Wyniki wyszukiwania dla hasła: język migowy Poznań

język migowy dla wszystkich by pomagać innym żyć
Uczę języka migowego po to aby pomóc niesłyszącym lepiej i normalnie
funkcjonowac w zyciu na co dzień...
Chętnie pouczę wszystkich tych, którzy zapałają ochotą poznania tej
niewerbalnej formay komunikowania się.
wykładowca języka migowego
A. Piotrowska


Pracuje w szkole, w ktorej ucza sie nieslyszace dzieciaki. Czesto nie slysza
takze ich rodzice.
Kursy jezyka migowego przeznaczone sa, niestety, jedynie dla nauczycieli i sa
bardzo drogie. Nikt nie zgodzi sie na dofinansowanie takiego szkolenia dla
osoby, ktora nie pracuje jako surdopedagog.
Chetnie zatem poznam szczegoly. Podaje e-mail: mrowkojad@irlandia.net

Pozdrawiam.

bezskutecznie szukam możliwości nauki języka migowego jakakolwiek literatura
dotycząca nauki tego języka jest niedostępna chętnie poznałabym tę formę
komunikowania się jestem osobą słyszącą skończyłam studia pedagogiczne i szukam
możliwości poszerzenia kwalifikacji o znajomość języka migowego
pozdrawiam

jest program!
wczoraj zyczliwa koleżanka dała mi na cd multimedialny słownik języka migowego -
podstawowe słownictwo, litery, liczby przedstawione są w formie filmików -
pani mówi i pokazuje. poza tym sa gry sprawdzające znajomość poznanych słowek.
Bardzo przydatny drobiazg. Mozna samemu sie nauczyc jezyka migowego


gdzie nauczyć się języka migowego?
Proszę o jakąś wskazówkę,gdzie można zapisać się na kursy języka migowego w lubeskim.Słyszę,ale chcialabym poznać ten sposób komunikowania się,bo jest interesujący i potrzebny.Znalazłam w internecie tylko kursy dla nauczycieli.Myślę, że same rysunki ze strzałkami,które są dostępne, nie wystarczą.Zresztą nie ma ich wiele,i są nie wyraźne.Proszę o pomoc.

Sorry za te warsztaty , faktycznie byłaby Wam ciężko dojeżdżać...

Co do Migusiów... Nie znam i raczej nie mam chęci poznać za 140
zł. "Tajniki języka migowego dla niemowląt" zdradzę Ci za darmo - po
prostu musisz zacząć migać , robić to systematycznie, zacząć od 3-5
znaków, które najbardziej sa dla dziecka oczywiste (cycuś, spacer,
światło - dzieci to lubią i często jest to pierwszy znak, który
migają - u nas też tak było, kąpiel, pies - też lubią). Nie ma sensu
wprowadzać mama, tata, bo to i tak zaraz powie. Kiedy zaczynać? Po
pół roku mniej więcej.
Ta strona, którą Ci podałam należy do babki, która to całe miganie z
niemowlętami przeniosła do Polski, (z)robiła z tego doktorat na UW,
bardzo dobrze miga, obraca się w środowisku głuchoniemych. Te znaki,
które możesz obejrzeć - właśnie Danusia prezentuje. Mają też taką
rozbudowaną płytkę z większą ilością (kupiłam). I jest to przede
wszystkim ten język, którym posługują się polscy głuchoniemi. Moim
zdaniem te informacje z pdfów i z tej strony, którą podałaś są
naprawdę wystarczające.
Płyta z SZEŚCIOMA znakami i 4 książeczki z SZEŚCIOMA znakami
każda... Nie wiem też jakie są te 100 słów i nie wynika z tej
strony, że są to znaki POLSKIEGO języka migowego.
No ale to są Twoje pieniądze i jeśli masz ochotę je wydać, to nic mi
do tego. Swoich ja bym nie wydała.

My Naród Polski!
Herr Verheugen oraz wy wszyscy Europejczycy, którzy ciągniecie nas za uszy
do Unii. Co wy wiecie o Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? I nie chodzi mi
wcale o to, ile mamy kopalń, hut, ilu rolników, jaki PKB, inflację, dziurę
budżetową i ile wydajemy na służbę zdrowia. Powiedzcie coś o ludziach,
którzy mieszkają na tej ziemi. Nie znacie nas? To poznajcie.

1. Większość tubylców Papalandu ma liche wykształcenie, a z obcych języków
zna najlepiej migowy.
2. Chamstwu naszemu dajemy wyraz w zasyfianiu wszystkiego. Śmiecimy, gdzie
popadnie.
3. Umysłowo spokrewnieni jesteśmy z Talibami.
4. Rozkoszujemy się wyłącznie swojskim garem. Tak twierdzi 85 proc.
entuzjastów kiszonego ogórka. Za nic w życiu potraw kuchni europejskich.
5. Lubujemy się w domowych napierdalankach.
6. Nie z nami zabawy w różowe okulary. Mamy pod górkę – tak było, jest i
będzie.
7. Nie lubimy siebie, swoich bliskich, pogardzamy też niepełnosprawnymi.
8. Nie przepadamy za cudzoziemcami i innymi odmieńcami.
9. Wygrana w totolotka, spadek po cioci z Ameryki – co Polak zrobi z taką
furą keszu?
10. Kochamy demokrację, ale nie bezwarunkowo.
11. Ponoć bardzo pchamy się do Europy. Ale jakoś nie czujemy do niej
większych sentymentów.
12. Czego chcemy od swojego państwa?

www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=1553

Bezpłatny multimedialny kurs jęz. migowego!
Powstał BEZPŁATNY multimedialny kurs, który został stworzony specjalnie z
myślą o wszystkich osobach chcących poznać język migowy. Aplikacja jest
udostępniana wyłącznie na portalu www.sluchowisko.net i przeznaczona jest do
nauki podstawowych słów oraz wyrażeń w języku migowym, użytych w konwencji
scenek z życia codziennego.

Aplikacja powstała w celu ułatwienia i usprawnienia komunikacji między
słyszącymi, a niesłyszącymi, zwłaszcza w takich miejscach jak urząd, gabinet
lekarski, bank, itd. Aplikacja docelowo będzie zawierała 12 scenek: nauka
alfabetu, liczebników, dat, miesięcy, pór roku oraz scenek: W urzędzie, U
lekarza, O sobie, Zaproszenie na spotkanie, W restauracji, Komunikacja w
mieście, W banku, Rozmowa o pracę oraz Podstawowe zwroty. Scenki przygotowane
zostały w Polskim Języku Migowym (PJM).

Aplikacja powstała dzięki sponsorowi, producentowi nowoczesnych aparatów
słuchowych – firmie Oticon oraz patronowi tego projektu - Instytutowi
Głuchoniemych w Warszawie. Podczas całego etapu przygotowań do realizacji
aplikacji odbywały się konsultacje z osobami niedosłyszącymi z Instytutu
Głuchoniemych, które nadzorowały i czuwały nad poprawnością przygotowania scenek.

Co możesz zrobić dla siebie w ciągu 36 godzin?
Centrum Integracja w Warszawie zaprasza osoby z niepełnosprawnością
mieszkające w stolicy do udziału w projekcie "Integracja dla
samodzielności".

W ciągu sześciu dni warsztatów prowadzonych przez trenerów można
zdobyć nowe umiejętności, poznać swoje prawa, dowiedzieć się, jak
zdobyć dobrą pracę, nauczyć się asertywności, poznać lepiej siebie.

Dla najbardziej zmotywowanych i spragnionych wiedzy uczestników
projektu proponujemy dodatkowo udział w szkoleniu komputerowym,
które odbędzie się w późniejszym terminie.

Organizatorzy zapewniają pełne wyżywienie, transport, wsparcie
asystenta i tłumacza języka migowego, a także w razie potrzeby -
opiekę nad dziećmi.

Udział w projekcie jest bezpłatny. Liczba miejsc jest ograniczona.

Termin warsztatów można ustalić według indywidualnych potrzeb.
Zapisy: telefonicznie pod nr.:022 831 85 82, 0801 801 015, e-mailem:
katarzyna.sokol@integracja.org; ewa.szymczuk@integracja.org lub
osobiście: Centrum Integracja, ul. Dzielna 1, 00-162 Warszawa, od
poniedziałku do piątku w godz. 8.00-17.00.

Projekt "Integracja dla samodzielności" współfinansowany jest przez
Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Kurs języka migowego.
Polski Związek Głuchych w Stalowej Woli organizuje dla wszystkich
chętnych osób kurs języka migowego.
60-godzinny kurs pozwoli uczestnikom na poznanie języka migowego w
stopniu, który umożliwi swobodne porozumiewanie się z osobami
niesłyszącymi.
Pytałam o szczegóły tego kursu i wygląda następująco:
- 14 lipca rozpoczęcie kursu (początkiem sierpnia zakonczenie kursu)
- 60 godzin kursu (poznanie 300 znaków)
- 200 zł cena kursu
- we wtorki i czwartki w godz. 8:00 - 17:00
- grupa około 14 osób
Wszyscy chętni, którzy są zainteresowani udziałem w kursie mogą się
zgłaszać w siedzibie Polskiego Związku Głuchych w Stalowej Woli
mieszczącą się przy ul. Mickiewicza 16, bądź pod numerem telefonu:
(015) 844 18 01.

Po pierwsze nie jestem z Poznania, po drugie wiem co pisze. Nie bylam jedeyną
osobą, która chciała zrezygnować z tej uczelni tylko te osoby nie miały
szcześcia miały, ich umowa była tak samo jak moja na 3 lata z tym jednym małym
szczegółem, że ja mogłam zrezygnować bez żadnych roszczeń finansowych(musiała
sie tylko z nimi rolzliczyc do konca roku), natomiast inni owszem mogli również
rezygnować z tym, że musieliby przez nastepne 2 lata płacic czesne połowe tego
co normalnie czyli 300zł miesięczni(sami porównywaliśmy umowy i bylismy z tym u
szanowej Pani do spraw studenckich i powiedziała, że Ci co sie zapisywali
wcześniej faktycznie mieli takie umowy jak ja a ci co pozniej no to juz sie nie
zalapali). Moja rezygnacja nie była motywowana tym, że nie miałam pieniędzy na
ta uczelnie (gdyby było tak rewelacyjnie nie żałowałabym żadnych pieniędzy), ale
tym ze nie widziała swojej przyszłości po tej szkole. Co przez resztę swojego
życia miałabym obsługiwać ludzi albo siedzieć w kuchni. Byłam na studniówce
organizowanej w ich restauracji, to była po prostu porażka studenci musieli nie
tylko obsługiwać gości ale również sprzątać po nich i to nie tylko brudne
talerze, ale również wymioty. Jedno co tylko miło wspominam to moją grupe i
jezyk migowy z Panią Perą. A reszta to syffffff.

Dziękuję za wszystkie życzenia jutro rano wyściskam Gracka , teraz się
przebudzil i sobie śpiewa, ale nie będe mu przeszkadzać. Do mlagodnej: niedawno
poznałam świetną dziwczynę teraz jest na III roku pedagogiki, niedosłuch ma
mniej więcej taki jak Twój synek, i wiesz co świetnie mówi, nosi aparaty, jest
super dziewczyną, która o dziwo nie zna języka migowego, chodziła do szkoly
masowej nie było jej łatwo, ale komu jest i kiedyś jej rodzicom właściwie mamie
było gorzej (ojciec pływał), gorsze aparaty, dostęp do specjalistów, wiele
zależy od samego dziecka ale nie trać nadzieji wszystko można osiągnąć no może
prawie, jeżeli w to wierzymy i będziemy pracować. pozdrawiam serdecznie i
trzymam kciuki, dzisiaj się rozpisalam bo jutro imprezka!!!

Bobomigi - czyli język migowy dla niemowląt
Witajcie dziewczyny,

szukam zorganizowanych przez fachowców zajęć nauki języka migowego
dla niemowląt i rodziców. Może orientujecie się, czy takie zajęcia
odbywaja sie gdzieś na terenie Poznania, a może któraś z Was
uczestniczy w takich zajęciach? Co o tym sądzicie? Proszę o
informację. Pozdrawiam Ania

Witaj Joanno, cieszę się, że Ci idzie dobrze z Michałem.Jestem niedosłyszącą i
mam synka Mikołaja słyszącego. Udzielam się tu w forum na zasadzie porad jak
rozumieć dziecko niesłyszące itp., Gdyż sama jako 2 letnie dziecko straciłam
słuch, więc wiem co pomaga w rozwoju mowy, a co nie. A propos języka migowego,
nie ucz dziecka tego języka bo to zniechęci do dalszego rozwoju mowy mówionej,
gdyż migowy to łatwizna. Dzięki temu, że moi rodzice nie chcieli , bym poznała
migowy, mówię dziś zrozumiale dla wszystkich, ułatwiło mi naukę w szkole
masowej, potem w średniej i wreszcie ukończenia studiów. Teraz jako dorosła
osoba, pragnę poznać język migowy ale dla innych celów.Ucz, ucz i ucz dziecko
wymawiać wyrażnie, ale pod warunkiem ,że sama mówisz wyrażnie i dziecko patrzy
na twoje usta. Michał, być może uczy się już bezwiednie czytania ust, gdyż
bardzo to pomaga w połączeniu ze dźwiękiem jaki do niego dociera,rozumieć mowę
werbalną. Tak samo było ze mną, z jedną różnicą, ja dostałam pierwszy aparat
mając 8 lat. Dobrze,że chcesz małego dać do przedszkola, żobaczysz,że szybko
nauczy się nowych słówek i będzie coraz więcej rozumiał. Właśnie dzięki temu,że
sama chodziłam do źłobka, a potem do przedszkola(nie było wówczas
integracyjnych), nauczyłam się szybciej mówić. Życzę Tobie i Michałowi dalszych
sukcesów. Jeśli masz pytania do mnie, śmiało zadawaj. Magda

Bardzo Ci dzikuje Magdo za odpowiedz.
Moze troche zle sie wyrazilam - ja nie ucze Michala jezyka migowego, bo go nie
znam-caly czas pracujemy na jezyku werbalnym i bardzo ciesza mnie jego postepy
Natomiast licze sie z tym, ze za jakis czas on sam MOZE bedzie chcial sie
nauczyc migac, moze poznac srodowisko nieslyszacych - tylko tyle
Jeszcze raz bardzo dziekuje za chec pomocy - napewno skorzystam.
Pozdrawiam, Joanna

Masz rzeczywiście sporo problemów z dzieckiem, jeśli ma tyle schorzeń. Żle mnie
zrozumiałaś, wiedziałam, że nie umiesz języka migowego, mi chodziło o to, żebyś
unikała tego języka. Jak będzie dorosły sam przekona się, czy chce się nauczyć
języka migowego czy nie. Nie znajomość języka migowego powoduje większą
motywację i lepsze efekty nauki języka werbalnego. Jeśli pozna teraz nie
nauczysz go naszej mowy, bo miganie jest łatwiejsze. Jest wiele osób, kóre
niesłyszą, ale mówią właśnie dzieki nie znajomości migowego(ale jako dorośli
poznali lub chcą poznać,tak jak ja).Są znane przypadki doskonałej znajomości
języka werbalnego właśnie u dzieci całkowiceie głuchych.Teraz do rozwoju
potrzebny jest Michałowi kontakt z osobami mówiącymi poprawnie.Życzę ci
powodzenia.Magda

Witam dla chcącego nic trudnego niektorzy ucza sie bo chca poznac nowy
jezyk powiedzmy nowy jezyk obcy a sa tacy co zycie do tego ich zmusza w wyniku
choroby czy wypadku losowego. Samemu to napewno jest ciezko nauczyc poprawnie
migac ale pierwszy krok trzeba samemu zaczac a pozniej mozna poznawac inne
srodowisko gdzie jezyk migowym jest normalnym jezyk do porozumiewania sie i
nawiazania kontaktu Szybciej znajdziesz informacji nt. jezyka migowego w
necie potem pewnie tez swoim miescie wiec glowa do gory i pozdrawiam grino

p.s. Bog jest,tylko my jestesmy zaslepieni i glusi a szukamy jego tam gdzie nie
trzeba

J. Migowy we Wrocławiu

Wszystkich chętnych zapraszam na kurs j. migowego we Wrocławiu. Kurs jest
dla WSZYSTKICH, nie tylko dla osób, które mają w rodzinie bądź pracują z
osobami niesłyszącymi czy też niedosłyszącymi. Zaczynamy 19 czerwca. Kurs
organizowany jest przez
Fundację Ka-tet przy współpracy z Karkonoskim Sejmikiem Osób
Niepełnosprawnych, zakończy się egzaminem i wydanie certyfikatu
potwierdzającego znajomość ok. 500 znaków języka migowego - co umożliwia już
podstawową komunikację w j. migowym.

Jeśli masz ochotę poznać nowy język i otworzyć się na nowy sposób komunikacji
wejdź na www.jezykmigowy.org.pl. Więcej info uzyskasz też pod adresem
hanna@fep.edu.pl

Zapraszam
hania

Nie bądź taka pewna... Ja sama niesłysze w miarę dobrze, ale widzisz
jak piszę, jeszcze w dodatku ładnie mówię.. Mam rodziców głuchych i
świetnie sobie radzą... Po co tak ryzykować, przeciez gesty i język
migowy to naturalna piękna rzecz.. Moze dowiedz się jak sie miga w
jezyku migowym "kocham cie mamo".. to jest najpiekniejsze niz skazac
dziecko na takie cierpienia albo ograniczenie mu swobody przy takim
procesorze... Zaufaj swojej intuicji i poznaj nasz swiat. a nie
pozalujesz

Pozdrawiam

Witam.
Nie mogę Tobie niestety doradzić w wyborze szkoły integracyjnej dla syna.
Pewnie mieszkasz gdzieś w kuj-pom. My jesteśmy ze Żnina. PIszesz że syn ma
jednostronną głuchotę. A drugie ucho w normie? Bo może dałby sobie radę w
masowej szkole? Syn znajomej ma obustronnie ponad 110 db ( na prawym uchu
implant ) i chodzi do masowej szkoły. Rodzice mieli sporo obaw ale dobrze sobie
radzi i ma kolegów. Ale wiadomo każde dziecko jest inne. Co do szkoły w
poznaniu do niestety słyszałam same negatywne opinie. Chodził tam chłopiec
którego znam z poradni ale znał zbyt słabo język migowy i czuł się wyobcowany.
A Twój syn zna pewnie dobrze język migowy?
pozdrawiam

anamalia napisała:

> cześć wszystkim
> mam pytanie. chodzi mi o język migowy. lekarze z ktorymi sie
> zetknlam odradzaja nauke jezyka migowego jako pierwszego. To znaczy
> uwazaja ze jesli malemu pokaze teraz znaki to on nie bedzie chcial
> mowic bo miganie jest latwiejsze, a tym samym zaprzepascimy szanse
> na dobre opanowanie mowy. Czy moze ktos z was ma doswiadczenia w tym
> zakresie albo zna jakies wiarygodne badania przeprowadzone na ten
> temat? Łażąc wszedzie po internecie spotkalam sie tez z opiniami
> odwrotnymi: niektórzy wrecz wprost mowili ze migowy moze pomóc w
> nauce mowy. Jednym slowem juz cala głupia jestem i nie wiem kto ma
> racje.

Sa wiarygodne badania, ktore mowia jasno: dzieci gluche gluchych rodzicow
osiagaja lepsze wyniki w nauce i szybciej sie socjalizuja niz dzieci gluche
rodzicow slyszacych. Jesli sama nie umiesz migac to ciezko bedzie uczyc migania
jako "pierwszego jezyka". Tu lekarze maja troche racji. Jest jedno ale - z
punktu widzenia medycyny gluchota jest inaczej widziana niz z innych punktow
widzenia. Mysle ze dla Ciebie najlepiej bedzie znalezc jakas szkole dla gluchych
i porozmawiac, popatrzec czy komunikacja j. migowym by Ci odpowiadala.

PS. Jezyka migowego w sensie stricte to raczej nie poznasz, ale masz szanse
calkiem szybko opanowac system jezykowo migowy - ot miganie pod molska mowe.

Hm, ja jestem tym dzieckiem z głębokim niedosłuchem obustronnym. W wieku 2 lat
straciłam słuch poprzez paracentezę(byłam w 100% zdrowa). Mam mieszany i typu
odbiorczego. Diagnoza dopiero w wieku 6 lat, pierwszy aparat w wieku 8 lat. Taki
kiedyś były czasy. Moi rodzice nie dali mnie do szkoły dla głuchych sprzeciwili
się kuratorium. Poszłam do tzw. masowej szkoły. do czasu pójścia do szkoły
chodziłam do żłobka, przedszkola. Kiedy w CZD w W-wie zakładali mi pierwszy raz
aparat słuchowy, byli w szoku słysząc moją mowę. Przy moim ubytku słuchu nie
miałam prawa mówić tylko bełkotać... Owszem czułam się inna, ale to wynikało z
zachowania osób z otoczenia. Byłam szykanowana, bita, ubliżali mnie, itp.
Zaparłam się. Dziś mam certyfikat księgowego, skończone studia magisterskie i
podyplomowe na AE w Poznaniu, patent żeglarza, gram na gitarze, maluję,
pracuję... Mam też wspaniałego męża słyszącego i też słyszącego, ale ciężko
chorego synka Mikołaja. Gdybym miała wybierać dziś czy chcę od razu mówić czy
migać. Wybrałabym to pierwsze. Może dlatego też, że ciągła walka o przetrwanie,
o to żeby udowodnić iż tacy jak ja potrafią czasem więcej niż ci słyszący....
Ale przede wszystkim dlatego, że nie boję się teraz walczyć z mukowiscydozą o
każdą chwilę życia synka. I dziękuję Bogu, że mam takich rodziców. Nie jestem za
tym by uczyć dzieci od razu języka migowego. Znam też takich jak ja mniej więcej
w moim wieku, co mają ten sam pogląd na temat nauki języka migowego u małego
dziecka (też chodzili do masowej szkoły i są po studiach). Pozdrawiam
serdecznie, Magda

Nieprawda. Ta wątpliwość była "argumentem koronnym" zwolenników nauczania
dzieci niesłyszących języka mówionego. Język migowy może ułatwić dziecku
niesłyszącemu zrozumienie i poznanie wielu pojęć, które dla niego nie istnieją
(moje dziecko np. nauczyło się najpierw w języku migowym nazw kolorów, które
teraz mówi bez cienia wątpliwości).

chce zaprzyjaznic sie z nieslyszancymi rodzicami
Witam.
Chce zaprzyjaznic sie z nieslyszancymi rodzicami.Nie znam jezyka migowego ale
chetnie naucze sie.Kilka lat temu mieszkalam na Ukrainie i znam ukrainski
migowy jezyk.Mam tam przyjacol wsrod nieslyszancych chcialabym i tutaj miec
przyjacol wszrod nieslyszacych. Jestem z Poznania.
Pozdrawiam.
mama Kubusia

Poznajmy się...
Mam na imię Iga, mój mąż to Maciek a nasz synek to Staś.
Staś urodził się 22 sierpnia tego roku w Wołominie do wody. Choć miał być
Mają jest uroczym dzieckiem i nie zamienilibyśmy go na żadne inne dziecko:)
Za około dwa miesiące planujemy zacząć uczyć Stasia języka migowego, sami
natomiast staramy się teraz jak najwięcej dowiedzieć na temat tego sposobu
komunikowania się z dziećmi i chcemy poznać innych rodziców migających oraz
ich opinie na ten temat.
zdjęcia naszego Stasia: www.fototy.pl/igulinda/album/496

z pozdrowieniami
Iga, Staś i Maciek

moze troche ci pomoge, odpowiem na pytania, na które umiem
odpowiedziec. W momencie gdy migajacy maluch zaczyna mówic,
przestaje migac, poniewaz wybiera forme przekazu bardziej efektywną.
Starsze dzieci na pewno pamietają znaki, czasem podobno uzywaja ich
nawet dla wzmocnienia swojej wypowiedzi słownej.
Jeśli chcesz poznać polski jezyk migowy dla niemowlat- to słownik
bobomigowy juZ powstał na cd, napisz maila na adres ze strony
www.migowy.pl
Ale nie mieszaj dziecku z dwoma róznymi jezykami migowymi, wybierz
jeden i tego sie trzymaj.Jezyki migowe sa jezykami narodowymi tak
jak jezyki mówione.

>Pytam, bo mam zamiar poznac pewnego przystojnego kolege z netu, ale troche
sie boje, ze mi mowe odejmie:)
zawsze mozecie porozumiewac sie jezykiem migowym;)
mysle ze juz na tyle sie "znacie"ze nie powinno byc problemów:)
spotkania sa miłe,aczkolwiek czasem dosc zaskakujace...pozytywnie oczywiscie;)))

To po prostu sposób na to,aby dziecko nim nauczy się mówić umiało zamigac ,że
np jest głodne,lub chce mu się kupkę,albo,że coś go boli..

Nie wolno pokazywać samych znaków bez mówienia przy tym, z przyczyn właśnie
takich jak piszesz-żeby dziecko zamiast mówić,migało tylko...
Mnóstwo znaków jest powszechnie uzywanych typu papa,nu nu nie wolno,kręcenie
głową na nie lub tak,pokazywanie tanca,muzyki,jedzenia..
Ot taka zabawa i w zasadzie wspomaganie rozwoju.
Mnie zależy też właśnie,żeby Emka poznała prawdziwy język migowy,aby dogadywać
się z maluchami,które nie slyszą-jak byłam dzieckiem nauczyłam się migowego
alfabetu,którego z kolei pózniej nauczyłam wiele osób... Było to niesamowicie
pomocne na klasowkach

Pozdrawiam i zyczę zdrówka dla Twojego Maluszka

Danta

kurs j. migowego we Wrocławiu
Wszystkich chętnych zapraszam na kurs j. migowego we Wrocławiu. Kurs nie jest
dla WSZYSTKICH, nie tylko dla osób, które mają w rodzinie bądź pracują z
osobami niesłyszącymi. Zaczynamy 19 czerwca. Kurs orgnizowany jest przez
Fundację Ka-tet przy współpracy z Karkonoskim Sejmikiem Osób
Niepełnosprawnych, zakończy się egzaminem i wydanie certyfikatu
potwierdzającego znajomość ok. 500 znaków języka migowego - co umożliwia już
podstawową komunikację w j. migowym.
Jeśli masz ochotę poznać nowy język i otworzyć się na nowy sposób komunikacji
wejdź na www.jezykmigowy.org.pl. Więcej info uzyskasz też pod adresem
hanna@fep.edu.pl

Zapraszam
hania

szczerze sie przyznam,ze od pierwszej klasy myslalam nad WSHiG w poznaniu ale
przeczytalam wiele , niezbyt ciekawych opinii ;/ Spodobalo mi sie to co
oferuja. jezyk migowy 3 jezyki to bardzo duzo,ale poonoc nie jest tak kolorowo
jak pisza ;/ naprawde nie wiem co mam robic. w sumie rowniez mialam isc do
tech.hotel ale w koncu wybralam inform.LO . chcialabym wiedziec czgo sie naucze
po tej szkole, co bede robic itd ? dziekuje serdecznie za odpisanie. moz
bedziemy korespondowac na maila milaa1@op.pl bedzie nam latwiej Jeszcze raz
dziekuje :)

Jona, są gusta i guściki. Kobe, Rzym i Monachium trudno nazwać zadupiami:) Poza
tym liczą się też osoby, z którymi się spotykasz. Ludzie ci nie byli skazani na
język migowy, tylko swobodnie mogli rozmawiać z osobami poznanymi w Gorzowie.
Na dodatek, są to normalni ludzie, a nie "bułka przez bibulkę pierdu pierdu
dama", którzy przeżyli wyprawę przez amazońską dżunglę:) Szpanowanie kasą,
najatwiej przychodzi polaczkom i nowobogackim. Poza tym razem potrafiliśmy
świetnie zorganizować czas. Byli bardzo zadowoleni. Pozdrawiam serdecznie

Język migany to ten, którego używają tłumacze w TV i który obowiązuje w szkołach
dla niesłyszących. Nie ma on wiele wspólnego z PJM (= Polskim Językiem Migowym),
czyli prawdziwym językiem polskich Głuchych. Pytasz, czy Głusi są całkowitymi
analfabetami. Otóż "analfabeta" to ten, kto nie umie czytać i pisać w określonym
języku. Nikt nie powie o Tobie, że jesteś analfabetą, bo nie umiesz czytać ani
pisać po portugalsku...

Do Głuchego w ogóle pojęcie "analfabeta" nie ma zastosowania. Ważne jest
natomiast, że może on nie mieć żadnego języka. Głuchy, który ma niesłyszących
rodziców, ma język, bo dostał od nich PJM. Natomiast głuche dziecko rodziców
słyszących może rzeczywiście rosnąć bez żadnego języka - jak Kasper Hauser,
"dziecię wilków" odnalezione w 1828 koło Norymbergi.

Język migowy (nie: migany) to taki sam język jak nasz, polski. Głuche dziecko
oczywiście polszczyzny nie zna i poznać jej nie może. Dopiero wszkole będzie się
uczyć polskiego pisanego. To dla niego język obcy, drugi, nierodzimy. Mowy może
nie nabyć w ogóle. Ale nawet takiego Głuchy, który nie włada polszczyzną pisaną,
nie nazwalibyśmy "analfabetą": on po prostu nie zna pewnego języka obcego -
mianowicie polskiego.

W artykule jednak mowa była o dzieciach słyszących. BOBOMIGI są dla słyszących
przede wszystkim.

(1) Dla Głuchego polski nie jest "swój" - tak jak dla Ciebie np. chiński: to dla
99,9999% Polaków język obcy.

(2) Skoro Głuchy nie słyszy tekstu polskiego, to polszczyzny mówionej poznać nie
może. Jak więc oczekiwać od niego, że przeczyta po polsku, skoro nie wie, co
czyta? Dopiero w szkole będą go uczyć polskiego pisanego - języka obcego.

(3) Powiemy "niesłyszący" na przyklad o kimś, kto ogłuchł. Natomiast "Głuchy"
(przez duże "G") to rodzimu użytkownik odpowiedniejgo jezyka migowego (np. PJM).

Może trochę nie na temat....
Po maturze chciałabym zrobić kurs języka migowego... podobno zajęcia są dosyć drogie... słyszałam, że są takie kierunki (gł. edukacyjne),na których język ten jest nauczany za darmo (lub ze zniżkami)... czy ktoś z Was wie cos na ten temat? Zależałoby mi na informacjach z Poznania.... dzięki z góry...

powiem Wam na czym stanęło, bop miałysmy sporo szczescia.
Otóż okazalo sie, ze mniej osrodkow sie zgłosilo niż sie spodziewałysmy i w
ogole stracilysmy koncepcję tej "atrakcji" ale zupełnie przypadkiem poznałysmy
(tzn ja i kolezanka z pracy) pewną sympatyczną brytyjkę zamieszkałą w Warszawie
znającą angielski język migowy. Zgodziła się przyjsc i poprowadzić dla naszych
"dzieciaków" zajęcia z BSL. Fajnie, nie ? :-)

Z miłą chęcią nauczę języka migowego na terenie Poznania.

-> oferuję naukę od podstaw (alfabet palcowy i liczebniki), aby
następnie przejść do lekcji tematycznych (dom i rodzina, zdrowie,
edukacja, komunikacja, kultura, spot i wypoczynek, zatrudnienie
praca, urzędy i instytucje), w zależności od potrzeb i chęci
uczącego się

-> każda lekcja oparta na materiale do przyswojenia, licznych
ćwiczeniach i powtórzeniach

-> gwarantuję mateiały pomocne w nauce (ksera, tabele, nagrania)

-> oferuję 60 min. nauki w cenie 20 zł.w moim domowym zaciszu, oraz
możliwość dojazdów do domu ucznia, jeśli ten preferuje skupić się we
własnym środowisku za cenę 30 zł.

Nazywam się Karolina, mam 26 lat i posiadam certyfikaty
potwierdzające znajomość języka migowego w stopniu zaawansowanym.
Jestem osobą życzliwą i cierpliwą. Staram się sumiennie wykonywać
powierzone mi zadania.

Serdecznie zapraszam!
Proszę kontaktować się ze mną w tej sprawie w godz. 08:00 - 22:00,
codziennie, dzwoniąc pod nr tel. kom. 600 190 282,
pisząc maila karolina83250@wp.pl,
lub za pośrednictwem gg 8062201

Pani Danuta Mikulska po to wlasnie prowadzi badania naukowe, aby zobaczyc jak
na polskim gruncie bedzie sie sprawdzalo uczenie dziecka migania. Lista jest
zamknieta, bo to projekt badawczy, wiec jest okreslona grupa, ktora bedzie w
badaniach brala udzial 2 lata.
System zostal opracowany na podstawie amerukanskiego, ktory jest tam dosyc
popularny. Te ktore widzialy komedie Poznaj moich rodzicow 2, beda wiedzialy o
co chodzi.
Jasne, moze to byc wcale nie potrzebne, ale dodatkowo umiejetnosc ani rodzicom
ani tym bardziej dzieciom nie zaszkodzi, a energii dzieciaczki maja na tyle
duzo, ze nie "zmarnuje sie" przy nauce migania. Zreszta to nie sa jakies nowe
znaki, ale oficjalny polski jezyk migowy, wiec mozna to potraktowac tez jako
dodatkowy jezyk obcy.
Zreszta jak poczytacie artykul to ta ladnie jest wyjasnione co i jak.

A w jaki sposób Wy się nauczyłyście języka migowego? Bo u mnie w rodzinie nigdy
nie było takiej potrzeby, ale wydaje mi się, że w porozumiewaniu z niemowlakiem
to niezły pomysł. Czy jest możliwe w jakiś szybki sposób nauczyć się tego
języka? Bo chyba sama najpierw musiałabym poznać ten język aby potem z
dzieckiem go wykorzystywać?

mozna w zwiazku gluchych, ale oni chca gruba kase i dopoki tam chodzilam i
placilam (750zł za dwa stopnie języka migowego) to mnie po rączkach calowali.
jak poszlam pozniej po minimalna pomoc przy pisaniu pracy (w zasadzie to tylko
po zgode aby brac udzial w zajeciach z gluchymi) to potraktowali mnie jak
powietrze. niemilo, nieprofesjonalnie. skonczylam dwa stopnie teraz sie
rozwijam w tym kierunku w Poznaniu - bez porownania. okazalo sie ze nawet
niektore znaki zle mnie nauczyli. do tego placi sie grube pieniadze, a nawet
nie grzeja w salach - zima MASAKRA !! krotko - NIE POLECAM, a zachecam osrodek
szkolno-wychowawczy w poznaniu :)

Widzę, że temat rozpoczął dyskusje między zwolennikami i sceptykami. To dobrze, gdyż dzięki temu można poznać opinie obydwu stron. Na innych forach ten temat też wzbudził wiele dyskusji. Podobnie jest wśród specjalistów. Ich ocena nie jest jednoznaczna. Część z nich uważa, że metoda wpływa na późniejsze wyniki w nauce inni że nie. Ale tak jest też z innymi metodami. Kontrowersje są przy metodzie nauki znaków migowych dla małych dzieci, czy przy nauce języka angielskiego. Aby samemu wyrobić sobie zdanie na temat tej metody zachęcam do zapoznania się z książką „Jak nauczyć małe dziecko czytać” – autorstwa Glenna Domana i Janet Doman. W internecie można znaleźć wiele informacji na temat metody. Można też zajrzeć na inne fora, na których wielu rodziców dzieli się swoimi doświadczeniami, np. na forum „Małe dziecko”.
To o czym należy pamiętać to, że proponowana metoda ma być stosowana w formie zabawy. Jeśli dziecko nie będzie zainteresowane, jeśli rodzic musi się napocić aby namówić dziecko do stosowania metody to nie warto tego robić. Może to jeszcze nie jest ten czas, może warto spróbować później i pamiętać, że nic na siłę. Niemowlęta, których rodzice korzystają z tej metody najpierw mogą ćwiczyć dzięki niej uważne patrzenie i koncentracje oraz poznawać nowe słowa. Umiejętność czytania przychodzi później.

pozdrawiam,
Marta Cholewińska-Dacka

Dobra rada na znalezienie dziewczyny: zapisz się gdzieś. Nie wiem, gdzie
mieszkasz ale skoro macie uczelnie, zakładam że to jakieś większe miasto.
Wszelkie kursy (czegokolwiek, choćby języka migowego) gromadzą zwykle więcej
kobiet niż facetów (ku mojemu wielkiemu ubolewaniu, bo też jestem samotna).
Nauka tańca-ZAWSZE kobiet jest więcej niż facetów, bardzo łatwo kogoś poznać.
Rozumiem że podejście do kogoś na ulicy jest krępujące, ale na kursie wszyscy
się przedstawiają, więc zagadanie do obcej osoby nie jest chyba jakimś wielkim
problemem?
Jeżeli jesteś religijny, to wiele kościołów organizuje pielgrzymki, oazy albo
inne spotkania dla młodzieży, gdzie też jest dużo dziewczyn. Czasem poszczególne
wydziały uczelni organizują jakieś "dni nauki" - możesz się przejść na jakieś
zajęcia humanistyczne. Jest masa opcji, zwłaszcza dla faceta, bo w zajęciach
dodatkowych z wyjątkiem sportu czy motoryzacji biorą udział głównie dziewczyny,
często wolne z tego samego powodu co ty-na uczelni jest niedobór jednej z płci.
I koniecznie zmień podejście. Zamiast "nie lubię..., nie mam z kim... to nie w
moim stylu...głupio mi" powiedz sobie "a co mi szkodzi spróbować"?
Tym bardziej że naprawdę fajnie wyglądasz.

angielski i inne języki
Mieszkałem przez kilka tygodni w Londynie ale wśród Polonusów i gadałem po polsku. "Mufowali się na nowy flat" i takie fajne teksty :))

Mój kolega, lekarz, szykował się od dawna do wyjazdu do UK. Szlifował angielski, popisywał się jak świetnie mówi.
Rozmowa kwalifikacyjna odbyła się po polsku (sic).
W szpitalu Anglik mu powiedział: "wiesz co? niby mówisz po angielsku ale to nie jest angielski!". Sam mi opowiadał, bo ma dużo autoironii. Żeby poznać angielski trzeba tam być od dziecka.
Wiesz, że Conrad-Korzeniowski nie umiał poprawnie mówić po angielsku, mimo, że w pisaniu był debest?

W Polsce przez kilkadziesiąt lat mieszkała niemiecka korespondentka dpa Renate Marsch-Potocka. Myślała, że świetnie mówi po polsku, ale ona strasznie kaleczyła polski. Zamiast "cieszę się bardzo" mówiła "czeszę się badzo".
Tak, że możesz sobie szlifować a i tak będzie to okaleczony język.

A propos języków, to uczę się migowego. Polskiego oczywiście.

Szczerze, to myślę, ze powinnaś zaprowadzć syna na msze dla dzieci,
jeżeli oczywiście traktujesz wiarę poważnie. Inaczej syn będzie miał
rozdźwięk pomiędzy tym co w domu, a tym co na religii. W końcu
nieobecnosć na mszy jest grzechem. W wielu kosciołach są specjalne
msze prowadzone pod dzieci. kazanie jest dostosowane do możliwości
zrozumienia małych dzieci. Są bardzo fajne, ze śpiewami, zabawami
itd.
Czy ty nie słyszysz i porozumiewasz si językiem migowym? a syn też
zna ten język?

Bo może fajną opcją byłyby msze dla niesłyszących?

Odbywają się w wybranych kościołach w wielu miastach. Poniżej masz
link.

www.ton-poznan.pl/index.php?
option=com_content&view=category&layout=blog&id=51&Itemid=87

Klub Integracji Społecznej zaprasza!!!
Serdecznie zapraszamy bezrobotnych mieszkańców ŻOLIBORZA do
korzystania z szerokiej oferty usług Klubu Integracji Społecznej.

Osoby korzystające z naszych usług mogą:

- wziąć udział w warsztatach aktywizacji zawodowej
- otrzymać specjalistyczne porady z zakresu poszukiwania pracy,
pisania dokumentów aplikacyjnych
- nauczyć się obsługi komputera (podstawy pakietu Office, Internet,
poczta elektroniczna etc.)
- poznać lub udoskonalić znajomość języka obcego (angielski,
rosyjski) lub migowego
- uczestniczyć w grupie wsparcia i skorzystać z konsultacji
psychologicznych

Klub oferuje:

- DORADZTWO ZAWODOWE
- ZAJęCIA JęZYKOWE (jęz.ANGIELSKI, ROSYJSKI, MIGOWY)
- KURSY KOMPUTEROWE
- KONSULTACJE PSYCHOLOGICZNE
- Spotkania GRUPY WSPARCIA

Oferta skierowana jest do bezrobotnych mieszkańców ŻOLIBORZA,
zarejestrowanych w Urzędzie Pracy powyżej roku!

ZAPRASZAMY!!!

Klub Integracji Społecznej mieści się przy ul.Rydygiera 3 w
Warszawie.

Wszelkich informacji udzielamy telefonicznie lub za pośrednictwem
poczty elektronicznej
tel. 022-839-55-59, e-mail: kis_ops@op.pl

Ostatni poniedzialek kwietnia
Wpadlam tylko na chwile, zaraz dzwonie do lekarza zeby sie
zarejestrowac, mam nadzieje ze obedzie sie bez antybiotykow.

Odpowiadajac w skrocie na rozne tematy:
Jesli moja Mama bedzie operowana a potem podda sie chemoterapii (co
jej kilka lat temu uratowalo zycie) to chyba jasne, ze pojade do
Polski zeby sie nia zajac. Wowczas bede pracowac z Poznania, albo
wezme urlop opiekunczy, albo rzuce prace albo wszystko razem. I nie,
nie "musze" tego robic a "chce".

Zas refleksje nad swiatem ludzi nieslyszacych mam odkad mamy goscia
z Polski, nieslyszacego i nie znajacego angielskiego, ktory
jednakowoz jest wyjatkowo pogodnym, cieplym czlowiekiem, ciekawym
swiata i nieslychanie bystrym, jezeli chodzi o to, co zauwaza wokol
siebie. W porownaniu z nim jestem slepa jak kret. Tydzien temu
weszlismy na sydnejski Harbour Bridge, zrobilam mu niespodzianke i
zorganizowalam tlumaczke jezyka migowego. Ale koncze, bo moglabym
pisac na temat moich spostrzezen jeszcze dlugo a nie czuje sie
dobrze.

Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸>< (((º>¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>
Australia-uzyteczne linki

Tusk ustępuje prezydentowi. Eksperci: Zyska na ty
Kaczynski poznal juz jedna knajpe w Tokyo i teraz kolej na Bruksele, a moze i na Amstedam przy okazji sie zalapie, bo blisko. W Tokyo mial kobite na grzbiecie przebrana za gejsze. teraz bedzie sam, to moze poszalec.
A na obradach w Brukseli chce Tuska do towarzystwa, bo wtedy ma szanse na jakies zdjecie w mediach niekompromitujace go do konca, bo przeciez na niczym sie nie zna, geby porzadnie otworzyc nie potrafi , a jezyk migowy opanowal na poziomie jeden, dwa trzy pokazujac paluszki:)))
Sarkozy po ostatnich brukselskich wystepach moralnego karla juz zapowiedzial, ze za przewodnika po sali plenarnej dorabiac nie chce, wiec ktos musi mu pokazac gdzie jest krzeslo. Padlo na Tuska, a ten w imie polskiej racji stanu sie zgodzil.

Tym razem bandzior policyjny opisuje swe równocześnie wykonywane przestępstwo.
Jest taki poziom cynizmu gdzie zachodzi nie znak przybliżonej wartości, ale
równości między opisem i czynem. Tworzy częściowo kłamliwe przedstawienie by
istotowo zadać cios "na martwicę". Złapać na tym uczynku można jedynie przez
przyznanie się jego lub grupy osób, które współuczestniczą w wytwarzaniu
wzajemnym kontekstu tak by pojedynczy wpis musiał zawierać jaknajmniej. Jak
każdy morderczy trik - zarówno ze względu na strukturę maksymalizującą
morderczość jak i na alibi - zawiera możliwości innych interpretacji. To
podkładki absolutnie konieczne i wsprostproporcjonalnie do zbrodniczej intencji
zawsze obstalowywane. Tylko ocena koherencji tekstów tego bandyty z tekstami
publicystów daje możliwość śladów dowodów zewnętrznych. Kontekst to to samo co
mina, język migowy itd - nic nie musi być napisane by było realne. Połączenie
wiedzy o tym, że jest to "policjant", że dał się poznać jako osoba kożystająca z
danych prywatnych, że wszyscy wiedzą, że jest do tego zdolny czy choćby, że
osoba oprawiana ma prawo po iluś tam koincydencjach tak czuć - daje zrozumienie
sytuacji. Niestety dowieść można to tylko przez włączenie do zebranych poszlak
dane od współuczestniczących w tym działaniu. Tylko, że "zdobywanie poszlak" i
liczenie na cudowne wydanie się będąc współsprawcami nawet skromnymi - nie ma
końca.

poznam osoby niepełnosprawne i chętnie pomogę
Chetnie poznam osoby niepełnosprawne:-) mam 20 lat jestem studentem. Staż
odbywam w instytucji zajmiującej się pomoca osobom niepełnosprawnym dlatego
też interesują mnie one jako ludzie - nie jako litery w komputerze.

Nie oferuje chodzenia z niepełnosprawną dziewczyną - tak jak to widać zdarza
się na forum, aczkolwiek nie wiem może mnie los z takową połączy kiedyś :-)

Ale rpzechodzac do rzeczy mogę udzielic pomocy związanej ze sprzętem
komputerowym, nauka języka angielskiego, składaniu podań o dofinansowanie
np. "Komputer dla Homera". Powiem co gdzie jak załątwić jakie są terminy i
wymagania.

Nie oczekuje niczego w zamian, choć fajnie byłoby znac np. język migowy:)
Mieszka w Opolu, raczej trudno by mi było pomoc komuś z innego miasta. Jak
moge tak pomoge:-) Ale ze mnie hehe czuły człowiek;) Pozdrawiam wszystkich,
zapraszam do korespondencji lub kontaktu pod nr. gg: 9191108 (pisac nawet jak
jestem niedostępny.

osoba głucha/niedosłysząca która zechce pomigać.
Poszukuję osoby głuchej lub niedosłyszącej z Płocka, która chciałaby zawrzec
znajomość ze mną- osobą słyszącą.
Mam 26 lat, aktualnie uczę się jezyka migowego.Cciałabym poznać osobę, która
dysponuje odrobiną czasu i pomogłaby mi w nauce migania. Ja ze swojej strony
oferuję jej własne towarzystwo i postaram się pomóc jej w sprawach
codziennych ktore są dla niej trudne. Chciałabym aby była to dłuższa
znajomość oparta na koleżeństwie.
Pozdrawiam i czekam na wiadomości.

Kontrolerzy pobili pasażera. Sprawę bada prokur..
Niesłyszący migał do kontrolera,że nie słyszy. Widać na filmie, że kanar nie pokazał dokument. Myślę, że niesłyszący dobrze zrobił. Kanar nie ma doswiadczenia z pracą z osobami z wadą słuchu. Szef filii "Arsen" w Olsztynie nie miał rację,że osoba niesłysząca pokazywał znaki obraźliwe. To jest znaki migowe polskie, co używają osoby niesłyszace w środowisku ciszy. Dam rady, aby szef musi chodzić na kurs języka migowego, aby poznać, co oznacza znaki migowe.

Migowy ma być urzędowy
Nasuwa się myśl i refleksja. Czemu na forum deaf.pl "deafiacy i
deafiaczki" operujące często językiem polskim jak wykształcone osoby
słyszące, tak pragną mocno wcielić w życie PJM,jako oficjalnym
językiem migowym dla głucych w Polsce. Dlaczego "Oni" godzą się na
łatwizne? Odpowiedź nasuwa się sama. Są to osoby słyszące lub z
niewielkim ubytkiem słuchu którzy mają rodziców niesłyszących i od
nich nauczyli sie PJM lub jak kto woli(NJM, Naturalny Język Migowy).
Symulanci głuchoty chcieliby zrobić karierę jako tłumacze lub
lektorzy PJM dzieki poznaniu dobrze tegoż języka migowego. Nie mam
nic przeciwko temu, tylko ich krzyk "hurra PJM, PJM górą" itd służy
w ich egoistycznym interesie kosztem edukacyjnego SJM (Systemowy
Język Migowy) czyli gramatyczny język migowy. Myślę że PZG i ich
działacze nie pozwolą na cofanie się w rozwoju głuchym w miganiu
prymitywnym uproszczonym PJM. Tylko SJM da w przyszłości rozległą
wiedzę głuchym.

"Wielu ludzi podobnych mi ,chciałoby wiedzieć prawdę. Trzeba poznać kilka prawd."
w sumie masz racje, ale chyba zapomniales sie ludziom przedstawic kim jestes i
dlaczego to robisz?? Dla mnie wydaje sie bardzo chore w tym co piszes i siebie
reprezentujesz, aczkolwiek jakbys mial odrobine pojecia czym jest jezyk migowy
to bys wiedzial jaka jest roznica pomiedzy systemowym-jezykiem migowym a
naturalnym jezykiem migowym. Po twoim pisaniu mozna wywnioskowac ze malo wiesz
nt potrzeb i problemow srodowisk gluchych.

Gość portalu: jakub napisał(a):

> jak to po co migowy?
> a o mniejszości głuchych w Polsce to nikt nie słyszał?
Nie słyszałem.
> zawsze wartościowy język, któru można poznać. i to język zupełnie inny od
> fonicznych.
Cóż za odkrycie.

Raport o problemach niepełnosprawnych "Gazeta" przygotowała w ubiegłym roku. W
jej efekcie oczywiście wszystkie bariery nie zniknęły.
Nie było jednak tak, że coś tam sobie napisaliśmy i... nic. Jednym z efektów
owego raportu było zatrudnienie przez poznański Urząd Miasta tłumacza języka
migowego. Przychodzi ona na dyżury na plac Kolegiacki i w tym czasie
głuchoniemi mogą się dogadać z urzędnikami.
Chociaż coś udało się załatwić.
Poniżej link do strony z artykułami składającymi się na ów ubiegłoroczny raport
i nowymi tekstami o problemach niepełnosprawnych
miasta.gazeta.pl/poznan/0,37174,0.html
pozdrawiam
Błażej Wandtke

no tak,zawsze wyczekiwane i upragnione ,ale tym razam polaczylam z
odwiedzeniem naszych Vistulanek i powiem Wam,ze wcale nie jestem rozczarowana
spotkaniem,bo mycha i kasikk sa naprawde,naprawde wspaniale osoby,mimo roznicy
wieku wspaniale sie nam dogadywalo-w kazdym badz razie mi,takie mam odczucie,ze
Im tez.
Z mycha u ktorej nocowalam,tak dlugo noca bablalysmy,ze w pewnym momecie "urwal
mi sie film"-ale nie z powodu kropelek%,tylko ze zmeczenia bo chyba byla juz
trzecia godzina nad ranem i mysia pogonila mnie do spania.

spotkalam tez rowniez najmlodsza Vistulanke _Skrzacika i mowie Wam,ze to
prawdziwna "czarujaca ksiezniczka"/mala zalotnica i w dodatku "mala
terorystka",bo swietnie uzywa "jezyka migowego" i trzeba od razu reagowac,bo
inaczej "zagluszy "wszystko inne )))))/jest przeslodziasta i wcale sie mnie
nie bala.

spotkalam rowniez inna osobe z innego forum,ktroa juz zdazyliscie
poznac,mianowicie Grubego,wspanialy pan,mycha moze to potwierdzic.

tyle na razie o spotkaniu rodzinno towarzyskim,
jak odpoczne ,napisze cos wiecej,
miejcie sobie na razie dobrze.

Z punktu widzenia fryzjera...
...moge powiedziec, ze zawsze DUZO WIEKSZY problem, niz z ludzmi niepelnosprawnymi jest z klientami pijanymi, ktorym na bani pzrypomina sie, ze moznaby sie wybrac do fryzjera.
Nigdy nie mialem tremy przed dziecmi, z ktorymi bardzo lubilem sobie pogadac bardziej niz z wieloma doroslymi.
Jesli chodzi o ludzi niepelnosprawnych umyslowo, zawsze musialy przychodzic z osaba towarzyszaca - inna sprawa, ze nieraz ciezko jest rozpoznac na pierwszy rzut oka osobe niepelnosprawna umyslowo.
Kilka razy mialem do czynienia z klientami pozornie "normalnymi", ktorym nagle cos "odbijalo" na fotelu.
W takiej sytuacji po prostu przestaje sie strzyc, grzecznie prosi o opuszczenie zakladu i powrot z osoba towarzyszaca.
Pod reka zawsze jest zbyt duzo ostrych narzedzi zeby ryzykowac.
Mialem kiedys klopot (raczej zrozumialy) z klientami glucho-niemymi.
Problem minal, kiedy poznalem troche podstaw jezyka migowego.
Jezeli ktos sie jeszcze dziwi, dlaczego fryzjerzy obawiaja sie niepelnosprawnych klientow, niech sprobuje ostrzyc (lub jeszce lepiej, ogolic) klienta z choroba Parkinsona - a zdarzaja sie i tacy.

___________________________________________________________
- ja nie wiedzialem, ze na widowni tyle naszych... -

> rzeczowników,ale to jest wina juz języka polskiego-
> te "ę","ą","sz","cz")

Nieprawda, dla głuchych w Ameryce angielski też jest trudny, tak samo dla
głuchych Szwedów - szwedzki. Głusi wszędzie popełniają błędy gramatyczne,
niezależnie od tego, czy język jest "łatwy" czy "trudny". Dla dziecka każdy
język jest tak samo łatwy czy trudny. Dziecko uczy się języka nieuświadamiając
sobie tego i dotyczy to także głuchych dzieci. Moim zdaniem błędy językowe u
głuchych są wynikiem niewłaściwej metody nauczania języka drugiego.

>Nie wiem czy pan wie,że osoby głuche nie
> mają rozwiniętego myslenia logicznego(abstrakcyjnego)?Jak
> wytłumaczyć im, co to jest "wiara","wyobraźnia","nadzieja"?Pojęć
> uczuć wyższych uczą się poprzez naśladownictwo,

Przepraszam, ale to jest kompletna bzdura. Dzięki językowi migowemu głuche
dzieci poznają abstrakcyjne pojęcia w ten sam sposób co dzieci słyszące
poznają je poprzez język polski. Bo język migowy jest JĘZYKIEM, czyli można w
nim rozmawiać o wszystkim.
Lucyna

Jak większość odpowiadających, ja również chciałabym nauczyć sie języka
migowego. Studiuję w Poznaniu. Kontakt: bwieloch@interia.pl

Jezyk migowy jest tlumaczeniem z KONKRETNEGO jezyka,
wiec najpierw ten konkretny, w tym przypadku szwedzki,
trzeba dobrz poznac...

położna dla niesłyszącej
Moja niesłysząca siostra jest w piątym miesiącu ciąży. Chciałabym dowiedziecieć się czy w Poznaniu znajdę dla niej położną, znającą język migowy. Czekam na wszelkie informacje. Z góry dziekuję. Ola

I tu się z tobą nie zgadzam. Mam 29 lat mam mieszany niedosłuch, uszkodzone
obustronnie błony benbenkowe i nerwy słuchowe. Straciłam słuch w wieku 2 lat po
paracentezie. Rehabilitacja była głównie ze strony rodziców. Od początku
chodziłam do żłobka, potem do przedszkola i następnie dzięki determinacji moich
rodziców trafiłam do szkoły masowej. Nie poszłabym do szkoły gdyby nie
przedszkola i złobki, dzieki którym mówiłam, a nie miałam aparatu słuchowego
nawet pudełkowego! W wieku 6 lat udało nam sie dostać do Poznania, gdzie
stwierdzono u mnie głęboki niedosłuch(wówczas), stamtąd dostałam skierowanie do
CZD, gdie byłam dopiero w wieku 8 lat, a więc byłam juz w II klasie szkoły
podstawowej. Już wtedy chodziłam do logopedy, CZD uznał,że mi trzeba dać
aparat, byli w szoku,że wogóle mówię przy moim ubytku słuchu. Pierwszy był
Siemens i tylko jeden. Szał. Tak więc w wieku 8 lat dostałam dopiero aparat i
chodziłam do szkoły, gdzie było poniżanie(początek lat 80tych), sprawdzanie na
ile jestem inteligentna(robili mi testy komisyjnie, po których oceniali czy
moge dostać sie do następnej klasy), wyzywana byłam od pógłówków, bita... Nie
ważne. Wytrzymałam. Udowodniłam,że mogę byc lepsza od innych. Fakt, że dopiero
jak dostałam aparat zaczęła się prawdziwa rehabilitacja, nauka poprawnego
wymawiania spółgłosek, których niesłyszałam i nie słyszę. Prowadziłam gruby
zeszyt z obrazkami, nagrywane były moje ćwiczenia na taśmie magnetofonowej
(które potem służyły jako dowód dla innych przyszłych surdologopedów), lusterko
obowiązkowo stało przede mna na ćwiczenia, dmuchanie w świeczki, waty i itp.
Była królikiem doświadczalnym, wielu obecnych logopedów ćwiczyło się na mnie,
bo ja byłam pierwsza i pierwsza jako niesłysząca znalazłam się w żłobku, potem
w przedszkolu i w szkole podstwowej, średniej. Aż wreszcie skończyłam jako
pierwsza wówczas słabosłysząca AE w Poznaniu. Mówię nie gorzej od słyszących,
same piątki miałam z dyktanda, wyróznienia na konkursach recytatorskich,
ortograficznych, Jakich jeszcze dowodów trzeba, byście zrozumieli,że tacy jak
ja mozemy sobie poradzić w życiu nie gorzej od słyszących?!I właśnie kontakt z
otoczeniem, a więc począwczy od żłobka aż po studia, pomógł mi zrozumieć świat
dźwieków, radzić sobie w życiu, a wszak głównie czytam z ust. I nie znam języka
migowego, bo takie było założenie od początku, bym go nie poznała. Dlaczego?
Proste, by mnie zmobilizować do nauki mowy, do zrozumienia języka polskiego.
Nawte ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej rozmawiałam po angielsku.
Powiedzieli mi,że mam nienaganną wymowę!
Całuski. Magda

Bardzo dziękuję za ten post. Zgadzam się z nim całkowicie. Oczywiście pracujemy
nad tym, żeby Maciek mówił, odkąd dowiedzieliśmy się, że taka możliwość
istnieje - w końcu mowa foniczna jest jednak najbardziej powszechną formą
porozumiewania się. Nie zamykam jednak drogi językowi migowemu - wręcz
przeciwnie, nawet jeśli Maciek nauczy się mówić, dołożę wszelkich starań aby
róznież migał. Nauczenie się mowy nie zmieni faktu, że jest osobą niesłyszącą -
a językiem osób niesłyszących jest język migowy. Chciałabym, zeby miał
możliwość aktywnego uczestniczenia w życiou społeczności głuchych, bo - nawet
jeśli wszczepimy mu implant -jest i pzostanie głuchym.
To jednen powód. Drugi jest podobny - w wakacje byliśmy na turnusie
rehabilitacyjnym, gdzie poznaliśmy wiele fantastycznych osób. Był tam na
przykład czteroletni zaimplantowany chłopiec, który mówił doskonale, słyszał
wszystko i był obiektem podziwu dla wszystkich rodziców - a jednak jego mama
płakała opowiadając, jak podczas przedszkolnego przedstawienia zagubił się, nie
wiedział co dalej robić i nikt mu nie pomógł, nie wytłumaczył... Moją reakcją
na tę historię była myśl, że sukcesy majego dziecka będą sukcesami dla mnie,
ale nie dla otoczenia. Ja będę szczęśliwa, jeśli powie cokolwiek- otoczenie
będzie narzekć, że mówi niewyraźnie. I tak dalej. A język migowy jest dla niego
furtką do świata, w którym nie będzie INNY. Będzie akceptowany. Również na
turnusie usłyszałam o 27 letnim obecnie mężczyźnie niesłyszącym i mówiącym,
który również miga, który stwierdził, ze jednak w środowisku głuchych jest mu
lepiej...
Nie wiem, może to niezupełnie na temat, ale po prostu bardzo głęboko jestem
przekonana, że język migowy jest mojemu dziecku potrzebny. Acha, różne są
również opinie na temat wpływu migania na mowę: są przypadki, w których miganie
pomaga a nie przeszkadza...
Ja również uważam, że zabranianie naszym dzieciom migania byłoby niesłuszne.
Szczególnie, jeśli rozwój mowy nie postępuje tak jak powinien, coteż się
zdarza. Słyszałam też bowiem o siedmioletnim dziecku, które nie miało żadnej
możliwości porozumiewania się, ponieważ rodzice zabraniali mu migać, a mowa
okazała się zbyt trudna...
Oj, trudny temat. Ale dobrze, że został poruszony.
Pozdrawiam

mamatrzech napisała:

> Bardzo dziękuję za ten post. Zgadzam się z nim całkowicie. Oczywiście
pracujemy
>
> nad tym, żeby Maciek mówił, odkąd dowiedzieliśmy się, że taka możliwość
> istnieje - w końcu mowa foniczna jest jednak najbardziej powszechną formą
> porozumiewania się. Nie zamykam jednak drogi językowi migowemu - wręcz
> przeciwnie, nawet jeśli Maciek nauczy się mówić, dołożę wszelkich starań aby
> róznież migał. Nauczenie się mowy nie zmieni faktu, że jest osobą
niesłyszącą -
>
> a językiem osób niesłyszących jest język migowy.

Maciek nauczy sie mówic na pewno, po co ten tryb warunkowy? Myślę, że jak
nauczy się mówić bedzie mógł sam podjąc decyzję czy migac czy nie. Czy ktos
tego chce czy nie żyjemy w swiecie dźwwieków i jest to podstawowy sposób
komunikowania się i jezykiem osób niesłyszacych wcale nie musi byc jezyk
migowy. Mamy tego wiele przykładów, nawet na tym forum. Znajomość tylko jezyka
migowego zamyka mozliwośc komunikowania się z ludźmi słyszącymi, kto z Twoich
znajomych, z rodziny miga?

> To jednen powód. Drugi jest podobny - w wakacje byliśmy na turnusie
> rehabilitacyjnym, gdzie poznaliśmy wiele fantastycznych osób. Był tam na
> przykład czteroletni zaimplantowany chłopiec, który mówił doskonale, słyszał
> wszystko i był obiektem podziwu dla wszystkich rodziców - a jednak jego mama
> płakała opowiadając, jak podczas przedszkolnego przedstawienia zagubił się,
nie
>
> wiedział co dalej robić i nikt mu nie pomógł, nie wytłumaczył... Moją reakcją
> na tę historię była myśl, że sukcesy majego dziecka będą sukcesami dla mnie,
> ale nie dla otoczenia. Ja będę szczęśliwa, jeśli powie cokolwiek- otoczenie
> będzie narzekć, że mówi niewyraźnie. I tak dalej. A język migowy jest dla
niego
>
> furtką do świata, w którym nie będzie INNY. Będzie akceptowany
Czy znajomość języka migowego pomogłaby cokolwiek w tej sytuacji? Czy to, ze
sie chłopak zagubił na zabawie i że mu nikt nie pomógł stało sie dlatego, że
nie znał języka migowego? Czy na zabawie z innymi dziećmi głuchymi do tego by
nie doszło? Tam czułby sie jak ryba w wodzie? Nic z tego nie rozumiem.

Również na
> turnusie usłyszałam o 27 letnim obecnie mężczyźnie niesłyszącym i mówiącym,
> który również miga, który stwierdził, ze jednak w środowisku głuchych jest mu
> lepiej...

No oczywiście, jeśli moze sie dogadać tylko w jezyku migowym....to chyba
normalne, że wsród osób migających czuje sie najlepiej. Jaki to ma zwiazek z
potrzeba nauki migania?

Nie uczymy się migowego. Zosia będzie wychowywać się wśród
słyszących więc będzie musiała umiec porozumieć się w ten sposób.
Język migowy to wspaniała umiejętność. Trudna do nauki. Ale uważam,
że dziecko powinno jak najlepiej poznać język swojego otoczenia.

Karol szuka kolegow i kolezanek
Witam, mam 8 lat, chodzę do szkoły intergracyjnej w Warszawie,
niedosłyszę i noszę aparty słuchowe i mówię, nie znam jezyka
migowego, chciałbym poznać kolegów i koleżanki takich jak ja z
Warszawy i jej okolic. Karol.

Kurs jezyka migowego- gdzie w Poznaniu??
Witam- chciałabym nauczyc sie języka migowego do potrzeb pracy. Pracuję a
administracji państwowej i zdaża sie że mamy kontakt z osobami
niedosłyszącymi- gdzie w Poznaniu lub okolicach można ukończyc taki kurs???
Dziekuję.

zycie na emigracji wszedzie jest ciezkie. dzis czytalam artykul o
polskich emigrantach w londynie, gdzie nierzadko niespelnienie
marzen o lepszym (lzejszym) zyciu konczy sie samobojstwem. do tego
dochodza roznice kulturowe, co prawda innego typu niz w turcji, gdyz
najczesciej zwiazane z poczuciem nizszosci wobec cudzoziemcow z
europy zach., brakiem znajomosci jezyka, itp.
prawda jest taka, ze nie kazdy nadaje sie do zycia poza swoim
wlasnym krajem i nie dotyczy to tylko polakow, a oprocz problemow z
miejscowymi istnieja tez duze konflikty miedzy sama polonia, nieobce
i nam tutaj
przeczytajcie, bo warto:
wyborcza.pl/1,75480,5878831,Polish_Psycho.html?nltxx=1014408&nltdt=2008-11-04-05-06

a jak to jest kochac turka? tak samo jak kazdego innego faceta, bo
chyba nie kocha sie za narodowosc, prawda?
nie mozna na to pytanie odpowiedziec ogolnie, poniewaz jesli
poznacie dobrze turcje, same zauwazycie jak ogromne sa roznice
obyczajowe, kulturowe, swiatopogladowe pomiedzy samymi turkami. sa
tacy, w gronie ktorych czujemy sie jak w domu i tacy, ktorych lepiej
omijac szerokim lukiem, bo choc wygladaja na cywilizowanych to
roznica w mentalnosci naszej i ich siega lat swietlnych.
zanim zdecydujecie sie tutaj zamieszkac, musicie miec oczy i uszy
szeroko otwarte. z biegiem lat denerwujace drobiazgi urastaja do
rangi problemow nie do przeskoczenia, rodzi sie depresja i zal do
calego swiata. jasne, ze nikt nie jest w stanie przewidziec jak
ulozy sie zwiazek, ale moim zdaniem pewne symptomy roznic trudnych
do zaakceptowania mozna juz zauwazyc w pierwszych miesiacach bycia
razem. inna sprawa, ze trzeba tez umiec porozumiec sie z partnerem
przynajmniej w jednym ludzkim jezyku oprocz migowego, by wylapac
niuanse, inaczej bardzo latwo o decyzje, ktorej mozna zalowac do
konca zycia... chociaz, swiat idzie do przodu - od czego sa rozwody?
z kazdej sytuacji jest jakies wyjscie, jak ja lubie te slowa

Witam, przypomnialyscie mi sytuacje, gdy moja tesciowa odwiedzila nas nagle w
Sydney. Zapowiedziala swoj przyjazd dwa tygodnie przed przylotem )
Ja doslownie spanikowalam, bo to bylo nasze pierwsze spotkanie, przy tym nie
mowie po turecku a nauczenia sie jezyka, nawet w minimalnym stopniu uwazalam za
niemozliwe. Okazalo sie, ze moja tesciowa to cudowna kobieta, zaraz znalazla
sposob na porozumiewanie. Rowniez moj maz przed pojsciem do pracy przygotowal
dla mnie liste prostych zwrotow itd. takich uzywanych na codzien. Bardzo mi sie
to przydalo. Rowniez w kuchni, gdzie urzedowalysmy wspolnie, kazdy sloik czy
puszka mialy nalepki z nazwami tureckimi, pomogo mi to w nauce a jej w
znalezieniu produktow
Porozumiewalysmy sie bardzo dobrze, ktoregos dnia, uslyszalam ku memu
zdziwieniu pytanie "Gosia, igle ve nozyczki var?", spojrzalam na nia w
zdumieniu, bo wiem ze nie uczylam jej polskich slow, skad ona wie? Mimika
oczywiscie spytalam, skad ona zna polskie slowa?
Wiedzialam juz wczesniej, ze rodzice mojego meza urodzili sie w Macedonii, gdy
byli jeszcze mali obydwie rodziny wyemigrowaly do Turcji i tam rodzice Orhana
poznali sie. Znajomosc jezyka pozostala do dzisiaj. Ja z kolei nie spodziewalam
sie, ze ona jeszcze plynnie mowi po macedonsku, ktory jest bardzo zblizony do
polskiego, bedac w tej samej rodzinie jezykowej.
Od tego momentu bylo nam znacznie latwiej rozmawiac laczac turecki, polski,
macedonski i migowy Potrafilysmy rozmawiac godzinami o roznych rzeczach.
Czasem wygladalo to zabawnie ale bylo to rowniez przyjemne zarowno dla niej i
dla mnie. Nie zapomnijmy rowniez tego, ze czasem tylko spojrzenie wystarczy aby
sie porozumiec, bo gdzie jest chec zawsze mozna znalezc sposob na problem.
Tak wlasciwe to moja cudowna tesciowa ma troche praktyki w porozumiewaniu sie z
cudzoziemkami, poniewaz ma inna "gelin", ktora jest Niemka ))
Serdeczne pozdrowienia.
Gosia.

Zaraz zaczna mowic o nowym cudzie....
Z tego belkotu to i tak niewiele mozna zrozumiec ...
Lepiej by bylo aby papiez poznal jeszcze jeden jezyk
- jezyk migowy... ale nie z tym Parkinsonem....

Zmyslone, ale odpisze sobie na dobranoc.

> Mam straszny problem:((( Ponieważ poznałam faceta i tu będziecie się śmiać bo
> na gg. Wiem że to głupie takie znajomości i nie mające przyszłości
To czy związek ma przyszłość czy nie, zależy od ludzi, od ich uczuc, od tego co
czują i co i łączy,. Napewno nie od miejsca poznania.

A po
> drugie to nie mam już 15 lat tylko 22 prawie,

Nie masz?? Bo własnie jestes niedojrzała emcjonlanie jak na wiek 15 lat:
Posłuchaj sama jak przeczysz samej sobie.

>czy kiedykolwiek pokocham faceta, który zupełnie mi się nie podoba
> fizycznie ale pod względem charakteru jest po prostu boski, istny
> ideał.Jestem pewna że chciałabym mieć takiego męża jak on.Nie wiem teraz czy
> mam czekać aż się może kiedyś w nim zakocham i nie będę w ogóle patrzyła na
> wygląd tylko na serce czy to w ogóle nie ma sensui szkoda tracić czas na
> kogoś kto jest zupełnie nie pociągający fizycznie dla mnie?????????? Pomóżcie

Przewaznie jest tak, że jak czujemy że to Ten czyli taki do krótego czujemy,
serce drga itd to mamy takie odczucia: Poznajemy człowieka i jak cos nam sie
podoba czymś nam imponuje to robi nam sie tak fajnie na duszy, ciekawi nas ta
osoba. I mówimy tak w miare poznawania: Jak go słuchamy, czytamy, widzimy i jak
obserwujemy sytuacje w których on bierze udział.

Jaki fajny, jak mądrze powiedział, o! interesuje sie polityka, lubi czytać,
umie języki obce, umie język migowy ( i robi się nam cieplej na sercu), jaki
bystry, uzywa słów, które my na codzień nie np zdecydowanie, generalnie, z
utęsknieniem, zasłuchiwac się, pyszczyć itp. Jak fajnie jego oczy przybieraja
inny odcień niebieskiego, a to zależy od stopnia emocji, które ma w sobie.
O! Jak fajnie mruzy oczy jak uwaznie czegos slucha albo widac, ze mysli nad
czyms. O! ma długie włosy i jak ładnie mu, a przeciez nie przywiazywałam do
tego nigdy wagi, Ci poprzedni mieli krotkie. On ma takie i tak mu fajnie:))
O! jakie ma fajne, pełne usta i jak mu ładnie jak sie usmiecha - bije taka
pozytywnosc od niego, sympatycznosc, cieplo O! jaki ma miły głos i super
dykcje.itd I jak pozbierasz te wszystkie cechy to sama widzisz, ze jest taki
fajniutki taki naj na tle tego co jest i tego co było.

I takie cos jak Ty mowisz to swiadczy o jednym: Lubisz go bardzo i raczej to
przyjazn albo poczatek w zawieszeniu wiec wsłuchaj sie w siebie i co Ci pokaze
czas.

Czy ktoś się orientuje gdzie w Poznaniu można się nauczyć języka migowego?Pozdrawiam

kursy języka migowego
Może ktoś orientuje się gdzie odbywaja sie kursy jezyka migowego w Poznaniu?
Z góry dziękuję...

erillzw - nie rozumiem dlaczego mnie obrazasz i wyzywasz od tepych skoro nie masz pojecia o mojej sytuacji?

po pierwsze - nigdzie nie napisalam ze mieszkam tu od 2 lat. Jestesmy razem 2 lata, a to nie oznacza ze razem tyle tu mieszkamy.

po drugie - na migi sie nie porozumiewamy, choc jezyk migowy znam. Poznalismy sie w kraju anglojezycznym, jezyk angielski jest mi jezykiem bardzo bliskim i wiecej bledow robie uzywajac polskiego niz angielskiego (niestety). Partner pracuje w firmie miedzynarodowej, posluguje sie angielskim w pracy i w domu (plynnie).

po drugie - mowiac o podstawach jezyka nie powiedzialam ze moja wiedza ogranicza sie do "czesc, jak sie masz? jak masz na imie?" mimo ze nie mam problemow w porozumiewaniu sie w sklepach, pytaniu o cos przechodniow etc. niestety ale rozmowy na niektore tematy sa wciaz dla mnie zbyt trudne zeby sie o nich wypowiadac czy nawet nadazac za rozmowami (np. tematy chorobowe, zarty oparte na jezyku / kulturze).

po trzecie - nie oczekuje ze kilka osob przestanie rozmawiac tylko dlatego ze ja tez jestem w grupie. i na tyle na ile moge udzielam sie, jednak faktem jest ze wiekszosc z tych osob zna angielski bardzo dobrze i od samego poczatku nie dawali mi "czasu" / "szansy" tylko rozmawiali po swojemu.

po czwarte - przeprowadzilam sie tutaj aby skonczyc studia, od poczatku planujemy wyjazd do Australii, jak tylko sie obronie. tak wiec - skoro komunikujemy sie po angielsku, moje studia sa po angielsku, jego rodzina i przyjaciele znaja angielski (to ze go nie uzywaja to inny problem), na ulicy w sumie tez sie mozna po angielsku dogadac - dlaczego mam inwestowac nawet wiecej czasu w nauke jezyka ktorego nie bede potrzebowala za 2 lata? opanowalam "podstawy" ktore pozwalaja mi na normalne funkcjonowanie tutaj, wiec daruj sobie wyzywanie mnie od tepakow..

Musisz spróbować zrozumieć swoje maleństwo. Wyobraź sobie, że nagle
znajdujesz się w odległym kraju, nie znasz języka, połamałaś sobie
nogi i jesteś zdana na łaskę tylko jednej osoby, która do tego
denerwuje się, że musi się tobą cały czas zajmować. Mało fajna
sytuacja, nie. Tak mniej więcej można określić sytuację w jakiej
znalazło się twoje maleństwo. Nowe miejsce, dookoła wszystko jest
takie duże, nie potrafi mówić, średnio sprawnie się porusza.

Ty jesteś przedłużeniem jej rączek i nóżek dlatego chce, żebyś
naokrągło z nią była. Do tego dookoła jest tyle ciekawych rzeczy
które chciałaby poznać. Mój 7-mio miesięczny synek jakby mógł to by
nie schodził z rąk. Śmiejemy się z mężem, że tylko zmienia środek
lokomocji z moich ramion na taty Musisz uzbroić się w cierpliwość
twoja córcia potrzebuje cię teraz najbardziej bo jest od ciebie
kompletnie uzależniona. Im bardziej będzie samodzielna tym
ta "smycz" będzie dłuższa. A płacz... no cóz puki co to jedyny
najskuteczniejszy sposób komunikacji niemowlęcia z mamą. Gdyby nie
płakała to byś nie wiedziała czy ma mokro, jest głodna, właśnie
wychodzi kolejny ząbek czy po prostu jest jej smutno. Nie denerwuj
się na nią i nie denerwuj się na siebie. Taka jest kolej rzeczy.
Spróbuj polubić tą sytuację, wymyślaj fajne zabawy prowokuj ją do
głośnego śmiechu (mój synek uwielbia jak udaję, że go zjadam
zaczynam od boczków przez plecki i kończę na karczku chrumkając przy
tym. Zaśmiewa się w głos

Spotykaj się z innymi mamami, które mają dzieciaczki w podobnym
wieku. Zdecydowanie jest łatwiej jak można z kimś pogadać, kto ma
podobne radości i smutki

Może zapisz się z małą na zajęcia dla niemowląt. Ja chodzę z moim
maluszkiem na basen. Mamy niezłą frajdę a po powrocie zasypiamy
razem jak susły

Są też organizowane zajęcia języka migowego dla niemowląt
słyszących, to też pomaga zrozumieć lepiej swoje dziecko a przy
okazji spotkać sie z innymi rodzicami.

Jeśli jesteś z Warszawy chętnie się z tobą spotkam na pogaduchy przy
kawce w kawiarni dla mam, czy wspólny spacer

Pozdrawiam cię serdecznie i życzę wytrwałości.

cyt "Czy ludzie nie mają nic lepszego do roboty tylko
cały czas orbitują wokół dziecka i przekazują mu wiedzę, prawa
fizyki, chemi, wiadomości z biologii. Matko a kiedy czas na pranie
sprzątanie, gotowanie, pracę zawodową, czas dla siebie? Czy chodzi o
to aby wychować ponad przeciętnie uzdolnionego robota"

Ludzie owszem pracuja, gotuja, robia zakupy, ale ludzie rowniez
sprzedaja wiedze przy kazdej nadazajacej sie okazji swojemu dziecku,
bo od tego sa rodzice. Ja to robie mimochodem, ot takie skrzywienie
zawodowe, podobnie ma moj maz, dziadek i babcia. W ten sposob nie
wychowuje sie robota, ale czlowieka myslacego, analizujacego,
ciekawego, ktory zadaje pytania i szuka na nie odpowiedzi i
krytycznie myslacego. I na pytania dostaje odpowiedzi "dorosle".
Tak, takie dzieci pewnie wyrobia sobie zainteresowania i pasje
wczesnie i nie beda mialy problemu z wyborem kierunku studiow, w
przeciwiestwie do tych maturzystow, ktorzy nie wiedza co chca robic,
bo ..... niczym sie nie interesuja" uslyszalam to ostatnio od
znajomego maturzysty.

Sama nigdy nie uczylam "kosi kosi lapci" czy "sroczka kaszke wazyla"
bo nie znosze tego typu rymowanek, za to uczylam 8-miesieczniaka ...
jezyka migowego tzw. bobomigow i w wieku 11 miesiecy, mielismy z nim
swietna niewerbalna komunikacje. Straszna krzywde mu robilismy tym
nieprawdaz?
2-latek widzac nas przy komputerach, tez sie zainteresowal, czas
ekranowy spedzal nie wgapiajac sie w ekran TV tylko segregowaniu
ksztaltow i kolorow, poznawania literek, chodzeniu po labiryntach
itd. przy okazji wyrabiajac sobie koordynacje myszka-ekran. Wcale go
nie zachecalismy, tak bylo na zasadzie osmozy.

NIKT tu nie mowi o sadzaniu w lawce na 8 godzin i rozwiazywaniu
slupkow.
Poza tym dziecku trzeba pokazac zeby moglo wybrac. Jak nigdy nie
bedzie narazony na instrument nie poznasz, ze ma dobry sluch i pasje
do nauki gry na intrumencie.
Ja bylam prawie sila zaprowadzana na basen i na lodowisko na nauke
plywania i jazdy na lyzwach. Wtedy to mi sie absolutnie nie
podobalo, wolalam siedziec w domu i czytac ksiazki. Pozniej bylam
rodzicom wdzieczna, ze popchneli mnie do tej nauki.
Mozg jest najbardziej plastyczny przez pierwsze 3 lata zycia i
trzeba to wykorzystywac i to jest rola rodzicow.

Kto nauczy mnie migać?
Bardzo chcę się nauczyć języka migowego, kto mi pomoże?
Mieszkam w Poznaniu i w Warszawie

jezyk migowy
Dzien dobry,

poszukuje informacji gdzie w Poznaniu lub Wroclawiu moglabym nauczyc sie
podstaw jezyka migowego. Bede bardzo wdzieczna za odpowiedz.

Witajcie!

Jak miło,że ktoś wykazał zainteresowanie językiem migowym

Jestem taką która ten język zna(no może nie perfekcyjnie)ale na
tyle ze bez problemu się dogaduję z innymi (migającymi)..Dodam,że
jestem niesłysząca ale werbalnie bardzo dobrze mówiąca.Mam
słyszącego męża oraz 4 letniego synka

Bardzo lubię ten język(choć pózno zaczełam się obracać miedzy
innymi niesłyszącymi i się uczyc migać bo dopiero na studiach)
Powiem kilka słow na temat tego języka. PO pierwsze wogóle nie jest
to trudne do opanowania(poznasz alfabet to potem już łatwiej
idzie),po drugie to jest tak samo język obcy jak kazdy inny a co
się z tym wiąże w każdym innym kraju miga się inaczej tak jak mamy
do czynienia z językiem angielskim czy niemieckim.Znaków jest
bardzo dużo i często jest nawet kilka podobnych do siebie choć
zupełnie co innego przedstawiających..więc osobom które nigdy z tym
nie miały do czynienia to się może wydać nie do zapamiętania przy
nauce Oczywiście dodam,że nauka na kursie to inaczej jest niż
takie rozmawianie miedzy sobą ..na kursie mamy do czynienia
ze "sztucznym językiem migowym"natomiast na codzień miga
się "naturalnym"Pełnych "ładnych" zdań nie da się zamigać ..osoby
używające języka migowego to osoby nieslyszace jak wiadomo.A co się
z tym wiąże takie osoby nie zawsze rozumieja dane słowo czy
wyraz ..dlatego tez miga się jakby w sposób uproszczony i łatwy do
zrozumienia...

Ale mnie to nie zniechęciło..wręcz przeciwnie ja widze same
plusy "migania" powiedzmy ze dogadam sie z kims będącym za szybką
czy w znacznej odległości czy w wielkim hałasie...

Wogóle ostatnio mi zaczeło brakować tego "migania"więc umawiam się
ze znajomymi by sobie pogadac-pomigać..bo jesli sie nie ma kontaktu
z takimi ludzmi którzy znają te język to się szybko zapomina
niestety ...a ja zapomnieć nie chce i nie mogę w końcu to też mój
świat

POzdrowionka!

Kurs Języka migowego- gdzie w Poznaniu???
Witam- chciałabym nauczyc sie języka migowego do potrzeb pracy. Pracuję a
administracji państwowej i zdaża sie że mamy kontakt z osobami
niedosłyszącymi- gdzie w Poznaniu lub okolicach można ukończyc taki kurs???
Dziekuję.

jak to po co migowy?
a o mniejszości głuchych w Polsce to nikt nie słyszał?
zawsze wartościowy język, któru można poznać. i to język zupełnie inny od
fonicznych.

Kurs migowego
Od dłuższego czasu zastanawiam się nad wzięciem udziału w kursie migania... Może ktoś z Was uczył się tego języka w Poznaniu i wie, gdzie można zapisać się na lekcje?

Krakowski Semestralnik Studentów Niepełnosprawnych

Nr 1 (3)/2009

www.zsn.agh.edu.pl/kssn
To już trzeci numer naszego Semestralnika kierowanego do Studentów Niepełnosprawnych. Semestral¬nik powstaje z inicjatywy właśnie Studentów Niepełnosprawnych krakowskich Uczelni – AGH, PAT, PK, UEK, UJ i UP. W prace nad gazetą mocno zaangażowane są Biura ds. ON i Pełnomocnicy Rektorów ds. ON AGH, PAT, PK, UEK, UJ i UP, a także Zrzeszenia Studentów Niepełnosprawnych AGH, PK i UEK.

Tematem przewodnim tego numeru jest relacja ze szczególnego wydarzenia, jakim było podpisanie przez Rektorów pięciu krakowskich uczelni – AGH, PAT, PK, UEK i UP – porozumienia na rzecz współpracy w zakresie zwiększania dostępności wyższych uczelni dla studentów niepełnosprawnych. Porozumienie to odbyło się w ramach Dni Integracji, o których zamieściliśmy obszerny fotoreportaż.

Ponadto przeczytają Państwo wywiad z Bogdanem Dąsalem – Pełnomocnikiem Prezydenta Miasta Krakowa ds. Osób Niepełnosprawnych, z Marią Zając – Kierownikiem Domu Studenckiego „Alfa” na Miasteczku Studenckim AGH, Agatą Jabłońską – niepełnosprawną modelką oraz Angeliką Chrapkiewicz-Gądek – uczestniczką wyprawy na Kilimandżaro.

W dziale „Integracja” mogą Państwo przeczytać relację z przebiegu spotkania wigilijnego, imprezy andrzejkowej, wycieczki do Kopalni Soli Wielicza oraz kiermaszu, który odbył się na UJ. Przygotowaliśmy także kilka fotoreportaży z różnych imprez kulturalnych organizowanych dzięki wsparciu Fundacji Studentów i Absolwentów AGH „Academica” i Fundacji Samorządu Studentów PK. Zamieściliśmy także artykuł na temat kon¬ferencji „Pełnosprawny Student II” oraz zapowiedź obozów dla ON w Wiśle i na Mazurach.

A czym możemy się pochwalić? Oprócz wspomnianego Porozumienia, prezentujemy wyróżnione w konkursie „Kraków bez barier” obiekty: basen AGH, kampus UEK oraz Maximum UJ – laureata poprzedniej edycji konkursu. Przeczytacie Państwo również o Projekcie DARE oraz reportaż z konferencji w Edynburgu.

Ponadto prezentujemy tajniki języka migowego oraz możliwości technicznego wsparcia dla ON. Poszukujący informacji prawno-finansowych dowiedzą się jak i gdzie składać wnioski o stypendia specjalne na naszych uczelniach. Porady psychologa pomogą naszym czytelnikom poznać swoje mocne i słabe strony. To oczywiście nie wszystko, gazetka zawiera także kalendarium z różnych przedsięwzięć realizowanych przez i dla osób niepełnosprawnych oraz wiele innych ciekawych materiałów.

Wersja drukowana gazety dostępna jest w Biurach ds. ON i Zrzeszeniach Uczelni, wchodzących w skład Redakcji. Gazetka jest również dostępna w wersjach elektronicznych: na płytach CD oraz stronie internetowej www.zsn.agh.edu.pl/kssn co umożliwia powiększanie tekstu i grafiki dla osób słabowidzących. Znajduje się tam również wersja tekstowa, umożliwiająca czytanie przez osoby niewidome. Możliwy jest także wydruk w alfabecie Brajla – osoby zainteresowane taką wersją Semestralnika prosimy o zgłaszanie takiej potrzeby.

Wszystkich gorąco zachęcamy do wzięcia czynnego udziału w tworzeniu kolejnych numerów. Artykuły oraz propozycje współpracy prosimy przesyłać na adres Redakcji kssn@academica.org.pl

Redakcja KSSN

wróciliśmy z Pn - Zach Rumuni cd.
podróżowaliśmy w oparciu o atals Freytag & Berndt Europa środkowa i południowa,
świetne wydawnictwo, bez problemu dotarliśmy z Wawy do Oradei
w samej Rumuniikorzystaliśmy z:
- Romania touristic and road map z 2003 rumuńskie wydawnictwo Olimp & Gral -mało
czytelna ale za to z zaznaczonymi atrakcjami turystcznymi.
- Freytag & Berndt - Transilvania 1:400 000
- Erfatur, Dimap Muntii Apuseni 1:200 000
- Erfatur, Dimap Munti Bihor 1:60 000
- Harta Judetul Maramures - bardzo dużo czasu zmarnowaliśmy na znalezienie
turystycznej mapy Maramures i niestety bezskutecznie. Wada wymienionego
wydawnictwa jest to że drogi które na mapie wydają się być tej samej kategorii w
terenie zmieniają się z asfaltowych w gruntowe lub zrobione z kamieni (takich
jak przy torach kolejowych)
Przewodniki:
- Rumunia i Mołdowa Pascala niestety przewodnik ma skopany indeks tzn. hasła
odwołują się do nieprawidłowych stron, jak dla mnie było to bardzo denerwujące
- Rumunia - mozaika... Bezdroża - czytałem opinie o tym że przewodnik się
rozkleja i wypadają kartki, nam nic takiego się nie zdażyło
Oba przewodniki się uzupełniają

inne pomoce:
ponieważ nie znamy języka rumuńskiego zupełnie i jedynie podstawy francuskiego
mieliśmy ze sobą słownik angielsko - rumuński który się przydał np. żeby zamówić
zimne piwo (fon:bere recze) a nie tylko piwo:) w kwestii porozumiewnia się było
czasami ciężko szczególnie w Maramuresz pozostawał język migowy, słownik i próby
z naszym marnym francuskim. niespodziankę mieliśmy w sklepie w Ruscova w MM
gdzie sprzedawczyni poznała w nas Polaków i zaczęła rozmawić po polsko -
ukraińsku. Generalnie w tych okolicach mieszka dużo Ukraińców i nawet nazwy
miejscowości są w 2 językach:RO i UA

Jazda po Rumunii:
na forach można przeczytać o Rumunach nie stosujących się przepisów,
ignorujących światła, nie używających kierunkowskazów,parkujących gdzie popadnie
ja spotkałem się tylko z tym ostatnim - w większości miast główne ulice są 2
pasmowe, jednak prawy jest zazwyczaj zablokowany przez parkujące auta, często
również na wsiach szczególnie w Maramuresz parkujące samochody zajmują połowę
pasa. Generalnie w porównaniu z tym co doświadczam jeżdżąc codziennie do pracy
Rumuni jeżdżą spokojnie i zgodnie z przepisami:)
Jedynym wyjątkiem było Sighietu, tam był chaos ale bardziej powodowany przez
pieszych i rowerzystów.

Drogi:
nie ma tragedii. z około 1000 przejechanych km 20 było tragiczne za Bistrita w
kierunku Maramuresz. poza tym jak sie nie przekracza 80 jest OK

Oznakowanie:
bez problemu można znaleść właściwy wyjazd z miasta czy trafić do centrum

Paliwo:
benzyna 95 4.10 - 4.15 Lei, niektóre stacje wyglądają tak, że w PL wszyscy
omijaliby je szerokim łukiem:)

Trasa:
Oradea - Garda (fon: gyrda)de Sus w górach Apusenitu spaliśmy 2 noce w
pensjonacie Danciu(liviu_idanciu@yahoo.com) 70 Lei /pokój / noc - polecam -
Turda - Medias - Sigisoara - 1 noc w pensjonacie na obrzeżach miasta w
pensjonacieAnna Cristina ul. D.Cantemir 16. taksówka do centrum 6 PLN, pokój 80
Lei (bardzo tanio jak na Sigisoare), gospodarze niestety mówią tylko po
rumuńsku, polecam, jest więcej pensjonatów w tej okolicy - Targu Muresz - Sieu
(Maramuresz) tu spędziliśmy 2 noce - pensjonat Bota gheorghe_bota@yahoo.com
tel.721 890 844. polecam ze względu nA gospodarzy i pyszne jedzenie. 120 Lei
pokój + śniadanie i obiad -warto. Początkowo szukaliśmy noclegu w Borsa ale nie
udało nam się znaleść nic poza hotelem, poza tym samo miasteczko nie robi zbyt
ciekawego wrażenia. Sporo pensjonatów widzieliśmy w okolicach Ieud, Sieu, Botiza

Chyba niezbyt dobrze czytaliście moje posty.Straciłam słuch w wieku 2 lat po
paracentezie, mam więc przebite nerwy słuchowe obustronnie.Mogę tylko dodać, że
byłam całkowicie zdrowa, a sławetny lekarz laryngolog zrbił mi to tak "na
wszelki" wypadek i co gorsza dalej stosuje ten zabieg prawie u wszystkich
swoich pacjentów niezależnie od tego,czy są zdrowi czy nie.Bardzo dużo osób w
naszym rejonie straciło przez niego słuch. Ja nie pamiętam jak się"słyszało",
wiem tylko, że przestałam reagować na otoczenie, a moja nauka mówienia zastała
zaburzona, po prostu mówiłam tak jak ja słyszałam, co oznacza,że nikt nie mógł
mnie zrozumieć, ani ja ich. Badania tutaj audiometryczne wykazywały,że wszystko
ze mną w porządku, rodzice się nie poddawali, zanim udało się załatwić
skierowanie do Poznania, ja juz miałam 6 lat.Mówiłam w miarę zrozumiale, i to
dzięki temu,że umiałam czytać z ust, rodzice czytali mi bajki, wiersze,
chodziłam do źłobka, przedszkola, zmuszali mnie bym zawsze patrzyła na nich,
gdy mówią do mnie. Chodziłam do logopedy, byłam królikiem doświadczalnym, gdyż
tutaj nie było nikogo kto by maił odpowiednie kwalifikacje do pracy z dziećmi z
wadą mowy z powodu wady słuchu.Uczyli sie na mnie, ja byłam na tyle
inteligentna, że im podpowiadałam jak mają mi pokazać, porównąć dany dźwięk do
znanego mi dźwięku, bym mogła poprawnie wymówić spółgłoski, których nie słyszę.
(np. s, c, sc, ś, ć, ść, z,ż,ź, dz, dż,dź, drz,rz, sz,cz, szcz...).W Poznaiu
zrobili szczegółowe badania, które wykazały, że mam duzy ubytek słuchu
obustronnie, i uszkodzony mechanicznie po parecentezie nerw słuchowy. I szok,
że mówię. Z tamtąd od anestozjologa dostaliśmy skierowanie do CZD w Warszawie.
W wieku 8 lat(poszłam po wielkich przebojach do masowej szkoły, bo chciano mnie
dać do szkoły dla dzieci głuchych, upośledzonych), dostałam aparat słuchowy,
który był przeznaczony dla innego dziecka, ale jak doktor powiedziała, że ja
lepiej wykorzystam aparat. Był to dla mnie szok, gdy usłyszałam po raz pierwszy
dźwięk odjeżdzającego motokla za oknem(bez aparatu nie było to mozliwe), i tak
zaczęła się moja przygota z nowymi dźwiękami, to był szał, odkręcała kurek od
wody, by usłyszeć jak woda leci, zmuszałam na okrągło moją mamusię, by do mnie
coś mówiła, trzaskałam drzwiami,itd. Poszłam do drugiej klasy z aparatem, ale
musiałam skorygowac moją mowę, musiałam nauczyć się poprawniej mówić, każdą
lekcję po szkole była przerabiana w domu, często do wieczora, i była tez ciłaa
nauka w powtarzanie słówek i nagrywanie na magnetofon. Nauka byłazawsze przed
lustrem. Musiałam podpatrywać jak się układa usta do danej spółgłoski i
sprópowac powtórzyć, były też różne ćwiczenia, na mięśnie twarzy, języka, i
nauka oddychania przez nos,gdyż osoby z wadą słuchu mówią przez nos, a to
poważnie zniekształca mowę mówioną.Do dziś chodzę do logopedy, i wiem,że jestem
skazana na nukę do końca życia.Ale mówię i potrafię rozmawiać przez telefon, i
skończyłam studia magisterskie, nie było dla mnie ulg w moim zyciu, wciąż muszę
udawadniać wszystkim,że nie jestem gorsza od słyszących. Takie osoby jak my
mamy bardziej rozwinięte inne zmysły tak jak niewidomi, tj, zmysł dotyku,
lepszy wzrok,itd. Gram na gitarze, dla nas nie ma przeszkód w nauce grania na
istrumencie, nauce języka obcego. Tyle,że musimy więcej włożyć w "to" pracy i
cierpliwości, a tego nam zawsze brakuje.Od tego jak my się nauczymy mówić,
zależ od wczesnego zaparatowania i dobrze nastawoinego, od determinacji
rodziców, którzy będą aż do znudzenia powtarzać te same słowa, czytać wiersze,
bajki, i od nas samych, na ile jestes my inteligetni i ambitni. Są osoby, które
są głuche jak pień od urodzenia, a potrafią piękną polszczyzną mówić,Niestety
język polski dla niesłyszących jest cholernie trudnym językiem, dlatego łatwiej
nam wchodzi inny język, np. włoski, Acha, nigdy nie nauczyłam się migać, to
jest ważne, bo jak się pozna język migowy jako dziecko, gdy się rozwija mowa,
nie ma takie dziecko potem motywacji do nauki mowy, bo migać jest najłatwiej. A
ja jako osoba dorosła, chcę teraz poznać język migowy ale do innych celów, bo
przecież doskonale sobie radzę w świecie słyszących...

Muszę się włączyć do dyskusji. Sama mam problemy ze słuchem, i pozwolę sobie
przytoczyć moje opinie na postawie moich doświadczeń. Po pierwsze, zgadzam
się,że sam audiogram nie wystarczy do odpowiedniego ustawienia aparatu
słuchowego zwłaszcza komputerowe ustawienie. Najlepiej mi ustawiano aparaty
słuchowe manualnie i dopasowując do potrzeb pacjenta. W przypadku małych dzieci
faktycznie jest to trudne, ale można ustawic w jakis tam sposób aparat, niech
dziecko ponosi np. przez tydzień zobaczyc jak reaguje, zapisywać sobie co
słyszy a co nie, następnie wypróbować mozna natym samym aparacie, ale inne
ustawienie opierając się na zaobserwowanych zjawiskach, zapisanych przez nas i
znów niech pochodzi np. przez tydzień. W końcu sami zaobaczycie przy jakim
ustawieniu, dziecko najlepiej reaguje na dźwięki. Tak było właśnie ze mna i to
chyba nalepszy sposób, niestety potrzeba wiele cierpliwości. Druga sprawa
dotyczy implantów. Zgadzam się,że trzeba wymieniac części tak jak wymiana
aparatów, jednakże sprawdzaja się implanty tylko u małych dzieci, zwłaszcza,
gdy żaden aparat słuchowy nie daje efektów. Nie sprawdza się w przypadku, kiedy
jest juz to osoba dorosła, bądż staciła słuch w wieku dorosłym, gdyż w grę
wchodzi głównie przyzwyczajenie. Osobiście też nie poddałabym się operacji,
gdyz musiałbym się na nowo wszystkiego uczyć, no i mój słuch jest
przyzwyczajony do aparatu. Małe dzieci nie pamiętają co było przedtem, dlatego
one przyjmują fakt wczepienia impalntu jako rzecz naturalną, lepiej sie
rozwijają, mogą od razu poprawnie słyszeć i mówić(to już oczywiście sprawa
indywidualna, zależna też od rehabilitacji). Tak samo jak małe dzieci maja
wczepione inne implanty, np. brakujace kości, które tzeba wymieniać(np.brak
podniebienia) co kilka lat. Podjęcie decyzji przez rodzica takiego dziecka jest
bardzo, bardzo trudne. Sama wiem jak to jest, bo jestem matką 2 letniego synka,
i w jego przypadku tez musiałam podjąć ryzykowne decyzje. Co do meteod leczenia
naturalnych, zgadzam się, że stosowanie ich może przywrócić lub poprawić słuch,
gdyż sama tego doświadczyłam (bioenergoterapia). Wspominałam o takich różnych
naturalnych metodach w innym moim wątku. Warto spróbować, kieruję to głównie do
rodziców, którzy chcą wczepić dziecku implant. Sprawdza się w szczególności
przy uszkodzeniach nerwu słuchowego(ja mam obustronnie uszkodzony nerw).
Kolejna rzecz, którą chcę poruszyć to faktycznie czytanie książek, czytanie na
głos dziecku bajek, wierszy bardzo pomaga w rozwoju mowy i słuchu, zwłaszcza
powtarzanie słów, wierszy. Jako dorosła osoba, czytanie książek pomogło mi
pisać poprawnie i mówić. Do końca życia muszę chodzić do logopedy, by nie
zapomnieć jak się mówi spółgłoski, których nie słyszę do dziś. Chyba, że
przyjdzie taki moment, że będę wszystko słyszeć dzięki aparatu słuchowego. Dziś
dzieci i młodzież maja super warunki uczenia się, mogą chodzić do masowej
szkoły, zrobić maturę, ukończyć studia. Moje pokolenie było traktowane
okropnie, mielismy zakaz chodzenia do szkół masowych, byliśmy "upośledzeni",
nie mielismy prawa do matur, do szkół wyższych. Tylko nielicznym udawało się
dostać do szkół masowych, tak jak ja (dzięki moim rodzicom), ukończyc szkołę
średnią, potem studia. pamiętam jak składałam papiery na uczelnię wyższą. Babka
spojrzała na mnie jak na idiotkę i spytała się jak ja będę się uczyc języka
obcego? - odpowiedziałam: tak jak dotyczas. przechodziłam wiele upokorzeń,
bicia, stawania na egzaminy komisyjne, bo chcieli udowodnić, że nie nadaję się
do szkoły, że jestem za głupia. Pamiętacie jak mówiłam,że miałam pierwszy
aparat w wieku 8 lat, a straciłam słuch w wieku 2 lat. Obrażasz mnie e-tron,
sugerując, że my z ubytkiem słuchu nie potrafimy pisać poprawnie po polsku. Moi
znajomi z klasy pamiętają do dziś, jak ja jako jaedyna z dyktanda dostałam
najwyższą ocenę 5, a pozostali same dwóje i tróje. Maturę z polskiego miałam na
5 napisaną. Miałam wyróżnienie z konkursu ortografincznego, recytatorskiego,
itd. Faktem jest, że napracowałam się by osiągnąć taki sukces. Niestety jedni
lepiej piszą, drudzy gorzej, a ile słyszących nie poprawnie pisze?! Jeszcze
jedno ja nie znam języka migowego ani miganego, gdyż moi rodzice uznali,że mnie
to bardziej zmobilizuje do nuki mówienia i pisania poprawnie języka polskiego.
I mieli rację, dziś wiem, że gdybym poznała jako dziecko np. migowy, nie
umiałabym tak ładnie mówić i słyszeć dobrze, a raczej rozumieć mowy. Teraz w
niedalekiej przyszłości będę się uczyc migowego, ale do innych celów. Mam
nadzieję, że większość się zgodzi z moimi przytoczonymi tutaj opiniami,
sądzę,że trochę was słyszących rodziców podniosłam na duchu, bo nie wszystko
stracone dla waszych dzieci. Magda
P. S. Mi się też zdarzaja błędy ortograficzne, a przede wszystkim stylistyczne
(bardzo charakterystyczne dla takich jak ja) i się tego nie wstydzę. Pozdrwaiam
wszystkich. Pa!

Hej, niezgadzam sie z tym co mówisz,że "Ten stereotyp najczęściej teraz słyszę
od osób głuchych (nie
>
> tylko na tym forum), to one ciagle powtarzają, że wszyscy myślą, że
jak "głuchy
>
> to głupi". "
O tóż, ja będąc dzieckiem zawsze to słyszałam od dzieci i dorosłych. Wszystko
to zależy w jakim środowisku sie obraca i jaka jest mentalnośc ludzi w
podejściu do takich jak ja. Mało tego, byłam prześladowana, bita, upokarzana i
to nie był mój wymysł, tylko fakty. Tak samo te wszystkie egzaminy komisyjne w
szkole podstawowej, które musiałam przejśc(na szczęście zdawałam je bradzo
dobrze) miały za zadanie udowodnienie przede wszystkim moim rodzicom, że jak
jestem głucha to głupia. Ale sie udało, skończyłam masowe szkoły,dzięki nim
nauczyłam radzić sobie w trudnych sytuacja, czasem nawet lepiej niż słyszący.
nauczyłam się mówić coraz lepiej, pisać dyktanta na piątki, startować w róznych
konkursach i olipiadach. Nie znam języka migowego, aparat zaczęłam nosić jak
miałam 8 lat, a słuch straciłam w weiku 2 lat. Mam rodziców słyszących, nie
obracałam się w środowisku ludzi podobnych do mnie, byłam pierwszą osobą, która
przełamała sterotyp i poszła do masowych szkół a nie dla głuchych z internatem.
Było cięzko, ale się opłaciło. Mówię bardzo dobrze jak na mój spory ubytek
słuchu(mam miesznay ubytek na obu uszach po paracentezie, czyli przebite błony
bębenkowe i nerwy słuchowe), dzieki oczywiście silnej woli i cierpliwości w
rehabilitacji moich rodziców, reszta zrobiła szkoła i logopedzi. Nie czuję sie
pokrzywdzona, że nie miałam kontaktu z ludźmi podobnymi do mnie. Nie mam teraz
problemu z kontaktowaniem się ludźmi głuchymi czy słabosłyszącymi. Oni też
traktuja mnie normalnie, wręcz z podziwem. Teraz częściej w życiu codziennym na
tykam się na ludzi z aparatami słuchowymi, niz kiedyś. Wróciłam właśnie z
Europejskiego Spotkania Młodych Taize w Lizbonie. A tam dopiero jest trudniej
porozumiewać się Portugalczykami. W tej chwili mam kłopoty z Polskim, bo
jeszcze się nie przestawiłam na polski. Hihihi. Tam mówiłam głównie po
angielsku, hiszpańsku i troche po portugaldzku. I wcale nie jest mi potrzebny
do tego język migowy. Nie znam go, ale to ja teraz mogę zadecydować czy sie go
nauczyć. Wolę jednak przeszkolić mój język angielski. W tym roku zaczynam nową
pracę w firmie transportowej, gdzie język obcy jest na porządku dziennym. Nie
mam problemu z rozmowami telefonicznymi, a nauka w pierwszej kolejności języka
migowego na pewno nie wykształci umiejętności porozumiewania się przez telefon,
czy w języku obycym. Oczywiście, są przypadki, kiedy nie ma szans by dana osoba
nauczyła się języka mówionego, i wówczas dobrze jest zapoznac ta osobę z
językiem migowym. Ja mam juz prawie 30 lat, jestem mgr ekonomii po AE w
Poznaniu. Większośc nas wybiera "łatwiejsze" studia,np. pedagogikę. Ja niczego
nie żałuję, a miałam o wiele trudniej niz większośc miała lub ma. Rozumiem
rodziców, bo sama jestem mamą prawie 3 letniego synka, który uparcie nie chce
mówić, a ma słuch doskonały. Z perspektywy czasu uważam,że dla takich jak ja
najlepsze są masowe szkoły,ewentualnie integracyjne. A jak sie dziecko będzie
czuło, gorsze czy lepsze od innych zależy tylko od nas rodziców, jak my je
nastawimy, czy damy im odczuć,że są niepełnosprawne. Ja nie jestem
niepełnosprawna, chociaż mam z powodu wielu schorzeń umiarkowana grupę. I nie
pozwalam innym by tak o mnie myśleli . Aha, jeszcze jedno u mnie nie zanikła
umiejętnośc czytania z ust, a była to moja główna forma kontaktowania się, czy
raczej rozumienia moich rodziców w wieku od 2 do 8 lat do otrzymania aparatu
słuchowego. Oświada ma obowiązek uswiadamiania rodziców o róznych mozliwościach
otrzymania pomocy, czy rehabilitacji dla chorego dziecka, czego tak nie było
niestety w moim przypadku. Mam nadzieję, że to sie zmieni na dobre. Juz widzę
postępy, bo są szkoły średnie dla niesłyszących, sa studenci słabosłyszący,
coraz więcej ośrodków rehabilitacji mowy,itd. Naprawdę cieszcie się,że nie
zyjecie w czasach, kiedy moi rodzice musieli sie sami smagać z moim ubytkiem
słuchu. Życze powodzenia, i nie traćcie wiary, że kiedys wasze dzieci będą
słyszeć, czy super mówić. Modliłam sie o to za was będąc teraz w Portugalii, w
Fatimie. Magda

Czytam te wszystkie posty i zwyczajnie się wkurzyłam. To jest właśnie kaleka
świadomość o prawdziwym świecie w Polsce. W większości przypadków zgadzam się z
"niewyspanym", ale z z Tobą evian66, zdecydowanie nie.Głównie o tych pracująch
głuchych w PZG czy sprzedających breloczki. Przepraszam bardzo, w jakim
zacofanym mieście mieszkasz? Od 30lat nie słyszę, mam mieszany ubytek słuchu,
obustronne przebite nerwy słuchowe. Ubytek jakieś 90%.Nie znam języka migowego i
mam zamiar sie go nauczyć i wcale nie uważam go za "ograniczony". Nie pamiętam
jak się "słyszy", choć straciłam słuch przez konowała-lekarza w wieku 2 lat.
Zostałam zaparatowana dopiero w CZD w wieku 8 lat, juz wtedy chodziłam do
masowej szkoły, gdzie z wielkim bólem udało się mnie umieścić(bo głuchy to
głupi).Przezyłam koszmar w podstawówce, ale co tam uodporniłam się i nauczyłam
się walczyć. Startowałam i wygrywałam w konkursach recytatorskich,
ortograficznych. Udawadniałam,że my "głusi"możemy być lepsi od słyszących.
Nauczyłam się mówić, dzięki rodzicom, choć powinnam była bełkotać w wieku 8 lat
bez aparatu(opinia lekarzy z CZD). Skończyłam bez taryfy ulgowej szkołę średnią,
zdobyłam tytuł mgr ekonomii na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu(byłam pierwszą i
przez wiele lat jedyną taką studentką niesłyszącą). W ubiegłym roku skończyłam
Podyplomowe -Rachunkowość na AE w Poznaniu. Nie mówię już o uprawnieniach,
kursach itp. Gdybym nie moi rodzice, skończyłabym edukację na poziomie szwaczki,
czy krawcowej bez możliwości dalszego kształcenia. Tak kiedyś było, jeszcze nie
tak dawno zresztą. Jestem na stanowisku kierownika działu rachunkowości w
zwykłej spółce z o. o. (nie zpchr ani zaz). Mam rodzinę: męża słyszącego,
również słyszącego synka, choć ma zaburzenia mataboliczne(walczę w tej chwili o
miejsce w CZD). Dużo podróżuję po świecie. Gram na gitarze,posiadam patent
żeglarza, prawo jazdy. Uwielbiam malować. I osobiście nie zgadzam się na
implant, gdyż musiałabym się na nowo uczyć się mówić, nie znałabym już emocji w
głosie innych rozmówców, ponieważ jak mówiłam nie pamiętam jak się "słyszy".
Jednak jestem za implantem u dzieci, u których nie ma możliwości umożliwienia w
miarę normalnego rozwoju mowy poprzez operacje, czy aparaty słuchowe do wieku
maksymalnie 5 lat. Oraz u osób, które straciły słuch po wykształceniu mowy,
czyli w praktyce ten sławetny opisywany w wcześniejszym poście profesora. Można
nauczyć się mówić, będąc głuchym jak i z resztkami słuchu. Zależy to od
predyspozycji niepełnosprawnego i rodziców. Znam wiele osób, które podobnie jak
ja i podobny ubytek słuchu mają, są po studiach, również doktoranckich, zajmują
wysokie stanowiska, służą w instytucjach państwowych na rzecz innych
niepełnosprawnych. Są tez i tacy, którzy byli zaniedbywani przez społeczeństwo
lecz mają pracę np. w zaz-ie(gdzie kiedyś sama ich przyjmowałam do pracy).
Jednak wciąż boimi się jako społeczeństwo najbardziej właśnie tych z
upośledzeniem słuchu. Ja doskonale się dogaduję osoba głuchą migającą tylko, a
sama nie znam tego języka. Więc nie rozumiem, dlaczego mieliby miec problem z
dogadywaniem się z lekarzem czy w urzędzie? A propos komunikowania się, w
krajach np. unijnych normą jest,że w urzędach zawsze jest ktoś kto zna język
migowy ( bardzo ceniony jest ten język, gdyż jest nie tylko międzynarodowy, ale
jest też traktowany jak język obcy). Może czas najwyższy, aby pojawili się osoby
pracujące w instytucjach publicznych znające język migowy (który nie jest
ograniczający) w całej Poslce, a nie tylko w niektórych miastach... I pamiętaj
ani głusi ani tacy jak my, nigdy nie uwazaliśmy się za niepełnosprawnych, to Wy
słyszący tak nas określacie. Pozdrawiam wszystkich popierających nas
"ograniczonych" i tych, którzy nie zgadzają się ze mną . Buźka, Magda

Witaj Anamalio, spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania.. My córkę
zdiagnozowaliśmy na początku 3 m.z, a zaaparatowaliśmy w 4 m.ż w instytucie w
W-wie. Wówczas dzieci poniżej 3 r.ż nie implantowali. Tak wiec dano nam czas na
rehabilitację –polegało to na tym ze dano adres olsztyńskiego ośrodka i kazano
się nie martwić. Tam również wychwycono inne nieprawidłowości i kazano najpierw
tym się zająć. Tak wiec pierwszy rok życia to była ciężka rehabilitacja ruchowa
i słuchowa. Naszym założeniem było nauczyć córcie podstawowego funkcjonowania w
śród ludzi słyszących, zwłaszcza, ze powiedziano nam ze z taka wada dzieci
raczej rzadko uczą się mówić ( UL – brak odpowiedzi, UP 80-90 dB). Oleńka mowę
rozwijała na równi z rówieśnikami, oczywiście była ona cięższa. Musze przyznać,
ze b. szybko opanowała czytanie z ust. Jak również zaobserwowałam, ze jak nie
chce czegoś słyszeć, to udawała ze nie słyszy. I to był ten moment w którym
uznaliśmy z mężem ze jęz. migowym owszem ale jeszcze chyba nie teraz, chociaż
cały czas mieliśmy go w zapasie. Przed sobą stawialiśmy małe cele, tzn. w
pierwszej kolejności zależało nam na radosnym i uśmiechniętym dziecku. Nie
chcieliśmy odebrać jej dzieciństwa. Czyli – fajnie jak pójdzie do zwykłego
przedszkola( w razie czego jak się nie odnajdzie mamy w zapasie przedszkole
integracyjne) – udało się. Idziemy dalej- próbujemy szkolną zerówkę- jak coś to
albo będzie powtarzać albo integracyjna ( udało się) , no i przed nami
podstawówka – p. dyrektor zna problem, jest nauczycielka, która chce mieć Olę w
klasie – zaczynamy( przecież jakby coś to mamy jeszcze integracyjną, jak tam się
nie odnajdzie mamy w mieście szkołę dla niesłyszących – czyli jesteśmy spokojni,
córka ma doskonałe zabezpieczenie i nie musimy odbierać jej dzieciństwa).W
miedzy czasie jeździmy z poradnią na turnusy i tam poznajemy dzieci i dorosłych
migających ( to jest ten moment w którym wiem, że świat ludzi migających może
być cudowny, wartościowy i ze przed nim nie uciekniemy – bez względu do jakiej
szkoły będzie chodziła Ola to jest również jej świat i wcześniej czy później
musimy ja do niego wprowadzić aby mogła go poznać) Przed rozpoczęciem I kl Oli
ja zaczęłam uczyć się migowego– podstaw (to był mój pierwszy krok aby móc
rozmawiać z niesłyszącymi) i Oleńka to podgląda. Tą Oli wiedzę wykorzystuje jej
wychowawczyni w szkole. Ucząc dzieci poszczególnych liter wprowadza w szkole
masowej (nie integracyjnej!!) znaki daktylograficzne oraz podstawowe pojęcia
związane z tematem. I sukces –klasa palcuje, dzieciaki się cieszą, pojawiają się
rozmowy, mnie na odległość witają migając. Dyrektor dumny –do tej klasy
przyprowadza wycieczki – w końcu mogą pochwalić się 3 językami. Ola na starcie
szkoły wraz ze swoja wadą zostaje pokazana jako ktoś, kto nawet potrafi więcej
od innych (a znaków uczyła się dopiero przed lekcją). W tym miejscy składam
serdeczne podziękowania kadrze S.P nr 13 w Olsztynie. Tak wiec jej wada zostaje
w pełni zaakceptowana, dzieci wiedzą, ze Ola musi widzieć jak mówią ( no cóż
jednak jej podstawą jest czytanie z ust). Nie chcę, żebyś myślała ze wszystko
było tak słodko, w trakcie były łzy zarówno jej jak i moje. Jednak udało się.
Nigdy, nawet jak była malutka nie męczyłam jej systematycznymi ćwiczeniami
–nauka była w trakcie zabawy, gotowania, sprzątania- zwyczajnie wpleciona w
domowe zajęcia. No i co najważniejsze –mój dom był zawsze pełen dzieci, nawet
kosztem sprzątania, obiadu. Ola ma 3 lata starszego brata więc od początku
zapraszałam jak najwięcej maluchów, rówieśników syna. Dzieci te miały opiekę,
ich rodzice chwilkę wytchnienia a moja Ola najwspanialszych „rehabilitantów”
Nikt tak nie mobilizował do mowy jak drugie dziecko. W tej chwili Ola skończyła
6 kl. ( średnia powyżej 5 )Przed nami nowe wyzwanie, którego się boimy ale
jesteśmy pełne wiary ( przecież jak coś to mamy szkolę integracyjną)
Anamalio, w twoim przypadku, dałabym jeszcze szanse Witusiowi. Napisałaś, ze
słyszy dźwięki, reaguje na nie. Pozwól mu nacieszyć się tymi dźwiekami i daj
osłuchać. Przypomniała mi się sytuacja z córką. W chwili kiedy zaczęła chodzić,
przestała mi mówić. Okazało się, ze jej zafascynowanie nową umiejętnością było
tak silne, ze mowa i jej rozumienie poszło na 2 plan .A to że synek słyszy
dźwięki, to dobrze rokuje. No i jeszcze jedno, bardzo ważne, nie przyrównuj
dzieci do dzieci ani wad słuchu. Dzieci niesłyszące mają prawo do różnego tempa
rozwoju tak jak i dzieci słyszące.
Oj, ale się rozpisałam, ale to wszystko jakoś samo ze mnie wyszło, z nikim
jeszcze się nie dzieliłam swoim doświadczeniem a już na pewno w miejscu tak
publicznym.

Najpierw dziecko a potem niepełnosprawność
Najważniejszy jest uśmiech dziecka