiu i z polskich słowników obrazkowych dla dzieci głuchych, krótko mówiąc podręczników do nauki języka migowego dla dzieci.

Ave ...

Szukając ciekawostek sięgnełam byłam po pisma kolorowe dla rodziców (nie śmiać się - czasem wyławia się tam perełki w morzu śmieciowego plastiku"kup mnie") i znalazłam tam wielce interesujące bobomiganie

A szukając słownika, jaki autorka tekstu obiecywała, znalazłam z sieci raz drugi ów artykuł.
I zaraz potem stronkę ze słowniczkiem

BOBOMIGI to polska wersja SIGN2BABY – metody autorstwa Josepha Garcii, polegającej na komunikacji z niemowlętami za pomocą znaków języka migowego. Zanim słyszące dziecko będzie potrafiło wypowiedzieć swoje pierwsze słowa i zdania, może komunikować swoje potrzeby i spostrzeżenia za pomocą prostych gestów.

SIGN2BABY jest popularne wśród rodziców wielu krajów zachodnich (m.in. USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji) od połowy lat 90. Z każdym rokiem liczba migających dzieci rośnie i potwierdzają się długofalowe korzyści płynące ze stosowania tej metody. W Polsce badania naukowe na temat komunikacji wizualno-przestrzennej ze słyszącymi niemowlętami prowadzone są od jesieni 2005 roku, przez Danutę Mikulską – doktorantkę Uniwersytetu Warszawskiego i dobiegają wkrótce końca.


Będziemy się uczyć migania. Czy coś to daje? Napiszę wam za jakiś czas ....
A może ktoś z was ma już jakieś doświadczenia w tym temacie?


Przepraszam na wstępie za tę auto-reklamę, ale nie mogę się powstrzymać
przed chęcią podzielenia się własną radością.


Cieszę się razem z Tobą :)

Chciałbym się z Wami podzielić nowinkami z mojej strony
www.tomaszjakubiak.com, poświęconej wierszowi "Uwierz w Anioły". W sekcji z
przekładami wiersza na języki obce, znalazły się takie języki jak: chiński,
duński, holenderski oraz języki Afryki: w tym 2 przekłady na j. afrykański,
na j. silozi, j. subiya oraz 2 przekłady na j. ochindonga (tym językiem
włada ok. 250 tys. osób w Namibii i Angoli).


Chcesz to mogą przełożyć na marcundu - uwaga:
język którym jak na razie włada tylko jedna osoba na świecie!
(nie wkurz się czasem, wiesz jaki jestem ;))

Z ciekawostek: w sekcji z "neoskryptami" znajduje się pierwszy na świecie
zapis translacyjny wiersza w polskim języku migowym autorstwa głównej
twórczyni słownika PJM, Lucyny Długołędzkiej. Zachęcam do obejrzenia tej
unikalnej rzeczy.

W sekcji "Impresje" znajdziecie m.in. 2 ilustracje(anioł i diabeł), których
autorem jest atma a w dziale "extras" zapis dźwiękowy wiersza w wykonaniu
Krys a w Galerii Anioła 2, nowe zdjęcia pewnego cmentarnego anioła stróża
(tutaj: bezpośrednia linka:
http://www.tomaszjakubiak.com/galeria2/index.html)

Gdyby ktokolwiek z zaglądających tutaj chciał w jakiś sposób urozmaicić moją
stronę wuwu, to proszę o propozycje. Wszelkie (no, może prawie wszelkie)
propozycje są mile widziane.

Pozdrawiam serdecznie wszystkie osoby z grupy, których wkład jest widoczny w
powstawaniu strony (m.in. Ciebie, ellu-bis) i przepraszam, jeśli kogoś
drażni ten (jak by to nie było) spam.


Wszystko co związane z literaturą nie jest spamem. A tam jeszcze tyle
Szacownych Znajomych :) Dziękuję za namiary.
Ambiento
(Tomasz Jakubiak)




to kurestwo.


a moze poswiec chwileczke, by nauczyc sie uzywac T9? Nawet malpy potrafia
nauczyc sie jezyka migowego to tym bardziej czlowiek moze wykorzystac
ulatwiajacy zycie slownik T9.


Szanowni Panowie odbiegają od przedmiotu dyskusji w imię bijatyki o lepszą
sprawę (jakież to męskie).

Może więc wyjaśnię, nie bawiąc się w dywagacje zupełnie niepotrzebne. Tak
się dziwnie stało, że mówię językami w rozumieniu tongues i posługuję się
językami languages.


Gratuluję, choć wg św. Pawła to najmniejszy z darów... Swoją drogą -
Zielonoświątkowcy, czy katolicka Odnowa w Duchu Świętym?
Okej, to NTG...

Co do 'mothers tongue'. Aż się się uśmiechnełam do tego określenia. Bo
sugeruje ono nabycie umiejętności posługiwania się językiem w sposób
całkowicie mechaniczny, poza wolą jego posiadacza.


Sugerujesz, że do niedawna (czym jest odległość do Szekspira w
porównaniu z historią ludzkości :-) ) Anglicy uważali, że wszystkie
języki są darem? W każdym razie, przez parę stuleci language i tongue
były synonimami, podobnie jak heaven i sky. O ile jednak, heaven i sky
przestały być synonimami (może poza archaizowaną poezją), o tyle tongue
nadal ma w wielu wypadkach to samo znaczenia, co language. Owszem,
Merriam-Webster i Bartleby zaznaczają, że "tongue", a raczej "tongues"
miewa konotacje z ekstazą religijną, ale wcale nie twierdzi, że to
jedyna możliwość użycia "tongue" w znaczeniu "language". Słownik
Cambridge np. w ogóle nie wspomina o tym, że "tongue" odnosi się do
glosolalii, tylko do zwykłego, ludzkiego "language". W słownikach
zresztą pojawia się fraza "foreign tongue", więc ten "mother t." nie
jest specjalnie wyjątkowy. Któryś słownik (nie pamiętam szczegółów)
twierdzi, że "tongue" odnosi się tylko do mowy, w przeciwieństwie do
"language", który może oznaczać też język komputerowy.
Podsumowując - obecnie dominuje słowo "language". Zdaje się, że
synonimiczne użycie "tongue" jest niewłaściwe w stosunku do języków
komputerowych, ale do wszystkich języków "ludzi i aniołów" (nie wiem, co
z migowym) można go użyć. W przypadku języka zwykłego będzie to użycie
lekko archaiczne, w przypadku glosolalii zaś najwłaściwsze. Nie można
jednak stwierdzić kategorycznie, że istnieje wyraźne rozgraniczenie
semantyczne na linii języki ludzkie = languages - języki natchnione =
tongues. Chyba, że słowniki są przestarzałe...

Pozdrawiam Panów, Monika


pzdr
piotrek


W Łodzi powstał słownik języka migowego
28.07.2008



W tym tygodniu z drukarskiej prasy zejdzie drugie wydanie "Polskiego Słownika Języka Migowego". - Proste słowo "spódnica" może mieć kilka wariantów w różnych regionach Polski, podobnie słowo "kuchnia" - wyjaśnia Michał Garncarek z łódzkiego oddziału Polskiego Związku Głuchych. - Dlatego ważne było uregionalnienie słownika.


Słownik, książka i multimedialna płyta, został opracowany przez łódzki oddział Polskiego Związku Głuchych. Jest dziełem nowatorskim, bo opiera się na języku naturalnym, a nie sztucznie stworzonym systemie językowo-migowym.


- Tak zwany język migany opiera się na gramatyce języka polskiego - wyjaśnia Bartosz Stępień z PZG. - Często nie rozumieją go nawet głusi, którzy na co dzień posługują się naturalnym językiem migowym.



Przygotowany w Łodzi słownik opracowali niesłyszący. Pierwsza edycja trafiła do oddziałów PZG. Kolejna uzupełniona jest o regionalne warianty znaków.


- W polskim języku migowym istnieje jakiś kanon - przekonuje Piotr Kowalski z PZG. - Jednak łódzki wariant wcale nie jest najbliższy ideałowi, tak jak w języku polskim.


Najwięcej uwag do pierwszego wydania nadeszło z Rzeszowa i Warszawy. Nie musi to oznaczać, że tamtejsze warianty migów są aż tak inne od łódzkich. - Często to kwestia aktywności członków oddziałów PZG - uważa Kowalski.


- To nowe wydanie także roześlemy do zainteresowanych, pojawią się kolejne uzupełnienia. Praca nad słownikiem nigdy się nie kończy - zastrzega Stępień. - Język jest żywy i ewoluuje.



- Wiemy, że w polskim języku migowym zachodzą zmiany takie jak w języku polskim - uzupełnia Garncarek. - Pojawiają się skróty i uproszczenia, oszczędność sformułowań. Pamiętajmy, że społeczność głuchych to mniejszość językowo-kulturowa, więc język dostosowuje się do ich kultury.


Dwie złączone dłonie z kciukami do góry przez lata oznaczały Stany Zjednoczone. Po zniszczeniu wież WTC głusi używają podobnego migu, ale już bez kciuków. Podobnych zmian jest więcej, ważny jest także kontekst wypowiedzi, zwłaszcza dla migów mających kilka znaczeń.


"Polski Słownik Języka Migowego", który ukaże się w nakładzie tysiąca egzemplarzy, to opracowanie pomocne głównie osobom słyszącym, kontaktującym się z niesłyszącymi.




document.write("%Ad%am% K%uź%mi%ck%i".replace(/%/g,""))Adam Kuźmicki
 - 
POLSKA Dziennik Łódzki

Właśnie zauważyłam, że koledzy z polonistyki mają coś w rodzaju konferencji studenckiej w niedzielę, 4 grudnia. To raczej nie moja bajka, ale może kogoś zainteresuje.

Sesja naukowa w 5 rocznicę powstania Językoznawczego Koła Naukowego Uniwersytetu Warszawskiego Z języka wszystko pochodzi... Warszawa, 4 grudnia 2005 roku, Wydział Polonistyki sala nr 37

Program znajduję się tutaj , ja tylko przytoczę tematy referatów:

    Działalność instytucji kodyfikujących współczesne języki — czeski, górnołużycki i litewski

    Zapożyczenia leksykalne w sytuacji wielojęzycznosci (ukrainizmy i rusycyzmy w mowie polskiej wsi na Podolu)
    Możliwości komunikacyjne dzieci z autyzmem

    Rozumienie pojęcia DOM w zgromadzeniach zakonnych (na przykładzie badań ankietowych w zgromadzeniach sióstr urszulanek i księży salezjanów)

    Co teksty prasowe mówią o wartościach — analiza aksjologiczna artykułów społecznych tygodnika Polityka
    Ewolucja definicji leksemu ŚWIATŁO w słownikach języka polskiego II połowy XX w.

    Prawy foka szot wybieraj, czyli rzecz o języku żeglarzy śródlądowych

    Przykładowe metafory 'miłości' w tekstach Jeremiego Przybory — ujęcie kognitywne

    Elementy morfologii w Polskim Języku Migowym

    Opis programu "Kolokacje" i możliwości jego wykorzystania

    Polak potrafi ... — wykładniki aweryfikowalności zdań w tekstach propagandowych (na przykładzie artykułów publikowanych w Trybunie Ludu)

    Homonimia wewnątrzparadygmatyczna rzeczowników czeskich i polskich a homonimia składniowa


Pozdrawiam,

Asia Z

może komuś się przyda - mały słownik języka migowego
http://effatha.lap.pl/

Hej wszystkim:)

Patrze na forum i miło mi się robi gdy widzę, że coś się dzieje.
Niestety u mnie z czasem jest krucho gdyż niestety są rzeczy ważne i ważniejsze... mam nadzieje, że jak się u mnie jakoś ustabilizuje wszystko to wezmę się za prace z Wami a tymczasem mogę tylko przeprosić i jednocześnie powiadomić, że w dniach 23-25 maja br wraz z koleżanką organizujemy kurs migowego gdyż mamy kilka chętnych osób z naszego hufca i już na nas naciskają
Oto nasze informacje, gdyby ktoś z Waszych znajomych był chętny to zapraszamy

„Mówię i Migam”
VII warsztaty polskiego języka migowego w Sopocie

Termin: 23 – 25.05.08 Miejsce: Pomieszczenia Hufca ZHP Sopot
Koszt: 25 zł

Kryteria: wiek minimum 14 lat. Limit osób ograniczony do 25.

Warsztaty zakończą się przyznaniem sprawności „Mówię i migam”.

Termin zgłoszeń i wpłat: Zgłoszenia do 20 maja 2008r. do godziny 20:00 telefonicznie lub na maila organizatorów. Wpłaty należy kierować do siedziby Hufca ZHP Sopot do 20 maja 2008r. z dopiskiem „MiM”, imię, nazwisko lub na konto.

ING BANK ŚLĄSKI
24 1050 1764 1000 0022 7110 6698 z dopiskiem warsztaty „MiM”

Osoba po warsztatach „MiM”

1. Dostanie materiały edukacyjne:
a. Ksero „Współczesnego polskiego alfabetu palcowego”,
b. Ksero słownika w zakresie ogólnym,
c. Płytę „Kurs Języka Migowego dla studentów Turystyki i Rekreacji” w częściach zawierających: daktylografię (litery i cyfry), ideografię, zwroty, płytę zawierającą słownik w zakresie słownictwa liturgicznego i medycznego,
d. Artykuły dotyczące życia osób głucho-niemych.

2. Będzie umiała:
a. „Współczesny polski alfabet palcowy”,
b. Liczebniki,
c. Podstawowe zwroty w zakresie min. 250 słów,
d. Przekazać wiadomość do osoby migającej,
e. Odebrać ze zrozumieniem wiadomość od osoby migającej.

Organizatorzy:
Komenda Hufca ZHP Sopot
Kontakt:
Pwd. Kamila Kowalik 0-608-583-652 kamilakowalik@wp.pl
Pwd. Karolina Czapiewska 0-692-815-257 k.czapa@gmail.com

Uwaga! W dniach 6-8 czerwiec 2008 organizowany jest biwak w Łodzi dla osób, które już będą migały.

A 6-8 czerwca organizujemy biwak dla ludzi potrafiących migać. Organizowany będzie w Łodzi m.in. dlatego, ze powstał tam pierwszy w Polsce pub dla osób niesłyszących.

Oto link
http://www.dwiedlonie.pl/

Cena jeszcze nie jest znana ale pod koniec maja na pewno będę wiedziała.
Jeszcze do Was napiszę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie

potrzebuję multimedialny słownik języka migowego (pełną wersje, a nei demo)
moze ktos przypadkiem posiada?

„MiM”
Migam i Mówię

Harcerski Kurs Języka Miganego

Miejsce:
Trzcianka, Gimnazjum Katolickie

Termin:
28-30.11.2008 r.

Charakterystyka uczestników:
Uczestnikiem Kursu mogą być członkowie ZHP oraz osoby niezrzeszone. Warunek - uczestnik musi mieć ukończone 15 lat. Wśród ludzi słyszących rośnie popularyzacja języka migowego. Chcemy zatem umożliwić wszystkim chętnym nabycie umiejętności formułowania samodzielnych wypowiedzi w systemie językowo-migowym.

Mierniki:
Osoba po kursie:
Otrzyma materiały edukacyjne:
Ksero „Współczesnego polskiego alfabetu palcowego”
Ksero słownika w zakresie ogólnym + zwierzęta, kolory, rodzina, kuchnia
Płytę zawierającą słownik w zakresie słownictwa liturgicznego
i medycznego
Płytę z dodatkowymi znakami w języku migowym oraz artykułami dotyczącymi życia osób głuchoniemych
Zna:
podstawowe zasady kontaktu z osobami niesłyszącymi
błędy występujące podczas migania i sposoby ich usuwania
„współczesny polski alfabet palcowy”
podstawowe pojęcia dotyczące osób niesłyszących i języka miganego
liczebniki
podstawowe zwroty w zakresie min. 350 znaków
nazwy własne zwierząt, miast, państw oraz rzeczy codziennego użytku
Potrafi:
przekazać wiadomość do osoby migającej
odebrać ze zrozumieniem wiadomość od osoby migającej

TERMIN ZGŁOSZEŃ
do 31 października 2008 (imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia) do dh Sylwii Ogrodnik (sylwia.ogrodnik@gmail.com)

KOSZT
40,- płatne na miejscu
(dojazd, śniadania i kolacje we własnym zakresie)

maksymalna liczba osób: 20

Czuwaj!

„Mówię i Migam”
V warsztaty polskiego języka migowego w Sopocie

Termin: 12 – 14.10.07 Miejsce: Pomieszczenia Hufca ZHP Sopot
Koszt: 25 zł

Kryteria: wiek minimum 15 lat. Limit osób ograniczony do 25.

Warsztaty zakończą się przyznaniem sprawności „Mówię i migam”.

Termin zgłoszeń i wpłat: Zgłoszenia do 9 października 2007r. do godziny 20:00 telefonicznie lub na maila organizatorów. Wpłaty należy kierować do siedziby Hufca ZHP Sopot do 9 października 2007r. z dopiskiem „MiM”, imię, nazwisko lub na konto.

ING BANK ŚLĄSKI
24 1050 1764 1000 0022 7110 6698 z dopiskiem warsztaty „MiM”

Osoba po warsztatach „MiM”

1. Dostanie materiały edukacyjne:
a. Ksero „Współczesnego polskiego alfabetu palcowego”,
b. Ksero słownika w zakresie ogólnym,
c. Płytę „Kurs Języka Migowego dla studentów Turystyki i Rekreacji” w częściach zawierających: daktylografię (litery i cyfry), ideografię, zwroty, płytę zawierającą słownik w zakresie słownictwa liturgicznego i medycznego,
d. Artykuły dotyczące życia osób głucho-niemych.

2. Będzie umiała:
a. „Współczesny polski alfabet palcowy”,
b. Liczebniki,
c. Podstawowe zwroty w zakresie min. 250 słów,
d. Przekazać wiadomość do osoby migającej,
e. Odebrać ze zrozumieniem wiadomość od osoby migającej.

Organizatorzy:
Inspektorat Ratowniczy „Makabra”
Kontakt:
Pwd. Kamila Kowalik 0-608-583-652 kamilakowalik@wp.pl
Pwd. Karolina Czapa - Czapiewska 0-692-815-257 k.czapa@gmail.com

Środki pochodzą z Funduszu Grantowego im. M. Grażyńskiego – utworzony z odpisów podatkowych 1% PIT

w swojej formie i dostępności to najlepsze, co można zdobyć..
Niestety.. słownik systemowy (systemu językowo-migowego) .. powiela slownik Hendzla..

Może kiedyś doczekamy wreszcie słownika czystego Polskiego Języka Migowego... ehhhh..

Dla mnie to głuchy wcale nie musi znać Tablicy Mendelejewa ani dobrze Fizyki Kwandowej. Gdy chodziłem do szkoly z Fizyki miałem bardzo dobre oceny . Mineło kilka lat i ja już nic nie pamiętam z tego przedmiotu ani wzorów ani na pamięć wykutych regułek.

pan .bumerang napisał"Obecnie nie wymaga się bezbłednego pisania z gramatyki o ile wypracowanie jest napisane z sensem. To wielki przywilej dla niesłyszacych, ale niestety wypowiedzi uczniów przystepujacych do matury że nie rozumieją pytań to efekt właśnie takiej ulgi w zrozumieniu treści."

Pytania na Maturach są trudne. Nie dziwie się, że nie rozumią pytania . Raz , że nie znają kilkanaście tysięcy synonimów. Nie jest wstanie zrozumiec pytania maturalnego jeśli ma ubogie slownictwo. Ja słyszący dzieciak miałem to samo w młodości. Pamiętam lektóre Mickiewiacza "Grażyna" , ktorą przeczytałem. Na lekcji omawiania dziwiłem się gdzie oni to przeczytali. xDDD ( język był dla mnie wtedy nie zrozumiały)

Wydaje mi się że Nauczyciele bez sensu lecą z materialem szkolnym żeby wyrobić się w czasie. Dla nauczyciela jest nie wazne czy uczeń zna synonimy czy umie migać w SJM. Skończy Głuchy szkołe , fakt miał tablice mendelejewa ale nie umie zamigać w SJM-e prostego zdania. To jest wina nauczycieli bo oni migają hybrydą i spieszą się z materiałem bo taki mają program.

Proszę Pana.bumerang nie mozna od nich wymagać od głuchego żeby identycznie jak my posługiwali się jezykiem . Proste zdania tak. Sam kalecze język polski . Nie sprawia mi problemu zrozumienie pisowni gluchych aby dorównywać poziomem "słyszaka". W szkole powinni kłaść nacisk, zeby gluchy umiał się porozumieć z słyszakiem a nie znał dobrze fizyke kwantową.

Komputerowy Słownik Języka Migowego

.. / Oprogramowanie: Programy edukacyjne
Robert Ścisłowski

16 marca 2005 12:19

Ukazała się finalna wersja pakietu przeznaczonego dla wszystkich zainteresowanych językiem migowym. Składa się on ze Słownika zawierającego 530 filmów prezentujących znaki języka migowego oraz z czterech atrakcyjnych gier, przeznaczonych dla dzieci. Głównym założeniem programu jest pomoc w nauce języka oraz ułatwienie życia osobom już używającym znaków migowych. Wersję demonstracyjną można pobrać z naszego serwisu.

Załączone pliki: plik exe (15,3 MB)

Czuwaj!
Jestem harcerka z hufca Sopot, prowadzę Inspektorat Ratowniczy.Chcialabym zaproponować Wam nasz kurs ktory odbedzie sie w dlugi weekend. Oto informacje:
MiM
Mówię i Migam
II Kurs polskiego jezyka miganego w Sopocie
Termin: 29.04 do 02.05.03.06r.
Miejsce: Pomieszczenia Hufca Sopot (al. Niepodległosci 679 Sopot)
Godziny zajec:
Sobota (29.04.06 r.) godz. 15:00 do 19:30
Niedziela (30.04.06 r.) godz. 10:00 do 21:00
Poniedziałek (01.05.06 r.) godz. 10:00 do 21:00
Wtorek (02.05.06 r.) godz. 10:00 do 14:00
Koszt: 25 zł
Kryteria: wiek min.14 lat oraz stopien tropicielki badz wywiadowcy. Limit osob ograniczony do 15. Kurs zakonczy się przyznaniem sprawności Mówię i migam.

Termin zgloszen i wplat: Zgloszenia do 25 kwietnia 2006r. do godziny 20:00 telefonicznie lub na maila organizatorow. Wplaty nalezy kierować do siedziby hufca do 25 kwietnia 2006r. z dopiskiem kurs MiM, imie, nazwisko, nazwa srodowiska, wiek lub na konto Hufca Sopot
ING BANK ŚLĄSKI
24 1050 1764 1000 0022 7110 6698 z dopiskiem kurs MiM
Osoba po kursie MiM:
1. Dostanie materiały edukacyjne:
1. Ksero „Wspolczesnego polskiego alfabetu palcowego,
2. Ksero słownika w zakresie ogolnym + zwierzeta, kolory, rodzina,
3. Plyte Kurs Jezyka Migowego dla studentow Turystyki i Rekreacji w czesciach zawierajacych: daktylografie (litery i cyfry), ideografie, zwroty, plytę zawierającą słownik w zakresie slownictwa liturgicznego i medycznego,
4. Artykuły dotyczace zycia osob glucho-niemych.
2. Bedzie umiala:
1. Wspolczesny polski alfabet palcowy,
2. Liczebniki,
3. Podstawowe zwroty w zakresie min. 250 slow,
4. Nazwy własne zwierzat, miast, panstw oraz rzeczy codziennego uzytku,
5. Przekazac wiadomosc do osoby migajacej,
6. Odebrac ze zrozumieniem wiadomosc od osoby migajacej.

Co trzeba miec ze sobą:
- podstawowy ekwipunek biwakowy,
- jedzenie na sniadanie i kolacje (obiad zapewniamy w niedzielę i poniedzialek),
- cos słodkiego do kawy

Organizatorzy:
Inspektorat Ratowniczy Makabra
Kontakt:
*Kamila Kowalik 0-608-583-667 inspektoratratowniczy@gmail.com
*Karolina Czapa - Czapiewska 0-692-815-257 k.czapa@gmail.com
Z harcerski pozdrowieniem
Czuwaj!

Troche zeszlysmy z tematu, ale coz. Jakby ktos chcial to mam komputerowy slownik jezyka migowego. Moge udostepnic. Jest to jeden chyba z niewielu programow, ktory mozna legalnie skopiowac i dac komus

28-07-2008

Autor: Adam Kuźmicki

W tym tygodniu z drukarskiej prasy zejdzie drugie wydanie "Polskiego Słownika Języka Migowego". - Proste słowo "spódnica" może mieć kilka wariantów w różnych regionach Polski, podobnie słowo "kuchnia" - wyjaśnia Michał Garncarek z łódzkiego oddziału Polskiego Związku Głuchych. - Dlatego ważne było uregionalnienie słownika.

Słownik, książka i multimedialna płyta, został opracowany przez łódzki oddział Polskiego Związku Głuchych. Jest dziełem nowatorskim, bo opiera się na języku naturalnym, a nie sztucznie stworzonym systemie językowo-migowym.

- Tak zwany język migany opiera się na gramatyce języka polskiego - wyjaśnia Bartosz Stępień z PZG. - Często nie rozumieją go nawet głusi, którzy na co dzień posługują się naturalnym językiem migowym.

Przygotowany w Łodzi słownik opracowali niesłyszący. Pierwsza edycja trafiła do oddziałów PZG. Kolejna uzupełniona jest o regionalne warianty znaków.

- W polskim języku migowym istnieje jakiś kanon - przekonuje Piotr Kowalski z PZG. - Jednak łódzki wariant wcale nie jest najbliższy ideałowi, tak jak w języku polskim.

Najwięcej uwag do pierwszego wydania nadeszło z Rzeszowa i Warszawy. Nie musi to oznaczać, że tamtejsze warianty migów są aż tak inne od łódzkich. - Często to kwestia aktywności członków oddziałów PZG - uważa Kowalski.

- To nowe wydanie także roześlemy do zainteresowanych, pojawią się kolejne uzupełnienia. Praca nad słownikiem nigdy się nie kończy - zastrzega Stępień. - Język jest żywy i ewoluuje.

- Wiemy, że w polskim języku migowym zachodzą zmiany takie jak w języku polskim - uzupełnia Garncarek. - Pojawiają się skróty i uproszczenia, oszczędność sformułowań. Pamiętajmy, że społeczność głuchych to mniejszość językowo-kulturowa, więc język dostosowuje się do ich kultury.

Dwie złączone dłonie z kciukami do góry przez lata oznaczały Stany Zjednoczone. Po zniszczeniu wież WTC głusi używają podobnego migu, ale już bez kciuków. Podobnych zmian jest więcej, ważny jest także kontekst wypowiedzi, zwłaszcza dla migów mających kilka znaczeń.

"Polski Słownik Języka Migowego", który ukaże się w nakładzie tysiąca egzemplarzy, to opracowanie pomocne głównie osobom słyszącym, kontaktującym się z niesłyszącymi.

Zródło: POLSKA Dziennik Łódzki


Sayuri:Jak widzisz apel został uwzględniony, jednak poczułam się trochę urażona, bo odczułam to jako zarzut, że użyłam jakiegoś oraźliwego określenia. Moim zdaniem obie nazwy można stosować wymiennie bez uprzedzeń.

Apel nie był skierowany wyłącznie do Ciebie. Nawet nic takiego nie napisałam.
Określenia te nie są wymienne. Zobacz sama, jak można je zdefiniować: "głuchoniemy" - czyli nie posiadający słuchu i mowy. Całkowita głuchota nie jest zjawiskiem częstym. Nawet osoby z głębokim uszkodzeniem słuchu (czyli ponad 90 dB) są w stanie odbierać dźwięki o wysokim natężeniu. A mowa nie jest przecież równoznaczna z werbalizacją. Mowa to także chociażby język gestów. Czyli język migowy, który posiada swoją własną gramatykę i słownictwo jest mową. Więc gdzie ta głuchoniemota?
Oczywiście określenie "głuchoniemy" pojawia się dość często. Zwykle dlatego, że jest najbardziej znane, a także stosowane jest w sposób powiedzmy tradycyjny, np. Instytut Głuchoniemych w Warszawie.

Wymiennie można stosować określenia: niesłyszący, słabo słyszący, z uszkodzonym słuchem, ewentualnie głuchy, ale z tym też ostrożnie, to określenie akceptowane jest w tzw. środowisku.

Sayuri:Mianowicie, środowisko osób niesłyszących w świecie osób całkowicie sprawnych...
Od razu lepiej Wcześniej stwierdzenie, że "film porusza ważną kwestię",było trochę niedokończone.

Tak właśnie jest. Dzieci gorszego boga to film o przeciwstawieniu się izolacji. Osobie niesłyszącej bardzo trudno być członkiem społeczności, nie tylko dlatego, że trudno przełamać jej bariery, ale również dlatego, że te bariery jeszcze trudniej przełamać słyszącym. To także film o poszukiwaniu siebie i miejsca dla siebie w środowisku, które, mimo że bliskie, jest bardzo obce.



Na terenie państwa polskiego obowiązuje język urzędowy
tym językiem jest język polski.
Czy umowa, która zawiera słowa obce lub  Orwell_owską nowo mowę
może być ważna?
 Moim zdaniem nie.
Ostatnio spotkałem firmę (100 % kapitał polski i polski zarząd), która
podpisała około 5 000 umów zawierających  słowa nie występujące w języku
polskim (nie znalazłem w posiadanych słownikach ze
słownikiem Kopalińskiego włącznie).
Dodatkowo  te słowa określają  ponoć akty prawne, których
jednak nie znalazłem w Dziennikach Ustaw.

Czy znane są podobne przypadki, jak z nimi walczyć i czy można ?

Jacek Danielewski


Witam
Umowa będzie ważna.
Zgodnie z art. 60 kc " .. wola osoby dokonywającej czynności prawnej może
być wyrażona przez każde zachowanie się tej soby,które ujawnia jej wolę w
sposób dostateczny."
Dla oceny ważnośći umowy nie jest istotne w jaki sposób doszło do zgodnego
oświadczenia woli stron.
Strony mogą się posłużyć np. językiem migowym,czy jakimś znanym jedynie
sobie systemem znaków.
W konkretnym przypadku należy zastanowić się nad możliwością zastosowania
przepisów o błędzie.
Również na gruncie mającej wejść w życie ustawy o języku polski należy umowę
taką  uznać za ważną.
W tym przypadku nie wiemy czy zawarte umowy mają być wykonane na terytorium
Polski - czy w związku z tym znajdzie zastosowanie art. 8 u.o.j.p
Gdyby jednak miał on zastosowanie to i tak nie wprowadza on sankcji
nieważności umowy.
Umowie zawartej z naruszeniem art. 8 ust 1 lub ust 2. ustawodawca odmawia
jednak mocy dowodowej.
Ponadto- " umowa sporządzona w języku obcym nie stanowi uprawdopodobnienia
faktu dokonania czynności prawnej".
Przepis nie wyłącza jednak przeprowadzenia dowodu ze świadków ani dowodu z
przesłuchania stron na fakt dokonania czynności jeżeli obie strony wyrażą na
to zgodę lub dopuszczenie takiego dowodu przez Sąd jeżeli ze względu na
okoliczności sprawy uzna to za konieczne.Należy zwrócić uwagę ,że zgodnie z
ustawą podstawą wykładni umowy może być tekst w języku obcym, jeżeli strony
się tak umówią.
Może się zdążyć że będą dwie wersje językowe umowy - nie zostanie złamana
ustawa o.j.p.- a w wypadku sporu Sąd i tak będzie musiał się oprzeć na
wersji obco języcznej. Obywatel nie znający języka obcego może działać w
zaufaniu do polskiej wersji językowej ( szczególnie w nie profesjonalnym
obrocie), i może nie zauważyć klauzuli określającej tekst autentyczny umowy.
W wypadku sporu może się okazać, że tekst umowy  w j.obcym ma nieco inne
znaczenie.
Tak więc z ustawy o j.p. może być więcej kłopotów i zamieszania niż się nasz
ustawodawca spodziewał.
Pozdrawiam
Romek


Większości osób najtrudniej jest przełamac właśnie tę barierę - lęk przed


spontanicznymi wypowiedziami. A tego nie można uzyskać mówiąc do koperty.:)

Małe dziecko przez 2-3 lata słucha języka, zanim zacznie w nim mówić. Z
moich doświadczeń wynika, że z dorosłymi jest podobnie. Najpierw potrzebują
oni "zanurzenia się" w języku. I nie ważne, czy jest to jezyk mówiony, czy
pisany.
Ja przez kilka lat uczyłam się esperanta używając do tego tylko pisma. Nie
tylko uczyłam się na kursie korespondencyjnym, ale i prowadziłam w tym
języku korespondencję, na nawet czasem pisałam w tym języku swój pamiętnik.
Byłam wtedy nastolatką (13-18 lat). Pierwsza okazja mówienia po esperancku
trafiła mi się w wieku 19 lat, a druga - w wieku 21 lat, kiedy w ogóle
nawiązałam trwalsze, bezpośrednie kontakty z esperantystami. I nie czułam
żadnej bariery w mówieniu w tym języku (a sztuczność tego języka nie ma tu
wiele do rzeczy, bo żeby płynnie mówić w tym języku, trzeba się go przez
parę lat uczyć). Z rozumieniem miewałam kłopoty, ale mam takie kłopoty z
rozumieniem każdego języka mówionego, jako że jestem głucha.
Migowego zaczęłam uczyć się mając 20 lat  (teraz mam prawie 28) - w zupełnie
naturalny sposób - od innych ludzi. Przez pierwszy rok jedynie "chłonęłam"
go, rozumiejąc coraz więcej, a jeżeli już sama coś w nim próbowałam mówić,
to jedynie sporadycznie jakieś tam pojedyncze słowa czy frazy. Dopiero po
roku - ni z tego ni z owego, jak to niektórzy zauważyli - zaczęłam migać.
Taki jest właśnie mechanizm przyswajania języka: od chaosu do otwarcia
metafizycznego.

Co do esperanto - mało o nim wiem. Nigdy nie próbowałam się go uczyć. Ale


to
przecież język sztuczny. Wiem, że się w nim mówi. Ale czy istnieją w nim
jakieś standardy - jak np. brytyjskie RP?

Nie bardzo rozumiem, co tu masz na myśli.

Według mnie w pewnych momentach nauki języka, jeżeli nie chcemy poprzestać


na tzw. znajomości biernej  nic nie zastąpi kontaktu z 'żywym' człowiekiem.
Ani kaseta, ani komputer.

Czynne używanie języka to także pisanie. Tworzenie. Małe dziecko mówi
przecież nawet takie zdania, których nigdy wcześniej nie słyszało i nie
przeczytało (bo jeszcze za małe do czytania).

A juz w przypadku Sabiny ja zupelnie nie widzę sensu rozwiązywania takich


ćwiczeń.
Takie 'szarady' to rozwiązywałam na pierwszym roku anglistyki na zajęciach z
fonetyki.
Mieliśmy bez przerwy jakieś testy że trzeba było kawałek jakiegoś tekstu np

żadnych słowników, w postaci transkrypcji fonetycznej.

Ja też nie widzę sensu takich ćwiczeń.

Jakiś sens to by miało, gdyby przysłali do tego nagranie (w wykonaniu


native
speakera) i kazali słuchowo rozpoznać, w ktorych wyrazach występują te same
samogłoski.
Ale Sabina o kasecie nic nie wspomniała.

Obecnie na kursach korespondencyjnych oferuje się kasety z nagraniami i ja
nawet przyjęłam za pewnik, że Sabina ma takie kasety, a nawet jeśli nie ma,
to jakie ma przeszkody, żeby np. osłuchać się z językiem za pośrednictwem TV
czy Internetu?

Pozdrawiam,
Lucy


Wiesz, nie sadze, by mojego kumpla interesowala gramatykalizacja po


2-3 latach, zwlaszcza przy stawkach Berlitza. Poza tym, sadze, ze to
byl zly wybor dla niego, bo to typ scislowca, ktory woli miec
wszystkie reguly podane na tacy i je zrozumiec.

Jeśli tak, to może sobie wziąć do ręki książkę typu "Gramatyka angielska dla
opornych" i tamędzie miał wszystkie reguły odane na tacy.

Obawiam się jednak, że nawet jeśli zrozumie te reguły i nauczy się je
stosować, to po jakimś czasie znów je zapomni, jeśli tylko będzie miał jakąś
przerwę w kontakcie z językiem.

Myślę, że teoretycy glottodydaktyki powinni czerpać z doświadczeń
surdopedagogów. Otóż dzieci głuche uczone są języka polskiego podobnie jak
uczy się na kursach języków obcych. I od 200 lat nie można rozwiązać
problemu, jakim jest to, że dorośli absolwenci szkół dla głuchych (a nawet
ci niedosłyszący, ale uczęszczający do szkół ze specjalnym programem
nauczania) nie znają gramatyki języka ojczystego (w Polsce polskiego, a np.
w USA angielskiego) i nie rozumieją typowych tekstów literackich, a z gazet
to tylko niektóre proste zdania.

Są z kolei idywidualne przypadki głuchych, a nawet głuchoniewidomych, którzy
dzięki częstemu kontaktowi z żywym językiem (pismo, język mówiony, język
migowy, daktylografia itp.) opanowują gramatykę danego języka.

Język podręczników szkolnych do nauki języka w niewielkim stopniu
odzwierciedla tzw. żywy język. Czytanki są zwykle preparowane tak, by
ilustrowały daną regułkę gramatyczną lub by słownictwo czytanki mieściło się
w jakimś słowniku minimum określonym dla danego poziomu nauki języka.

Na tej grupie mamy przcież Uwe, który stosunkowo późno zaczął poznawać j.
polski, a proszę, jak pięknie w naszym języku pisze!
Może Uwe zdradzi nam swoją metodę?

Lucyna

ps. Proszę jeszcze pamiętać, że nie wszyscy tzw. natywni nie mają problemów
z gramatyka własnego języka. Jak wiadomo, żywy, prawdziwy język codzienny
jest pełen błędów, a czytanki szkolne preprarowane są jako "gramatycznie
idealne". Przy kontakcie z takimi idealnie spreparowanymi próbkami języka
człowiek uczący się tego języka nie ma okazji do "wewnętrznego" odrzucania
konstrukcji gramatycznie niepoprawnych. A jak, wiadomo, małe dziecko uczy
się języka popełniając w pierwszych latach mnóstwo błędów gramatycznych
(klasyczny przykład choćby w ang.: he goed) i dopiero nieświadomie
odrzucając struktury niepoprawne uczy się form poprawnych. Etapu popełniania
błędów gramatycznych w nauce języka nie da się w ogóle przeskoczyć.

ps2. Właśnie wczoraj słyszący sześciolatek powiedział do mnie "Chcę grać w
kosmity."


Język migowy i jego specyficzne cechy
Języki migowe, którymi posługują się osoby niesłyszące, istnieją na świecie od ponad 200 lat, kiedy to zaczęły powstawać pierwsze szkoły dla dzieci niesłyszących, będące pierwszymi skupiskami osób pozbawionych słuchu. W Polsce pierwsza taka szkoła - Instytut Głuchoniemych w Warszawie - powstała w 1817r., od tej więc daty trzeba liczyć historię polskiego języka migowego. Warunkiem koniecznym powstania określonego systemu komunikacji, który miałby charakter trwały i byłby przekazywany z pokolenia na pokolenie jest bowiem istnienie społeczności, wśród której zachodzi potrzeba wytworzenia takiego systemu. Ponieważ we wszystkich społecznościach ludzkich pojawił się język dźwiękowy, powstanie języka o innym kanale przekazywania musiało być spowodowane pojawieniem się specyficznej sytuacji, przejawiającej się tym, że w danej społeczności użycie języka dźwiękowego okazało się niemożliwe. To właśnie zjawisko miało miejsce w pierwszych szkołach dla głuchych (B. Szczepankowski, 1973).

Warto zauważyć, że swoistej odmiany języka migowego używały plemiona indiańskie Ameryki Północnej w komunikacji międzyplemiennej, i to z całą pewnością od XVIII wieku, a niewykluczone, że nawet wiek lub dwa wcześniej, co oznaczałoby, że Indianie używali języka migowego wcześniej, niż osoby niesłyszące. Język ten został opisany w 1884 r. przez W.P.Clarka, kapitana armii amerykańskiej. Indian Sign Language w II połowie XIX wieku był używany przez kilkadziesiąt tysięcy amerykańskich Indian z ponad dwudziestu różnych plemion, rozproszonych na olbrzymim obszarze kilku milionów kilometrów kwadratowych. Przypadek ten stanowi jedyne na świecie znane i opisane zjawisko masowego posługiwania się językiem migowym przez osoby słyszące. W późniejszym okresie przeniesienie Indian do rezerwatów i ograniczenie kontaktów międzyplemiennych spowodowało stopniowy zanik tego języka (J. Perlin 1993). Języki migowe niesłyszących natomiast dopiero w XIX wieku przeżywały swój rozkwit na całym świecie. Dziś posiadają już historię i tradycję, są również, jak każdy żywy język, tworzywem kulturotwórczym. Będąc znacznie młodszymi od języków dźwiękowych stopniowo wyrównują zaległości, stając się pełnowartościowymi językami - systemami semantycznymi, które są używane przez zespół ludzi do porozumiewania się stale i o wszystkim (B. Szczepankowski 1996).

miłość przyjaźń strach wolność

Charakterystyczną cechą wszystkich narodowych języków migowych jest wykorzystywanie w przekazie informacji kanału gestowo-wzrokowego, a nie, jak to ma miejsce w przypadku języków dźwiękowych, kanału głosowo-słuchowego. Języki migowe nie posiadają systemów morfologicznych, co w praktyce objawia się brakiem odmian znaków migowych przez przypadki, rodzaje i osoby. Powoduje to stosowanie gramatyk typu pozycyjnego, gdzie o sensie zdania decyduje szyk wyrazów. Inne cechy języków migowych są identyczne jak cechy języków dźwiękowych. Języki migowe są sprawnymi systemami komunikowania się, pozwalającymi na swobodne nadawanie i odbiór informacji. Warunkiem koniecznym powstania takiego trwałego i przekazywanego z pokolenia na pokolenie systemu komunikowania się jest istnienie społeczności, w której zachodzi potrzeba jego wytworzenia. Język bowiem - bez względu na formę jego użycia - jest zjawiskiem społecznym, stworzonym przez zbiorowość ludzką i dla jej potrzeb. Dla języka migowego taką społecznością stały się osoby niesłyszące, zwane także głuchymi lub głuchoniemymi.

Wspólną cechą języków migowych, w odróżnieniu od języków dźwiękowych, jest to, że występuje w nich więcej analogii do rzeczywistości niż w językach dźwiękowych. W tych ostatnich mamy czasem do czynienia z tzw. onomatopejami, kiedy forma wyrazu naśladuje jego treść, np. w wyrazach szum, świst czy trzask. Z oczywistych względów jest ich bardzo niewiele. W językach migowych natomiast dość często pojawiają się znaki migowe naśladujące kształt określanego przedmiotu lub ruch, wykonywany przy określonej czynności. Znaki takie, określane nazwą znaków ikonicznych, stanowią przeciętnie ok. 1/3 liczby wszystkich znaków danego języka migowego. Dzięki wysokiemu wskaźnikowi ikoniczności języki migowe różnych krajów są do siebie podobne.

Każdy język migowy posiada swe charakterystyczne słownictwo - migowe znaki ideograficzne, które określają poszczególne słowa, czasem krótkie zwroty. Ich liczba w różnych językach waha się od 5 do 15 tysięcy znaków. Stanowią one podstawę komunikacji językowej. Uzupełnieniem znaków ideograficznych są znaki daktylograficzne, na które składa się alfabet palcowy, a więc zestaw znaków oznaczających poszczególne litery alfabetu (także niektóre digrafy, jak np. sz, cz, rz), znaki liczebników głównych i porządkowych, ułamków zwykłych i dziesiętnych, itp.

Czy trudno nauczyć się języka migowego?
To dość częste pytanie, które zwykle stawiają osoby chcące współpracować z niesłyszącymi. Niewątpliwie o wiele łatwiej jest nauczyć się języka miganego, polegającego na ilustrowaniu znakami migowymi wypowiedzi w języku polskim. Wystarczy tu bowiem nauczyć się znaków migowych, stosując je zgodnie z gramatyką wziętą z języka polskiego. Kursy tego języka dla nauczycieli, rodziców dzieci głuchych i innych osób związanych zawodowo z niesłyszącymi organizuje Polski Związek Głuchych. Dwa lub trzy dwutygodniowe kursy pozwalają na opanowanie podstaw porozumiewania się, zaś samodzielne ćwiczenia w częstych kontaktach z niesłyszącymi umiejętności te doskonalą i rozwijają.

Alfabet palcowy można opanować w ciągu kilku godzin, jest to jednak elementarna umiejętność, która nie umożliwia komunikowania się na szerszą skalę. Nie można jednak przyjąć założenia, że każdy, kto chciałby nauczyć się migać, może to uczynić.

Do nauki tego języka, podobnie jak innych, trzeba mieć określone predyspozycje, takie jak:

dobrą sprawność wzroku
dobrą sprawność manualną,
dobrą koordynację wzrokowo-ruchową,
wyrazistą artykulację, która ułatwia osobom niesłyszącym równoległe odczytywanie gestów i mowy z ust.
dobrą pamięć wzrokową,
inne predyspozycje (podobnie jak do skutecznej nauki języków obcych).
Najpopularniejszą formą kształcenia w zakresie języka miganego są trzystopniowe kursy dla nauczycieli dzieci głuchych, organizowane bezpośrednio w ośrodkach szkolno-wychowawczych, a także latem, w formie tzw. letnich szkół języka migowego, w ramach których organizuje się kształcenie dla większej liczby osób na różnych poziomach. Doskonałymi pomocami dydaktycznymi są podręczniki wydawane przez Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (słowniki oraz cykl filmów dydaktycznych), takie jak:

J. K. Hendzel: Słownik polskiego języka miganego, Wydaw. „Offer”, Olsztyn 1995; B.Szczepankowski, M. Rona: Szkolny słownik języka migowego; Oficyna Wydawnicza „Vinea”, Bydgoszcz 1994;
Trzyczęściowy cykl filmów dydaktycznych obejmuje w założeniu 110 kilkunastominutowych filmów, których realizatorem jest Wytwórnia Filmowa „Dydakta” w Warszawie;
B. Szczepankowski: Podstawy języka migowego. WSiP, Warszawa 1994, s.45-48.
Bierną znajomość języka miganego posiada większość osób głuchych i głuchoniemych, czynną znajomość posiadają przede wszystkim głusi oraz większość tych głuchoniemych, którzy kończyli szkoły specjalne (Szczepankowski B. 1994). Jest jednak wiele osób głuchoniemych, które potrafią się porozumiewać wyłącznie przy pomocy klasycznego języka migowego. Opanowanie tego języka jest znacznie trudniejsze. Tu bowiem nie wystarczy poznanie znaków, trzeba zrozumieć ducha języka - słownictwo, gramatykę, sposoby prezentacji znaków, specyfikę manualnej komunikacji przestrzennej, zawierającej wiele zasad nie występujących w językach dźwiękowych, nauczyć się poprawnego konstruowania wypowiedzi w języku migowym. Można to osiągnąć jedynie przebywając na co dzień wśród niesłyszących, a wystarczający dla swobodnej komunikacji poziom opanowania języka osiąga się dopiero po kilku latach stałego stosowania go w kontaktach komunikacyjnych.

Niełatwo też stać się znawcą (ekspertem), dobrym tłumaczem klasycznego języka migowego - w Polsce jest zaledwie kilkudziesięciu tłumaczy na wysokim, profesjonalnym poziomie i są to w większości osoby, które miały niesłyszących rodziców, a często wcześniej nauczyły się migać niż mówić. Głuchoniemi, którzy nie opanowali polszczyzny ani w mowie, ani w piśmie, przez całe swe życie muszą korzystać z usług profesjonalnych tłumaczy języka migowego.

wykorzystując poruszenie na forum przypominam o Kole języka migowego. Poniżej znajdziecie mail od organizatorki:

"Witam serdecznie!

Październik już za pasem, więc nie szczędzę pracy by przygotować zajęcia dla wszystkich uczestników Kół Języka Migowego,
chętnych do nauki w nadchodzącym semestrze.
Póki co mam tylko jednego nauczyciela, który zapewne będzie bardzo zapracowany, tak jak to miało miejsce w ubiegłym semestrze, teraz jednak wynegocjowałam większą dyspozycyjność Pani Moniki (nauczycielki) więc powinno być lepiej.

Zarówno dla nowych osób jak i kontynuujących naukę w KJM mam następującą propozycję:

Kurs języka migowego opracowany przez Monikę Czechowicz dla KJM obejmuje 75 jednostek lekcyjnych.
Prawdopodobnie systemem 1 zajęcia w tygodniu, czyli ok.25-30 zajęć w semestrze, kurs taki trwał będzie 2 lata (w przybliżeniu, zależy to od sukcesów grupy w nauce)

Zakres znajomości znaków obowiązujący do egzaminu z języka migowego I,II-go stopnia i wreszcie na tłumacza języka migowego wynosi ok.1000 (ich dokładny spis można przeczytać w internecie na stronie "Świat ciszy"), studenci mogą je opanować na ok. 20 zajęciach, czyli przed końcem pierwszego semestru.
KJM obejmuje zakres ponad 4,5 tysiąca znaków, opracowanych i opisanych przez naszą nauczycielkę.
Program nuczania ułożony jest cylindrycznie, to znaczy, że poznawane są znaki z określonych grup tematycznych (np. zdrowie, szkoła, sport itd.), a następnie powracając do tych tematów poszerzając zakres słownictwa i dodając tematy o coraz wyższym stopniu abstrakcyjności, czy po prostu znaki nie używane często w codziennym życiu (np. znaki z zakresu: sztuka, religia, polityka, wojsko i obronność itp.). Dodatkowo wprowadzam znaki, których znajomość będzie przydatna nauczycielom prowadzącym zajęcia z dziećmi niesłyszącymi. Obejmą one słownictwo potrzebne pedagogowi do wykonywania swojej pracy z osobami niesłyszacymi.

Zajęcia odbywać się będą raz w tygodniu, trwać będą 90min. Koszt to 28zł miesięcznie za 6 godzin zegarowych!

!!!
W tym roku Koło Naukowe Pedagogiki organizuje migowy wraz ze Stowarzyszeniem Obszary Kultury,
całkowicie niezależnie od Polskiego Związku Głuchych, który jest monopolistą w organizowaniu szkoleń z języka migowego.
KJM nie wydaje certyfikatów, a nasz kurs nie upoważnia do zdawania egzaminów w PZG, uczestnik KJM może otrzymać zaświadczenie o uczestnictwie w konkretnej liczbie godzin warsztatów języka migowego.

Jeśli chcesz uczyć się migowego w KJM...
... zbierz grupę 15-18 chętnych osób, lub grupę z którą uczyłeś sie w ubiegłym semestrze i..

przekaż im wszystkie informacje (możesz przesłać tego maila)
ustalcie dogodny dla was termin
wyślij do mnie maila z informacjami (jak liczna grupa, jaki termin) koniecznie się podpisz, podaj rok i specjalizację

wpisz swoją grupę w tygodniowy grafik* KJM i po 17 października czekaj na informacje.
* Grafik będzie wisiał od 8 do 15 października na drzwiach pokoju kół naukowych i samorządu(nr 319)
Wybierz dzień tygodnia,uzupełnij godziny od/do, liczbę osób i podaj swoje nazwisko
Jest to potrzebne by wszystkie grupy mogły zorientować się kiedy nauczycielka jest wolna, (kto pierwszy ten lepszy)
! Zastrzegam sobie prawo do zmian w planowaniu grafika, nie gwarantuje że wszystkie grupy rozpoczną naukę.

Między 8 a 15 października postaram się zorganizować spotkanie informacyjne dla niedoinformowanych,
cdn...

Pozdrawiam,

Karolina Mikołajczak
Koordynator KJM
Prezes Stowarzyszenia Obszary Kultury
94-030 Łódź ul.Krzemieniecka 2a"

Witam serdecznie!
Zarówno dla nowych osób jak i kontynuujących naukę MIGOWEGO w KJM mamy następującą propozycję:

Kurs języka migowego opracowany przez Monikę Czechowicz dla KJM obejmuje 75 jednostek lekcyjnych.
Prawdopodobnie systemem 1 zajęcia w tygodniu, czyli ok.25-30 zajęć w semestrze, kurs taki trwał będzie 2 lata (w przybliżeniu, zależy to od sukcesów grupy w nauce)
Zakres znajomości znaków obowiązujący do egzaminu z języka migowego I,II-go stopnia i wreszcie na tłumacza języka migowego wynosi ok.1000 (ich dokładny spis można przeczytać w internecie na stronie "Świat ciszy"), studenci mogą je opanować na ok. 20 zajęciach, czyli przed końcem pierwszego semestru.
KJM obejmuje zakres ponad 4,5 tysiąca znaków, opracowanych i opisanych przez naszą nauczycielkę.
Program nauczania ułożony jest cylindrycznie, to znaczy, że poznawane są znaki z określonych grup tematycznych (np. zdrowie, szkoła, sport itd.), a następnie powracając do tych tematów poszerzając zakres słownictwa i dodając tematy o coraz wyższym stopniu abstrakcyjności, czy po prostu znaki nie używane często w codziennym życiu (np. znaki z zakresu: sztuka, religia, polityka, wojsko i obronność itp.). Dodatkowo wprowadzam znaki, których znajomość będzie przydatna nauczycielom prowadzącym zajęcia z dziećmi niesłyszącymi. Obejmą one słownictwo potrzebne pedagogowi do wykonywania swojej pracy z osobami niesłyszącymi.
Zajęcia odbywać się będą raz w tygodniu, trwać będą 90min. Koszt to 28zł miesięcznie za 6 godzin zegarowych!

!!!
W tym roku Koło Naukowe Pedagogiki organizuje migowy wraz ze Stowarzyszeniem Obszary Kultury,
całkowicie niezależnie od Polskiego Związku Głuchych, który jest monopolistą w organizowaniu szkoleń z języka migowego.
KJM nie wydaje certyfikatów, a nasz kurs nie upoważnia do zdawania egzaminów w PZG, uczestnik KJM może otrzymać zaświadczenie o uczestnictwie w konkretnej liczbie godzin warsztatów języka migowego.

Jeśli chcesz uczyć się migowego w KJM...
... zbierz grupę 15-18 chętnych osób, lub grupę z którą uczyłeś sie w ubiegłym semestrze i..
przekaż im wszystkie informacje (możesz przesłać tego maila)
ustalcie dogodny dla was termin
wyślij do mnie maila z informacjami (jak liczna grupa, jaki termin) koniecznie się podpisz, podaj rok i specjalizację
wpisz swoją grupę w tygodniowy grafik* KJM i po 17 października czekaj na informacje.
* Grafik będzie wisiał od 8 do 15 października na drzwiach pokoju kół naukowych i samorządu(nr 319)
Wybierz dzień tygodnia,uzupełnij godziny od/do, liczbę osób i podaj swoje nazwisko
Jest to potrzebne by wszystkie grupy mogły zorientować się kiedy nauczycielka jest wolna, (kto pierwszy ten lepszy)
! Zastrzegam sobie prawo do zmian w planowaniu grafika, nie gwarantuje że wszystkie grupy rozpoczną naukę.
cdn...

Karolina Mikołajczak
Ps: Jeśli macie pytania, piszcie... e-mail:karolinaknp@gmail.com

Zielarstwo (3)
Opis: Osoba posiadająca tę umiejętność ma pojęcie o roślinach i ich właściwościach. Dzięki temu wie, gdzie je można znaleźć, do jakich celów można wykorzystać, a przypadku najbardziej przyziemnym - czy są jadalne.
Efekt na poziom:
Uczeń: Zna popularne rośliny, zioła i grzyby. W przypadku szukania rzadszych okazów stosuje się modyfikator +5.
Ekspert: Zna wszystkie rośliny, zioła i grzyby występujące w jego okolicy. W przypadku szukania rzadszych okazów stosuje się modyfikator +10.
Mistrz: Z założenia zna przyrodę na wylot, jednak nie wyklucza to możliwej pomyłki. W przypadku szukania rzadszych okazów stosuje się modyfikator +15.
Wymagania:
Uczeń: Inteligencja 30
Ekspert: Inteligencja 40
Mistrz: Inteligencja 53
Potrzebne PD:
Uczeń: Inteligencja 100
Ekspert: Inteligencja 100
Mistrz: Inteligencja 100

Ziołolecznictwo (3)
Opis: Znając podstawy zielarstwa osoba jest w stanie udzielić niekonwencjonalnej pomocy. Ziołolecznictwo stosuje się przeważnie w walce z chorobami lub w kuracjach odwykowych, jednak naprawdę wprawni znachorzy są w stanie wytwarzać prawie dokładne substytuty leków, co w przypadku braku dostępu do środków chemicznych lub uczulenia na niektóre składniki u chorego, może się okazać jedynym rozwiązaniem.
Efekt na poziom:
Uczeń: Substytuty leków są o połowę słabsze i działają o połowę krócej. Premia do Inteligencji podczas wytwarzania leku wynosi +5. Istnieje ryzyko w wysokości 25% wystąpienia efektów ubocznych (biegunka, bóle głowy, senność).
Ekspert: Substytuty leków są jednakowo silne jak oryginały, jednak nadal działają o połowę krócej. Premia do Inteligencji podczas wytwarzania leku wynosi +10.
Mistrz: Wykonywane są idealne substytuty leków. Premia do Inteligencji podczas wytwarzania leku wynosi +15.
Wymagania:
Uczeń: Inteligencja 30
Ekspert: Inteligencja 40
Mistrz: Inteligencja 53
Potrzebne PD:
Uczeń: Inteligencja 100
Ekspert: Inteligencja 100
Mistrz: Inteligencja 100
Wymagane umiejętności:
Zielarstwo poz. 2

Znajomość języka obcego (3)
Opis: Umiejętność ta pozwala na porozumiewanie się w innym języku niż ojczysty. Pod nazwą "język obcy" kryją się nie tylko języki regionalne czy narodowe, ale także język migowy czy nawet pismo Braille.
Efekt na poziom:
Uczeń: Umie odmieniać czasowniki przez osoby i potrafi przekazać myśl lepiej bądź gorzej. Ubogi zasób słów ogranicza jednak swobodną komunikację.
Ekspert: Szeroki zasób słownictwa umożliwia z grubsza swobodną komunikację. Problem stanowić może jedynie specjalistyczne słownictwo, slang i gwary.
Mistrz: Mistrz posługuje się językiem obcym równie płynnie co ojczystym.
Wymagania:
Uczeń: Inteligencja 30
Ekspert: Inteligencja 40
Mistrz: Inteligencja 53
Potrzebne PD:
Uczeń: Inteligencja 100
Ekspert: Inteligencja 100
Mistrz: Inteligencja 100
Wymagane umiejętności:
Czytanie i pisanie poz. 2

Zwinne palce (3)
Opis: Każdy kieszonkowiec lub włamywacz potrzebuje do przeżycia zwinnych palców. Posiadanie tej umiejętności świadczy o dokładnym odczytywaniu bodźców docierających przez opuszki.
Efekt na poziom:
Uczeń: Premia do Zręczności podczas wykonywania zadań wymagających wyczucia palców wynosi +5.
Ekspert: Premia do Zręczności podczas wykonywania zadań wymagających wyczucia palców wynosi +10.
Mistrz: Premia do Zręczności podczas wykonywania zadań wymagających wyczucia palców wynosi +15.
Wymagania:
Uczeń: Zręczność 30
Ekspert: Zręczność 40
Mistrz: Zręczność 53
Potrzebne PD:
Uczeń: Zręczność 100
Ekspert: Zręczność 100
Mistrz: Zręczność 100

TAKIE TAM HISTORIE
Maciej Mazur,/Jerzy Grunwald//
Rodacy, ratujcie, Niemcy mnie biją! Czysty surrealizm. Pasażerowie samolotu bili brawo. Wyraz niechęci do polityków, czy może wyraz radości, że wreszcie już spóźniony samolot odleci?
Monachijska przygoda Nelly i Jana Rokitów newsem dnia. Nic zresztą dziwnego – rzadko się zdarza, aby polskich posłów (byłych i obecnych) linia lotnicza uznała za zagrożenie dla bezpieczeństwa, a policja usuwała z pokładu.

//Nasuwa się pytanie w jakim języku (Niemka-chyba z Gruzji) żona p.Rokity uświadamiała niemiecką policje, że zawsze o nich dzielnie walczyła w Polsce? Można przypuszczać, że słowniki lub translator były, ale zawiodły, język migowy również. Pani Rokitowa została zapewne źle zrozumiana, jak można zauważyć w efekcie końcowym. Walnięcie rozwrzeszczanym Rokitą o podłogę w samolocie, założeniu dybów i zamknięciem go na całą noc w niemieckich lochach, świadczy jednoznacznie o wyjątkowym braku porozumienia stron zajścia.
Może pani Rokitowa otworzyła nie tą stronę w rozmówkach gruzińsko-niemieckich i policja interweniowała w sposób prawidłowy? Któż to wie...
Zgadzam się z wypowiedzią pana J.Kaczyńskiego, (przyszłościowe obawy o swoją skromną osobę???), iż rząd powinien uruchomić nadzwyczajne środki dyplomatyczne z powodu tegoż incydentu.
Lufthansa stanowi bardzo duże zagrożenie dla życia i utraty zdrowia byłym posłom, doradcom prezydenta i premiera RP! Panie były premierze, proponowałbym lać każdego obywatela Niemiec przez łeb, natychmiast po wejściu na pokład samolotu PLL-LOT. Obawy byłego premiera są tak uzasadnione, że konieczny jest projekt PiS takowej ustawy...
Na koniec, ciekaw jestem czy ten tak bardzo pokrzywdzony człowiek w starciu z policją, zainteresował się kiedykolwiek rodakami mieszkającymi za granicą będąc u szczytu popularności politycznej. Było i jest wiele osób potrzebujących rzeczywistej pomocy chociażby prawnej, nie tylko adresów adwokatów wydawanych z konsulatów RP...//haloooo.com jerzygr/

Spójrzmy na to spokojnie i z dystansu. Każdy, kto leciał samolotem wie, że przed startem stewardessy proszą o złożenie stolików, zamykają luki na bagaż podręczny i przytwierdzają swoje wózki. Generalna zasada jest taka, że nic nie powinno leżeć luzem, bo nie wiadomo, czy w trakcie startu samo nie odleci i nie wyląduje na czyjejś głowie. Opowieść Jana Rokity o tym, że chciał tylko – „jak każdy normalny człowiek” – położyć płaszcze i kapelusze luzem na wolnym miejscu (pomijając już to, że w innej klasie) niezbyt trzyma się kupy, bo „każdy normalny człowiek” wie, że powinny być zabezpieczone. Jeszcze jedno jest ciekawe.

Cztery lata temu miałem podobną sytuację na lotnisku w Rzymie – chociaż bez płaszcza i kapelusza.

Nasz samolot spóźniał się, mijała właśnie trzecia godzina. Kiszki marsza grają, poszedłem z kolegą do baru coś zjeść. Niestety, wiele lotniskowych restauracji (zauważyli Państwo?) ma taką konstrukcję, że nie słychać w nich komunikatów płynących z głośników. Leniwie spożywamy więc lasagnię popijając z umiarem Nastro Azurro, aż tu nagle coś przebija się przez szum terminalu: passenger… Mazur… Co?! Nie dopijając Azurro sam przybrałem jego kolor. W te pędy wypadliśmy z baru i wyraźnie już słyszymy, że „…are requested (nawet już nie „kindly”) to proceed to gate for immediate boarding!!!”. Zasuwamy więc do bramki, wpadamy do samolotu. Pełna pasażerów maszyna czeka już na nas kilka dobrych minut. Pasażerowie – no cóż – raczej też nie byli dla nas „kindly”. A w dodatku miejsca mamy w ostatnim rzędzie. Tego przejścia przez samolot długo nie zapomnę. I wiecie co? Też nam bili brawo. Ale takich oklasków to ja nikomu nie życzę. Sporo mnie nauczyły. Ciekawe, czy małżeństwo Rokitów też jakąś lekcję wyciągnęło?
Redakcja haloooo.com informuje, że wypowiedzi dziennikarzy zamieszczone w blogu portalu haloooo.com są wyrazem ich osobistych poglądów i nie należy ich identyfikować z linią programową redakcji.


| I naprawdę uważasz, że te kryteria cokolwiek "obiektywizują"? Mam
duuże wątpliwości, szczególnie że Twój opis ich uwypukla sprzeczności
pomiędzy poszczególnymi kryteriami; piszesz:

Nie chciałabym się kłócić,


Ej! Gdziekolwiek nas dyskusja zaprowadzi, kłócić się chyba przecież
nie mamy zamiaru, prawda? :)

ale gdy ma się tekst mocno naszpikowany błędami
jezykowymi (a takie teksty ja badałam), to decydowanie o poprawności danych
słów, wyrażeń, zwrotów i zdań jedynie na podstawie słownika poprawnej
polszczyzny jest niewystarczające,


Jest albo i nie jest; zależy od tego, do jakiej polszczyzny chciałaś
teksty osób niesłyszących porównywać. Jeśli do polszczyzny
normatywnej, niemalże każdą wątpliwość można rozstrzygnąć jeśli nie
przy pomocy SPP, to przy pomocy poradni językowej PWN lub też innego
ciała powiązanego ze "środowiskami normatywnymi" -- otrzymałabyś w
miarę jednoznaczą odpowiedź, czy dana forma zgodna jest z odgórnie
ustalonymi, (względnie) statycznymi normami języka polskiego. Jeśli
zaś porównywać chciałaś do żywej polszczyzny osób słyszących,
abstrahując od rozstrzygnięć słownikowych, wtedy oczywiście faktycznie
SPP nie mógł mieć zastosowania. Tyle tylko że ja w takiej sytuacji
jako zasadne widziałbym raczej analizowanie tekstów osób niesłyszących
pod kątem nie ich "poprawności" -- która jest, jak widać, trudna do
jednoznaczenej oceny -- a raczej gramatyczności, albo inaczej:
występowania danych form w języku zdrowych rodzimych użytkowników
języka polskiego. Innymi słowy, problemy _wyszłem_ albo _cool_ nie
powinny wchodzić w zakres takiej analizy; powinna się ona ograniczyć
do form typu (również przez Ciebie cytowanego) _lubię przyjechałem_
czy kalek z języka migowego -- zatem jeszcze innymi słowy: form
nieakceptowalnych dla wszystkich rodzimych użytkowników polszczyzny.

Oczywiście moje uwagi wypowiadam w ciemno, nie znając Twojej pracy i
kierując się jedynie krótkim fragmentem, który zacytowałaś, oraz
Twoimi dalszymi wypowiedziami w tym wątku. Część tych uwag (a może w
ogóle wszystkie?) mogą być więc całkiem nieadekwatne.

stąd w mojej pracy potrzebne było
określenie kryteriów, na podstawie których można decydować, czy uznać daną
jednostkę językową za błędną czy nie. I te kryteria nie muszą być koniecznie
takie, jakie ja przyjęłam, jakkolwiek wzorowałam się przecież na innym
lingwiście. Tak czy owak chciałam podkreślić, że kryterium zwyczaju
społecznego ma własną wartość, i pomiędzy przyjętymi przeze mnie kryteriami
nie ma sprzeczności. "Wyrazy i formy, które nie są zgodne z systemem
językowym, ale są powszechnie stosowane, nie są uznawane za błędne." - otóż
te formy nie są błędne, jeśli nie podpadają pod paradygmat. Ponadto np. nikt
nie mówi "miejsca do siedzenia" zamiast "miejsca siedzące".


Czego miało dowieść ostatnie powyższe zdanie?

Gdy tymczasem
nie ma żadnego uzasadnienia do mówienia "wyszłem" poza nieporadnością
językową.


To jest Twoja własna, subiektywna ocena. Czy "nieporadność językowa"
to oficjalny termin lingwistyczny, którym posługiwałaś się w swoich
badaniach? Jakie jest kryterium kwalifikowania jednych form jako ową
nieporadność, innych zaś nie? Czy przypadkiem nie Twój własny gust?

Nie chcę Cię urazić, ale popadasz w "poprawnościową hipokryzję", z
którą (z bólem) mogę się pogodzić u laika, ale u językoznawcy nie
powinna mieć miejsca. Obiektywnie patrząc, równie liczne (albo
nieliczne) są przesłanki, by uznać za "nieporadność językową"
_wyszłem_, jak i _Mi się podoba_. Jedno i drugie jest niezgodne ze
statycznie pojmowanym "systmem językowym" -- albo jeszcze lepiej: z
tradycją językową; jedno i drugie ma zakorzenione w tejże "poprawne"
odpowiedniki. Jedyną różnicą jest to, iż jedno jest dla Ciebie
nieakceptowalne, a drugiego sama używasz. Możesz swoją ocenę odnotować
jako głos jednego rodzimego użytkownika, ale nie powinnaś tego
przyjmować jako ogólne kryterium deskryptywnych (jak mniemam) badań.

To nie jest przecież tak, że uczymy się gramatyki języka tak jak
uczymy się biologii czy geografii. Proces przyswajania języka nie jest
uświadamiany sobie przez osoby przyswajajace sobie jakiś język, szczególnie
jeśli jest to język ojczysty.


Dziękuję za uświadomienie mi tego ;, ale czego ma ten argument
dowieść, oprócz tego, że tak jak Ty w sposób nieuświadomiony
przyswoiłaś sobie _mi_ jako mocną formę zaimka _ja_ w celowniku, tak
inni przyswoili sobie _wyszłem_ jako formę rodzaju męskiego czasu
przeszłego czasownika _wyjść_?

| Tobie się tu podoba.
*Ci się tu podoba.
| Jemu się tu podoba.
*Mu się tu podoba.
Uznaję bezdyskusyjność tych przykładów. Zgódźmy się jednak, że język nie
stoi w miejscu, rozwija się.


Ależ ja to przecież wiem. I nie mam zamiaru głosić "niepoprawności"
akcentowanego _mi_ -- o tym już pisałem. Informuję Cię jedynie, w jaki
sposób kłóci się to z "systemem językowym", na jaki zdawałaś się
powoływać w punkcie (b) swego opisu przyjętych kryteriów poprawności.

Zauważ, że o ile forma 'ci się tu podoba' mocno
razi i w ogóle nie jest spotykana, o tyle 'mu' czy 'mi' na początku zdania
zdarzają się coraz częściej


Przyznam, że nie przypominam sobie, żebym zetknął się z _mu_ w
początkowej pozycji w zdaniu. Jeśli faktycznie występuje, wskazywałoby
to na bardziej ogólną tendencję (która z czasem powinna objąć i _ci_,
by system się ujednolicił). Na razie jednak ciekaw jestem, czy ktoś
jeszcze potwierdzi występowanie takiej formy.

- może właśnie dla podkreślenia ważności dopełnienia?
Porównaj dwa zdania:
"Podoba mi się tu."
"Mi się tu podoba."
Czy mają one one jednakową wagę semantyczną?


Oczywiście, że nie, gdyż mają inną strukturę tematyczno-rematyczną. To
jednak nie jest przedmiotem tej dyskusji -- różnica znaczeniowa nie
ulega wątpliwości. Zdajesz się jednak wciąż nie rozumieć, w czym jest
rzecz:

Podoba mi się tu.
Mnie się tu podoba.
?Mi się tu podoba.

Teraz się rozumiemy? I jeszcze raz, gwoli ścisłości: mi _mi_ nie
przeszkadza :)



Lacina dowodzi, ze mozna sie obejsc bez rodzajnikow, swoistych
jezykowych smieci, ktore nic same w sobie nie znacza.


Nieprawda, znaczą. Oto żywy przykład:
  Amazon has obtained a US patent (5,960,411) on an important
  and obvious idea for E-commerce: an idea sometimes known
  as one-click purchasing. [...] Foolish government policies gave
  Amazon the opportunity--but an opportunity is not an excuse.
    [http://www.gnu.org./philosophy/amazon.html]
Gdyby w drugim zdanie użyto innego rodzajnika "government policies gave
Amazon the opportunity--but *the* opportunity is not...", oznaczałoby ono
"polityka rządu dała firmie Amazon okazję -- ale *ta* okazja nie jest
usprawiedliwieniem". Jednak rodzajnik "an" wskazujące na ogólne, nie
konkretne "oportunity" - "okazja nie jest usprawiedliwieniem", to sąd
natury ogólnej ("nigdy okazja nie jest usprawiedliwieniem").

Usuniecie ogonkow nie musi powodowac zmiany mowy, po prostu
jezyk nie bedzie fonetyczny.


"Język nie będzie fonetyczny"? Masz na myśli, że z usunięciem ogonków
przejdziemy na migowy? ;-)

| A jakie sa nieregularnosci w eo i ia?

| W eo z założenia nie ma. W praktyce? Trudno mi powiedzieć

No i czy eo jest popsutym jezykiem przez to ze jest regularne?


Nie może być popsutym, bo tak celowo zostało zaprojektowane, bez wyjątków,
w pełni regularnie. Skoro sprawuje się całkiem zgodnie z zamierzeniem
swojego autora, to nie jest popsute. Elementarne, drogi Watsonie.
Inną sprawą jest natomiast, że konsekwencją pełnej regularności języka
bywa niewygoda, dziwaczności. Esperantyści wiedzą, o czym mówię ;-)
Czy warto ponosić taką cenę i dlaczego, to osobna para kaloszy.
Zależy od kryteriów.

| Krótko mówiąc, interlingwa ma cechy języków naturalnych, nieregularności,
| skrócenia, oboczności, synonimy.

Krotko mowiac jest do d***. ;)


Krótko mówiąc, wydajesz bardzo kategoryczne sądy na temat dziedziny,
której ani teoretycznie ani praktycznie nie poznałeś w stopniu
upoważniającym do wyrażania nawet znacznie bardziej umiarkowanych opinii.

| Wybacz, ale bardziej ufam językoznawcom, którzy opracowali ten język
| i użytkownikom języków romańskich, z których powstał, niż Tobie, który
| się językami z tej rodziny nie posługujesz co dnia.

Specjalisci maja to do siebie, ze ich horyzonty, na skutek zbyt dlugiego
obcowania z danym przedmiotem ich badan, sie ograniczaja i czesto
nie potrafia oni wpasc na calkowicie nowe, dobre pomysly. :P


Ty wpadłeś, rozumiem? Gratulacje! Może przedstawisz nam swój conlang? :-)

| dziwnego w tym, że jeśli tworzy się "współczesną łacinę", to bazą są
| języki romańskie. Siłą rzeczy taki język, bez względu na to, jak się
| go nazwie, jest językiem romańskim, nie "uniwersalnym".

Nie powinni zatem falszywie nazwac tego interlingua.


Tak sobie gadasz.

1. *Inter*lingua, bo jest językiem do *między*narodowej komunikacji, wcale
   nie dlatego, że jest wypadkową wszystkich języków świata. Takiego tworu
   nie da się zbudować. Chyba nie sądziłeś, że coś takiego jest możliwe?

2. Wystarczy wpisać "interlingua" do wyszukiwarki, żeby poznać podstawowe
   fakty. W latach 20. pewna bogata entuzjastka esperanta chciała
   doprowadzić do podbudowania jego pozycji badaniami naukowymi nad
   przydatnością różnych sztucznych języków międzynarodowych. I może pewnej
   reformy przy okazji, bo poprzednie próby niezbyt wychodziły. Koniec
   końców okazało się, że sponsorowani przez nią uczeni, którzy zajmowali
   się tą sprawą w powołanym w tym celu stowarzyszeniu (IALA), stwierdzili,
   że prace trzeba zacząć od podstaw - ani wartościowanie ani próby
   poprawiania istniejących pomocniczych języków międzynarodowych nia dadzą
   oczekiwanych rezultatów.
   W ten sposób, stopniowo, rozpatrując kolejno różne koncepcje i przyjmując
   najpierw ogólne, potem szczegółowe zasady, zbudowano język zwany dziś
   interlingwą. Samą nazwą "interlingua" posługiwano się w znaczeniu ogólnym
   (sztuczny język międzynarodowy) dużo, dużo wcześniej (nie tylko w IALA),
   także konkretnemu, najlepszemu do komunikacji międzynarodowej językowi,
   o jaki chodziło uczonym, nadano tę nazwę w IALA *zanim* wykrystalizowały
   się reguły, zanim stało się wiadome, jaki będzie miał kształt, że będzie
   to w istocie współczesny, choć skonstruowany, potomek łaciny.

| Nie. Nie uwzględnia niemal wcale walijskiego, niemieckiego, norweskiego
| i tak dalej. Nie jest "west", jest tylko "roman".

Tym gorzej.


Wszystkich srok na raz złapać się nie da. Na pewno nie uda się to komuś,
komu wydaje się, że język romański i "język zachodni" to synonimy :-P

| Nie byłaby, choćby dlatego, że w połowie języków europejskim rodzajniki SĄ.

Wystarczy, ze slownictwo maja zachodnioeuropejskie, wiec jakby sie
wyrzucilo rodzajniki to juz by to mozna okreslic jako wplyw jezykow
slowianskich, jak i samej laciny. :P


Tylko po co? Język jest tworem żywym. Interlingua z założenia taka ma być.
Jeśli osoby posługujące się nią zrezygnują z rodzajników, nie będzie ich.
Tak samo, jak stałoby się, gdyby z rodzajników zrezygnowali Francuzi
czy Anglicy. Może ich namówisz?

| Proszę bardzo, zbuduj taki język.

Ja podaje tylko pomysl, a budowa niech sie zajmuja specjalisci, ktorym
za to placa


Żartujesz? "Specjalisci maja to do siebie, ze ich horyzonty [...] sie
ograniczaja", sam powiedziałeś. Narobią się, narobią, jak ci z IALA,
a potem znowu powiesz, że spaprali, bo mają ciasne horyzonty.
Nuże! bierz się do roboty i pokaż, co potrafisz!